Terminarz dla futsalowej drużyny Piasta okazał się w tym sezonie wyjątkowo niekorzystny. Tak się bowiem złożyło, że gliwiczanie w pierwszych kolejkach rywalizowali z drużynami, które albo grają o najwyższe cele, albo bardzo udanie weszli w sezon.
Do tych ekip należą AZS UŚ Katowice i Gatta Zduńska Wola. Oba zespoły, jako jedyne z kompletem zwycięstwem otwierają tabele Futsal Ekstraklasy. Z AZS-em gliwiczanie próbowali walczyć, ale nie mieli argumentów. Z Gattą wyglądało to już znacznie lepiej, bo objęli prowadzenie. Nie udało się jednak utrzymać go do końca nawet pierwszej połowy.
– Mimo niekorzystnego wyniku, uważam że nie zagraliśmy złego spotkania. Wreszcie stworzyliśmy sobie sporo klarownych sytuacji z których dwie zamieniliśmy na bramki. Były też okazje na kolejne trafienia. Różnicę zrobiła doświadczona czwórka Gatty: Stanisławski, Krawczyk, Marciniak, Szymczak. Jak wyszli na boisko, to grali prawie cały czas prawie bez zmian. Po prostu byli futsalowo lepsi od nas i to przeważyło – analizuje Rafał Barszcz.
Mecz z Gattą wyglądał najlepiej z tych wszystkich rozgranych w tym sezonie. Gliwiczanie grali bowiem jak równy z równym z jeszcze niedawnym wicemistrzem Polski, a bramkowe akcje gospodarzy były najwyższej klasy.
– Nie mogę zarzucić moim zawodnikom braku chęci. Zaangażowanie było duże, charakterologicznie też dorównywali rywalowi, ale umiejętności, a przede wszystkim cwaniactwo boiskowe było po stronie przeciwników. Po tym jak wyrównali trochę z chłopaków uszło powietrze. Może gdybyśmy dotrwali z tym 1:0 do przerwy, to byłoby nam łatwiej. Po zmianie stron szybko straciliśmy dwie bramki, a odpowiedzieliśmy jedną. To było za mało, by myśleć o remisie, bo potem jeszcze Gatta podwyższyła wynik – zauważa szkoleniowiec Piasta.
Pierwsze cztery kolejki pokazały, że nie da się szybko zastąpić takich futsalistów jak: Dewucki, Franz, Parra czy Śmiałkowski. Każdy z nich sam potrafił przechylić szalę, albo zaliczyć efektowną asystę. Jedynym z nowo pozyskanych zawodników, który regularnie gra jest Dominik Solecki.
– Nie przeskoczymy pewnego poziomu i nagle nie zaczniemy hurtem strzelać goli i wygrać w efektowny sposób spotkań. Natomiast pewien progres już jest. W ostatnim meczu pierwsi strzeliliśmy bramkę, zmusiliśmy rywala, aby on gonił wynik. To są małe kroki, ale posuwamy się do przodu. My wciąż jesteśmy w przebudowie, a jak widać drużyny w których jest ta stabilności są na czele tabeli. Takim przykładem jest choćby AZS Katowice. Tam nie ma gwiazd, a wygrali cztery mecze w tym z Rekordem. Drużynę buduje się latami, a tutaj w Gliwicach co sezon połowa składu była wymieniana i rozpoczynało się budowanie od nowa. Nie składamy jednak broni, wręcz przeciwnie. Mocno pracujemy na treningach i liczymy na szybkie przełamanie i marsz w górę tabeli – przekonuje Rafał Barszcz.
Najbliższa okazja będzie w niedzielę. Piast podejmować będzie Red Devils Chojnice. Diabły z 1 punktem są na przedostatnim miejscu. Początek spotkania – godzina 17:00 – miejsce Arena Gliwice – mała hala.
Źródło: piast.gliwice.pl/futsal
Foto: M. Duśko





















