Analizując statystyki meczu z Cracovią można wysnuć wniosek, ze „Pasy” wygrały zasłużenie. Gospodarze przebiegli więcej kilometrów, częściej byli w posiadaniu piłki, oddali więcej strzałów, a przede wszystkim byli skuteczniejsi.
Niewątpliwe jednak wpływ na taki obraz gry miała czerwona kartka, która zobaczył Bartosz Rymaniak. Nawet zawodnicy gospodarzy mają jednak wątpliwości czy była słuszna, aczkolwiek sędzia miał możliwość przeanalizowania tej sytuacji na VAR. Gliwczanom też zabrakł argumetów w ataku. Grając bez ofensywnie nastawionego Rymaniaka i tylko z kreatywnym Feliksem, nie można było wypracować sobie stuprocentowych sytuacje. Te które gliwiczanie mieli, bardziej można określić jako okazje. W konsekwencji zasłużone zwycięstwo Cracovii, która była w tym dniu bardziej zdeterminowaną na wygraną.
Janusz Gol (Cracovia):
W przerwie na reprezentację pracowaliśmy dość ciężko i przyszły tego efekty w postaci kolejnych trzech punktów. Cieszy dobra gra w pierwszej połowie, w drugiej było trochę chaosu, ale dowieźliśmy 2:0 do końca i to jest powód do zadowolenia. Na początku Piast grał mocno cofnięty, zawężał środek, ciężko było znaleźć lukę. Na pewno czerwona kartka pomogła, bo zrobiló się więcej miejsca. W konsekwencji też Piast popełnił błąd w ustawieniu i udało się to nam wykorzystać. Składna akcja i gol młodego zawodnika, który wchodzi do zespołu przesądził o naszej wygranej..
Michal Siplak (Cracovia):
– Na pewno ta kartka zmieniła mecz, grało się nam łatwiej, ale nie było tak, że było całkiem bezpiecznie, bo zawsze może zdarzyć się jakaś kontra. Musieliśmy uważać do końca meczu. Jesteśmy zadowoleni z tego wyniku, kolejny mecz wygrany i mam nadzieję, że będziemy kontynuować dobrą passę i będziemy dalej wygrywać.
Piotr Malarczyk (Piast):
– Niestety tak się ten mecz ułożył i nie ma co ukrywać, że już na początku mocno się skomplikował. Potem jednak, nawet w tym pierwszym fragmencie, tuż po czerwonej kartce dla Bartka Rymaniaka, bo też chyba Cracovia nie potrafiła się odnaleźć w sytuacji, gdzie przyszło jej grać w przewadze zawodnika. Co prawda nie stworzyliśmy sobie jakiś mega korzystnych czy stuprocentowych sytuacji, ale stwarzaliśmy zagrożenie pod ich bramką. Im dłużej utrzymywałby się wynik 0-0, tym większa byłaby korzyść dla nas, ale skończyło się inaczej. Na pewno szkoda.
Z perspektywy boiska nie było to wyraźnie widoczne. Nie miałem okazji nawet zobaczyć przekazu z telewizji, ale znam Bartka już parę lat i wiem na pewno, że nie chciał zrobić krzywdy Dytiatjewowi, a zawodnik nisko wszedł głową i to był bardziej nieszczęśliwy wypadek. Nie chciałbym oceniać decyzji sędziego, który miał możliwość obejrzenia powtórki, dlatego ciężko mi się jest do tego odnieść.
Zarówno po meczu z Lechią, jak i Cracovią nie można nam odmówić ambicji oraz chęci grania w piłkę, bo nawet grając w dziesięciu mieliśmy pomysł i momentami byliśmy groźni. Pamiętajmy też, że w osłabieniu graliśmy osiemdziesiąt minut. To nie był kwadrans ani inny krótki fragment meczu, a to jest naprawdę ciężka sytuacja.

Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt. za: cracovia.pl/piast-gliwice.eu






















Dlaczego oni ciągle gadają pod tymi szatniami. Na pewno są brudni, spoceni i zmęczeni, a to nie sprzyja jakości wypowiedzi. Dajcie się im ogarnąć, to może zaczną mówić coś ciekawego. Wszyscy na Raków!!
Drużyna liczy na ofensywność Rymaniaka, udane dryblingi Placha, bomby z przewrotki Koruna, spryt w polu karnym Huka, strzały z dystansu Milewskiego, szczupaki Mokwy i rajdy Kirkeskova. Oraz na odejście Parzyszka do rezerw Carbo, żeby zrobić miejsce dla napastnika, który wreszcie się tym wszystkim zajmie.
AMP zapomniałeś o jednym-drużyna liczy iż Bozia uczyni z ciebie ćwierćinteligenta!
Czy na serio ten Alves jest taki słaby że nie załapał się nawet na ławę?Przecież aż się prosiło żeby ktoś szarpnął z przodu i odciążył obronę.On się musi nauczyć ekstraklasy bo to jest kurwa Primera Division!Bo jedyne czego go tu nauczą to granie do tyłu i wszerz boiska wtedy będzie już wszystko umiał.Nie ma co narzekać na drużynę ale jak można coś ugrać samymi obrońcami to ja nie wiem?
I druga sprawa to zmiany.Jak już zdarzyła się czerwona kartka na początku to było wpóścic od razu Jodłowca za Parzyszka i próbować się bronić.A od drugiej połowy jak już przegrywaliśmy to po co Jodłowiec?Było czego bronić?Jakos ten mecz widzi mi się jak jedna dupna pomyłka.Ino że to Waldek jest King a ja to co mam wiedzieć.
Czerwona kartka z dupy wzięta, gościu rzucił mu się na trampka i dostał klapsa w twarz. Normalnie kamikadze!
Tym którzy się tak spuszczali nad Piastem chciałbym tylko przypomnieć, że jest już nowy sezon i nowy zespół.