Sezon 2018/19 w Futsal Ekstraklasie przeszedł już do historii. W ostatnim meczu tej kampanii Piast pokonał Acanę Orzeł Futsal Jelcz Laskowice 4:0 z czego zadowolony był Klaudiusz Hirsch.
– Bardzo zależało nam na zwycięstwie, bo w rundzie zasadniczej dwukrotnie przegraliśmy z Orłem – przyznał trener gliwiczan.
Pojedynek ten nie miał już większego znaczenia na końcowy układ w tabeli, ale został przez oba zespoły potraktowany jako generalny sprawdzian na co stać te ekipy w tym składzie personalnym. Stąd też od początku do momentu strzelenia przez Piasta czwartej bramki na parkiecie trwała zacięta walka.
– W pierwszej fazie przeważali jeszcze goście, ale szybko przejęliśmy inicjatywę i kontrolowaliśmy ten mecz. Cieszę się z tej wygranej przede wszystkim dlatego, że zaprezentowaliśmy się z bardzo dobrej strony. Pokazaliśmy efektywny futsal, a kibice dopisali. Przed meczem odbył się fantastyczny festyn. Ponad 300 dzieci bawiło się z nami. Wspaniałe promocja tej dyscypliny – nie tylko na parkiecie, ale też przed halą. Było to więc prawdziwe święto tej dyscypliny – podkreśla szkoleniowiec Piasta.
– Gratulacje więc dla zawodników, bo tak naprawdę było to spotkanie o przysłowiową pietruszkę, a mimo tego pokazali, że potrafią wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności – dodaje.
Pierwsza część tego sezonu nie była dla Piasta udana. Ważne jednak z kilku powodów było to, że udało drużynie podnieść się po trudnej jesienii.
– Tym bardziej cieszę się, że takim optymistycznym akcentem zakończyliśmy ten sezon, który jak pamiętamy zaczął się fatalnie dla nas. Kontuzje i różne inne problemy nas nie omijały. Po pierwszej części nikt już na nas nie stawiał, a my potrafiliśmy się podnieść. Owszem plany były inne, mierzyliśmy wyżej, ale piąte miejsce wciąż jest najwyższym jeśli chodzi o gliwicki futsal od wielu lat – podsumowuje Klaudiusz Hirsch.
Medalu zdobyć się nie udało, ale Piast zagrał w finale Pucharu Polski. W drugim meczu niebiesko-czerwoni, grając w pełnym składzie pokazali, że są w stanie walczyć nawet z mistrzem Polski jak równy z równym. Przypomnijmy, że rewanż zakończył się remisem 4:4.
– To też cieszy, ale gdyby nie brak kompetencji pewnych ludzi, to ten pierwszy mecz finałowy wyglądałby na pewno inaczej. Niestety futsal w Polsce wciąż jest traktowany tak jak jest. Pucharu nie udało nam się zdobyć, ale zagramy w Superpucharze. Będzie to dla nas też ciekawe doświadczenie. Mam nadzieję, że również będzie to fajna promocja tej dyscypliny. Oby tylko ktoś nie wpadł na pomysł, żeby rozegrać mecz i rewanż, bo to byłby już absurd – stwierdza trener.
W nowym sezonie nie będzie już formuły ESA 27 i podziału na grupy. Nie będzie też play-off. Szczególnie wśród szefów marketingu wzbudza to emocje. Jak promować mecze, jeśli wiele z nich będzie o przysłowiową pietruszkę.
– 14 drużyn – dla mnie to katastrofa. Jeśli chcemy budować popularność tej dyscypliny i podnosić poziom rozgrywek, to krok wstecz, albo nawet dwa. We wszystkich liczących się ligach na świecie są play-offy, a my dalej jesteśmy najmądrzejsi i chcemy wymyślać własne systemy rozgrywek. Mam nadzieję, że włodarze ligi znajdą jednak lepsze rozwiązanie. Wystarczy wzorować się na najlepszych, aby uatrakcyjnić rozgrywki popchnąć tę dyscyplinę na wyższy poziom – przekonuje szkoleniowiec.
Zawodnicy jeszcze nie zawiesili butów na przysłowiowych kołkach, ale wstępny plan przygotowan już jest.
– Trenujemy do 18 czerwca. Potem urlopy. Ponownie spotykamy się 1 sierpnia i zaczynamy przygotowania do sezonu, który mam nadzieje zakończymy na wyższym miejscu niż te – zdradza Klaudiusz Hirsch.
Źródło: piast.gliwice.pl/futsal






















