Drużyna Piasta ma za sobą najbardziej intensywny okres w swojej historii. Gliwiczanie w przeciągu trzech tygodni rozegrali osiem spotkań o wysokie stawki.
Dla większości zawodników było to wielkie przeżycie, sportowo jednak nie udało się osiągnąć wyznaczonych celów.
– Myślę, że brakowało nam skuteczności, bo sytuacje były. Nasza gra też wyglądała nieźle. Szkoda, szczególnie porażki z Rygą. Jestem jednak przekonany, że w zaczniemy teraz strzelać bramki i przyjdą zwycięstwa – przekonuje Patryk Sokołowski.
– To był bardzo intensywny okres, ale mamy go już za sobą. Teraz mieliśmy cały tydzień, aby wszystko przemyśleć, potrenować i dobrze się przygotować do meczu z ŁKS-em – dodaje Jakub Czerwiński.
Po 7 latach przerwy łodzianie wrócili do Ekstraklasy. Po trzech kolejkach na koncie mają 4 punkty. Grali jednak z zespołami z czuba tabeli poprzedniego sezonu.
– Patrząc na to jak ŁKS wszedł do Ekstraklasy i jak gra, to nie będzie to na pewno dla nas spacerek. Na początek mieli bardzo ciężki terminarz, bo zmierzyli się z czołowymi drużynami. Na tle Lecha też wyglądali bardzo dobrze, czeka nas ciężki mecz, ale na pewno jesteśmy w stanie sobie z nimi poradzić i wierzę, że do Gliwic wrócimy z trzema punktami – podkreśla Patryk Sokołowski.
Beniaminkowie szczególnie na początku sezonu są trudnymi rywalami, bo niewiele o nich wiadomo. Gliwiczanie o tyle są w tej lepszej sytuacji, że mają sporo materiału do analizy. Dla Patryka Sokołowskiego niedzielny rywal Piasta tajemnic nie ma.
– Jeszcze niedawno grałem w I lidze, śledzę nie tylko wyniki, ale też jak radzą sobie zespoły z tego szczebla. ŁKS będzie chciał grać piłką od tyłu i dobrze im to wychodzi. Trener Moskal mocno to wszczepia swoim podopiecznym, aby nie wybijali piłki na oślep do przodu. Mam tam też kilku kolegów, mogę więc powiedzieć, że znam ich indywidualne umiejętności. Na pewno też trener nam przekaże ich mocne i słabe strony i jak mamy z nimi grać – zdradza pomocnik .
Jakub Czerwiński zna natomiast bardzo dobrze trenera ŁKS-u. Z Kazimierzem Moskalem bowiem miał okazję pracować będąc jeszcze zawodnikiem Termaliki Bruk Bet Nieciecza.
– ŁKS to świetnie zorganizowany zespół, bardzo dobrze operujący piłką z czego znany jest trener Kazimierz Moskal. Miałem okazję z nim pracować i znam filozofię, którą próbuje wpajać swoim zawodnikom. Łodzianie przytupem weszli do Ekstraklasy. Grają bez kompleksów potrafią stawić czoła każdemu. Musimy być gotowi na ciężką przeprawę, ale jedziemy po trzy punkty – zaznacza Czerwiński.
Nie trzeba być ekspertem, aby stwierdzić, żę gliwiczanie muszą być bardziej skuteczni i unikać błędów, jakie popełnili w poprzednich meczach.
– Wszyscy wiemy, że trzeba poprawić skuteczność, ale też powinniśmy tych sytuacji stwarzać sobie jeszcze więcej. Niw wszystko bowiem wpadnie. Musimy też grać na zero z tyłu. To ostatnie udało nam się już w meczu z Pogonią – zauważa stoper Piasta.
Gliwiczanie dalej chcą grać swoim rytmem, tzn. skupiają się na najbliższym meczu.
– I to się nie zmieni, bo nic nam nie da, ze będziemy wybiegać myślami w przód. Chcemy zdobyć trzy punkty z ŁKS-em, potem to powtórzyć i takimi małymi kroczkami iść do przodu Tak zdobyliśmy mistrzostwo Polski – zauważa Sokołowski.
– Mamy tych punktów troszkę do nadrobienia, bo ten start w lidze też nie jest dla nas udany, ale jestem przekonany, że razem z dobrą gra i poprawą skuteczności przyjdą i punkty – przekonuje na koniec Jakby Czerwiński.
źródło: piast.gliwice.pl






















Już wiadomo na co pójdzie kasa za Valencji. Łudziliśmy się ze będziemy mieli rekordowy budżet a tu wielkie G. Piast na drugie półrocze nie dostanie dotacji z miasta. Franek bedzie teraz wspierać swoją ukochana koszykówkę.
Niestety, po śmierci wiceprezydenta klimat się zmienia. Jeszcze te gwizdy na meczu z Lechem. Ale mamy radnych i może nie będzie tak źle. Mocna koszykówka i piłka nożna, to by było coś. Nie jakaś siatkówka czy piłka ręczna. Hokej i rugby!!
Feliksa na szpice za Parzyszka i jedziemy z ŁKSem
Akurat Czerwiński i Sokołowski nie za bardzo mają co zmieniać. Trudno mieć pretensje do ich postawy i umiejętności. Co innego taki Parzyszek. W jego beznadziejnym przypadku tylko zmiana nazwiska może coś dać. Działacze Carbo mogliby dać się nabrać na transfer Parzyszka pod innym nazwiskiem.
Mam dobra wiadomość dla ciebie
Wytransferowalem cię do Carbo
Gdybys był ciekaw na jaka pozycje-zapytaj
Spuściłeś się? To idź umyj ręce i połóż się do łóżeczka.
Napiszę coś przykrego, ale prawdziwego. Był kiedyś taki zespół jak Groclin Dyskobolia. Dwukrotny wicemistrz Polski, puchary itp. itd. Klub w małym mieście, frekwencja po 1500-2000 osób na meczu, ot kaprys pewnego bogatego człowieka. Po jakimś czasie znudziło mu się utrzymywać klub dla garsteczki kibiców, wycofał się ze sponsorowania. Czaszę goryczy przelało zero wyjazdowe na superpuuchar Polski. Obecnie Dyskobolia gra w okręgówce. Obawiam się, że za jakiś czas podobnie będzie z Piastem. Jeżeli po zdobyciu pierwszego od 1989 r. majstra na Śląsku na meczu u nas chodzi mniej ludzi niż na Miedź Legnicę to znaczy, że w Gliwicach nie ma potencjału kibicowskiego na ekstraklasę. I obym się mylił, ale wysoce prawdopodobne jest, że kolejne władze miasta zdecydują, że nie ma sensu wydawać grube miliony dla 4000 osób na stadionie. Okroi się budżet i wylądujemy w I lidze, gdzie nasze miejsce.
Większa frekwencję ma kilka klubów jak Legia Lechia Lech Jaga czy Gornik. Cała reszta to frekwencja wacha się miedzy 4 a 6 tys. Na Cracovie chodzi średnio 5500 u nas 4500 jakoś im to nie przeszkadza ze są w ekstraklasie od wielu lat. W urzędzie miasta nie ma ciśnienia na piłkę. Nasz dobrodziej Wieczorek odszedł i mamy problem. Poza tym Piast po świetnym sezonie i kasie za mistrza plus transfer Valencje zamiast się wzmocnić i zagościć w czołówce na następne kilka lat to miasto przestanie nas dotowac. Dlatego kto się tu wybije spieprza bo tu nie ma przyszłości w tym klubie.
Niestety muszę się z przykrością zgodzić, też czarno widzę przyszłość Piasta, jak to się mówi „dobre już było”. Ale Benek jak może pamiętasz, pisałem, że ta drastyczna podwyżka cen biletów dobije naszą i tak nędzną frekwencję i cóż sprawdziło się – niestety. Nic się w naszym klubie się nie zgadza – działacze, miasto jak się okazuję też, kibice, słabiutkie szkolenie młodzieży, baza szkoleniowa…..
Proponuję nie rozdzierać szat w sprawie dotacji.Nikt i nigdzie nie powiedział że jej nie będzie.Klub zarobił ostatnio dużo pieniędzy i miasto normalnie poczeka z dotacja aż zobaczy jaka jest realnie potrzebna.Maja swoje powody ale nie będę tu się rozwodził bo część i tak nie zrozumie a inni posądza mnie o politykowanie.
A zamiast dawać bezmyślnego minusa głąbie który to zrobiłeś to się lepiej dowiedz jak będą wyglądały finanse samorządów w niedalekiej przyszłości.Przez pierdolnięty rząd w Warszawie samorządy będą w czarnej dupie bez względu na to do jakiej partii należą samorządowcy.Wszyscy powoli mają coraz bardziej przesrane a finansowanie sportu może być ostatnią rzeczą która przyjdzie im do głowy.