W pierwszym meczu eliminacji do Ligi Mistrzów – Piast zremisował na wyjeździe z Bate Borysów 1:1. Bardzo ważnego gola dla drużyny z Okrzei zdobył niezawodny ostatnio Piotr Parzyszek.
Waldemar Fornalik nie zaskoczył nikogo i w pierwszym meczu z Bate postawił na zawodników z którymi pracował przez ostatni rok. W wyjściowej jedenastce meczu przeciwko Bate nie znalazł się jedynie Aleksandar Sedlar, którego nie ma już w klubie. Zastąpił go Uros Korun.
Faworytem tego dwumeczu był mistrz Białorusi. Drużyna z Borysowa bowiem ma ogromne doświadczenie w grze o europejskie puchary, czego niewątpliwie brakuje zawodnikom Piasta. Gliwiczanie mieli jednak przewagę psychologiczną, a co ważne rewanż mieli zagrać na Okrzei, czyli na stadionie na którym w tym roku jeszcze nie przegrali meczu. Nie przegrać to pewnie był podstawowy cel, jaki swoim podopiecznym postawił Waldemar Fornalik i to im się udało.
Zanim rozpoczęło się to spotkanie po raz pierwszy na żywo piłkarze mistrza Polski wysłuchali na żywo hymnu Ligi Mistrzów. Pewnie w ich głowach pojawiła się myśl, że chcieliby jak najczęściej w tym sezonie mieć okazję, by nucić tę melodię.
Gliwiczanie bardzo dobrze rozpoczęli ten pojedynek. Utrzymywali się przy piłce, szybko próbowali ją odzyskać po stracie i pierwsi stworzyli sobie stuprocentową sytuację na zdobycie gola. W 14 minucie rzut rożny wykonywał Hateley. Obrońcy Bate zostawili na 10 metrze niepilnowanego Czerwińskiego, który jednak strzelił głową obok bramki. W tym okresie gospodarze robili wrażenie, jakby nie mieli pomysłu na rywala. Niewątpliwie jednak trener najlepszej, białoruskiej drużyny też potrzebował trochę czasu, aby przyjrzeć się co potrafią goście. W 21 min jednak gliwiczanie stworzyli sobie kolejną okazję na zdobycie gola. Po dośrodkowaniu Valencii z lewej strony, Felix nie zdążył zamknąć tego zagrania, a po chwili strzał Dziczka z dystansu z trudem na róg wybił bramkarza Bate. Po 30 minutach wciąż był wynik 0:0 i wciąż lepiej prezentowała się drużyna Piasta. W 33 minucie jednak trochę przypadkowo Stasiewicz znalazł się sam w polu karnym, w porę jednak zablokował jego strzał Czerwiński. Była to pierwsza okazja dla Bate na objęcie prowadzenia. Chwilę później Simowicz o mało co nie zaliczyłby samobójczego trafienia. W 36 minucie Valencia popędził lewą stroną, zagrał w tempo do Feliksa, który uderzył z 16 metra. Jego strzał odbił golkiper Bate, ale w polu karnym był Parzyszek, który głową umieścił piłkę w bramce. Piast objął sensacyjne prowadzenie. Wydawało się, że gospodarze zmienią taktykę i będą starali się od tego momentu przejąć inicjatywę, ale wciąż nie mieli pomysłu jak to zrobić i w efekcie to Piast schodził na przerwę mając na koncie strzelonego gola.
Sam fakt zdobycia bramki na wyjeździe w tak ważnym meczu był już dużym osiągnięciem, ale bez wątpienia zarówno Waldemar Fornalik jaki sami zawodnicy poczuli, ze mogą nawet ograć faworyzowaną ekipę z Borysowa. Wystarczyło tylko dalej grać tak, jak w pierwszej połowie.
Po zmianie stron zawodnicy Bate próbowali przyśpieszyć tempo, ale pierwszą sytuację w tej odsłonie wypracował sobie Piast. Po zagraniu Feliksa strzelał Konczkowski i Anton Czyczkan zmuszony był wybić piłkę na róg. Potem jednak coraz częściej pod polem karnym Piasta gościli piłkarze Bate, co przełożyło się na wyrównującego gola. W 64 minucie Stasiewicz spod linii końcowej zagrał w pole karne, tam niezdecydowanie Czerwińskiego wykorzystał Dragun, który precyzyjnym strzałem w długi róg znalazł sposób na pokonanie Placha. Trzy minuty później gliwiczanie mieli dobrą okazję, aby znów objąć prowadzenie. Po faulu na Valencii sprzed linii pola karnego bezpośredniego uderzenia spróbował Kirkeskov, ale bez powodzenia. To był jednak ważny moment, bo goście odzyskali wiarę, że mogą jeszcze powalczyć w tym spotkaniu. Czym było bliżej końca tego pojedynku tym bardziej otwarty robił się ten mecz. W 80 minucie po koronkowej akcji Kirkeskov uderzył z dystansu, ale tym razem Czyczkan popisał się interwencją najwyższej klasy. Na końcowy fragment tego spotkania Waldemar Fornalik zdecydował się wpuścić do boju Daniego Aquino dla którego był to debiut w barwach Piasta. Hiszpan zastąpił strzelca gola – Piotra Parzyszka. Białorusini ten mecz mieli kończyć w 10. Drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył bowiem Dragun. Zaraz potem na murawie zameldował się Badia i wywalczył rzut rożny. Do tego spotkania arbiter z Turcji doliczył aż 5 minut. W ostatnich sekundach jeszcze Stasiewicz uderzył z rzutu wolnego, ale Plach zdołał wybić piłkę na róg, którego nie pozwolił już jednak wykonać arbiter. Spotkanie to zakończyło się wynikiem 1:1 z którego bez wątpienia bardziej zadowoleni mogą być gliwiczanie.
El. L.M. Borysów, 10.07.2019 g. 19:00
Bate Borysów – Piast Gliwice 1:1 (0:1)
Bramki:
0:1 – 36` Piotr Parzyszek
1:1 – 64` Stanisław Dragun
BATE: 35. Anton Cziczkan – 17. Aleksiej Rios, 23. Zachar Wołkow, 21. Jegor Filipienko (11, 27. Slobodan Simović), 4. Aleksandar Filipović – 94. Hervaine Moukam (66, 26. Nemanja Milić), 5. Jewgienij Jabłonskij, 25. Dmitrij Baga, 8. Stanisław Dragun, 22. Igor Stasiewicz – 9. Bojan Dubajić (56, 15. Maksim Skawysz).
Piast: 26. František Plach – 5. Marcin Pietrowski, 88. Uroš Korun, 4. Jakub Czerwiński, 2. Mikkel Kirkeskov – 20. Martin Konczkowski, 6. Tom Hateley, 10. Patryk Dziczek (61, 18. Patryk Sokołowski), 17. Joel Valencia (90, 21. Gerard Badía), 11. Jorge Félix – 9. Piotr Parzyszek (85, 90. Dani Aquino).
żółte kartki: Baga, Filipović, Dragun – Kirkeskov, Dziczek, Czerwiński.
czerwona kartka: Stanisław Dragun (89. minuta, BATE, za drugą żółtą).
sędziował: Mete Kalkavan (Turcja).
widzów: 11 529.






















Nazywam się PIAST….. PIAST GLIWICE… jestem Mistrzem…. Mistrzem Polski!!! Za tydzień pełny stadion i pierwszy raz posłucham hymnu Ligi Mistrzów. Wszyscy na Okrzei!!!
Szkoda tej głupiej, krótkiej dekoncentracji i straconego gola. Z przebiegu gry byliśmy obiektywnie lepsi, szkoda więc remisu. Trzy punkty były realnie do wzięcia. Szacunek dla Kinga za świetne przygotowanie zespołu i dla chłopaków za mądra grę. Na boisku było widać tę gwiazdkę nad herbem, ona dodaje pewności. Jeżeli nie zabraknie koncentracji, to za tydzień mamy awans w cuglach. Mamy świetny zespół. P. S. Dziku, zachowałeś się jak burak. Chyba sobie za dużo u Fornalika nie pograsz.
Benek nerwy go poniosły bo od paru już minut mu nie szło.Nie ma co jechać po chłopaku w szatni ochłonie to przeprosi i po temacie.Wszyscy skazywali nas na pożarcie a chłopaki wywalczyli mega wynik strzelili gola na wyjeździe i przede wszystkim zobaczyli że nie taki diabeł straszny.Panowie jestem z was dumny.
Dziczek – młody, napompowany po ME 21, TEMPERAMENT i był wku…ny na samego siebie za głupią 2. kartkę, ale te 60 minut niezłe za wyjątkiem 2 momentów….
Benek – w dwumeczu nie ma 3 punktów!
Co do Dziczka zgoda ale powinien to wytłumaczyć jakoś bo jadą po nim
tuż po końcowym gwizdku nasz szkoleniowiec, a także odniósł się do zachowania Patryka Dziczka, który w emocjach opuścił murawę Borisov-Areny. – Rozmawialiśmy już na ten temat. Patryk przyszedł i wyjaśnił sytuację. Był bardzo zły na siebie. Ten mecz mu nie wyszedł i to była autentycznie złość na samego siebie. Takie słowa padły z jego ust. To wszystko rozumiemy. Ostatnio miał dużą dawkę emocji: Zdobycie mistrzostwa Polski, Mistrzostwa Europy do lat 21, teraz eliminacje do Ligi Mistrzów. To się nawarstwiło. Cóż, takie sytuacje się zdarzają. Najważniejsze, że wszystko wyjaśnione – uspokoił trener Fornalik.
Fornalik dwa miesiące temu powiedział chłopakom, że mogą zostać Mistrzem Polski to zostali… dzisiaj stwierdził, że mogą (awansować do Ligi Mistrzów) przejść Bate, proste 🙂
Dziku-walcz!
A trenera przeproś
I absolutnie nie tłumacz się z zachowania wszystkim w około
Najważniejsze abyś sytuacje wyjaśnił sobie z Waldkiem
Gdzie jest żaba kibic?
Czyżby aż tak bolało?
zapytaj dzieci które według twojej kary przez 2 dni nie wychodzą z WC czy boli jebany zboku
Dziku od końca sezonu nie jest sobą. W ME21 tez jeden ze słabszych. Teraz nie miał za dużo wolnego widać u niego przemęczenie. Dlatego szkoda Jodły bo jak wchodził za Dziczka to nie było różnicy. Tak poza tym brakowało na boisku Jodły w ostatnich 30 minutach by się nam bardzo przydał uspokoił grę. Na szczęście ostatni kwadrans znów zagraliśmy swoją piłkę. Rozczarowało mnie Bate myślałem ze coś więcej pokażą. Chyba ze my byliśmy aż tak dobrzy…
To jest właśnie ta mentalność kibica prowincjonalnego zespołu i kompleks nizszosci. Wygraliśmy z Miedzia to była gadka, że to o niczym nie świadczy, bo oni są na innym etapie przygotowań bo to bo sramto. Teraz remis z Bate i oczywiście nie świadczy to o naszej dobrej grze tylko o złej Bate. Za mistrza Polski musimy chyba przeprosić, bo niezasluzenie zdobyty. Jesteśmy beznadziejni i nasze miejsce w III lidze. Przepraszaj seal dalej…
Benek,
daj spokój. Ma rację co do Jodły – potrafił zawsze coś dołożyć – spokój i ogranie. Oczywiście, nie zgadzam się z komentatorami z Farszafy, którzy trąbili, że Jodła był poważnym osłabieniem lub podstawowym graczem Piasta (pompowali pod transfer Kirkeskova). Brakuje go, ale nie był podstawowy – super na zmianę. Dziczek jest młody i wkurwił się na siebie, a na ME 21 nie był jednym z najsłabszych. Ktoś kto nie grał w realu nigdy nie doceni defensywnego pomocnika lub graczy destruktywnych, a Dziczek próbował coś dodać w ofensywie w tym meczu – 2-3 strzały. 2 głupie faule, go nie przekreślają. Drugi faul, po jego błędzie – próbował mieszać przed naszym polem karnym i głupio stracił piłkę, nie odstawił nogi…. 21 lat
Gramy jak Ruch przed 2016 roku – gramy piłką i tu faktycznie widać Fornalika, zmienili mu się wykonawcy, ale chyba na lepsze. Kompleksu niższości chyba nie ma. Kibicujemy z całego serca, ale zdrowy rozsądek jest w cenie, bo to 2 mecze 🙂
Pozdrawiam z dobrym humorem na Lechię (ciekawe kim zagramy?)
Dzisiejszy mecz pokazał, że chyba warto pochylić się nad jakimś transferem defensywnego pomocnika, w przypadku słabszej formy Dziczka lub jego odejścia to nie mamy wartościowego ( na poziomie pucharów ) zmiennika, na tą chwilę Sokołowski jeszcze nie ogarnia, chyba, żeby spróbować na tej pozycji Huka.
Gratulacje dla drużyny panie Dziczek woda sodowa uderza ława Całe życie Piast Gliwice
Szacun dla naszej drużyny za to, co zaprezentowała. Jedyny mankament to brak świeżości, który jest oczywisty na tym etapie. Mam nadzieję, że za tydzień z tymi przyspieszeniami będzie lepiej i nie będą nam odskakiwać.
Przed meczem taki wynik brałbym w ciemno, a po meczu to trochę niedosyt, że mogło być lepiej. Najważniejsze jest jednak to, że swoją postawą drużyna pokazała, iż jest w rozgrywkach na które zasługuje.
PS. Bardzo mi się podobała również praca sędziego.