Piotr Parzyszek w rundzie wiosennej strzela lub asystuje prawie w każdym meczu. W starciu z Wisłą Płock zdobył już szóstego gola i samodzielnie, prowadzi w klasyfikacji na najlepszego strzelca drużyny Piasta.
Mogło być jeszcze lepiej, gdyby wykorzystał swoje okazje w poprzednim spotkaniu.
– W Gdańsku wyczerpałem limit pecha. Dziś już nie mogło się to powtórzyć. Nie był to może jakiś super mecz w naszym wykonaniu, ale zagraliśmy solidną piłkę, zdobyliśmy gola, który wystarczył nam do zwycięstwa – podsumowuje Parzyszek.
Piast jest na fali, a u siebie gliwiczanie są szczególnie groźni. W tym roku w czterech meczach podnieśli z murawy komplet punktów i stracili tylko jedną bramkę. Wiadomo więc było, że płocczanie nie będą skłonni do tego, by wdać się z gospodarzami w wymianę ciosów.
– Zdawaliśmy sobie sprawę, że Wisła nie będzie nas „presowała”, tylko podobnie jak Miedź Legnica cofnie się i będzie czekać na kontrę. Trudno więc było znaleźć trochę miejsca w okolicy pola karnego, ale wypracowaliśmy sobie w końcu sytuację, która dała nam bramkę. Łatwiej się potem grało, ale ogólnie zbyt dużo okazji nie mieliśmy w tym meczu, ale rywale w zasadzie żadnej stuprocentowej – podkreśla napastnik.
Parzyszek może być długo niewidoczny, ale wykazuje się umiejętnością cechująca napastników, czyli potrafi się znaleźć w odpowiednim czasie i miejscu, mimo że rywale wiedzą, że to potrafi. Tak było przy jego golu.
– Widziałem jak Patryk Dziczek zgrywa piłkę do Jorge, nie kalkulowałem czy wygra główkę czy nie, wyszedłem na pozycję w ciemno, piłka spadła mi pod nogi, pozostało mi tylko ja kopnąć do bramki – opisuje jak padł gol killer z Gliwic.
Potem miał jeszcze drugą okazję, ale zamiast strzelać, chciał podawać i skończyło się na strachu.
– Jak dostałem piłkę, to byłem gdzieś na 16 metrze, chciałem przyjąć i uderzać, ale Tom krzyknął mi i myślałem, że ma pustą bramkę, a jeszcze był na środku. Miał więc lepszy kąt, ale okazało się, że został trzy metry za mną… – opisuje.
Już w sobotę Piast zmierzy się z Wisłą Kraków. Można się spodziewać, że na Reymonta zasiądzie komplet widzów. Przyjdzie więc gliwiczanom zagrać w prawdziwy kotle i z mocniejszym niż Wisła Płock rywalem.
– Jesteśmy w dobrej formie, gramy niezłe mecze, w Gdańsku zabrakło tylko szczęścia. Po tej ostatniej wygranej możemy ze spokojną głową jechać do Krakowa po kolejne zwycięstwo zauważa Polak z holenderskim paszportem.
Sobotnie spotkanie rozpocznie się o godzinie 18:00, a będzie można je oglądać również w TVP Sport.
źródło: piast.gliwice.pl






















9 No Piotr no goals!
??? Chodziło ci, ze numer dziewięć i dziewięć goli?
Nie.W Holandii ludzie na trybunach wywieszali taki transparent z podziękowaniem za strzelone gole.9 to numer na koszulce.Zreszta jak dobrze widziałem to wczoraj już coś takiego wisiało u nas na trybunach.
Weź gościu najpierw wytrzezwiej , a pozni3j uruchamiaj komputer czy telefon. Jesteś tak żałosny,że szkoda z Tobą polemizować.
Chodzi mi oczywiście o DareczkaPG
Ufff…
sytuacji 100% na gola w ostatnich 2 meczach Piotrek P miał z 8. Fajnie, że chłopak gra na większym luzie niż jesienią i widać to w jego pracy na boisku i w jego roli na boisku. Z drugiej strony gramy już tylko z drużynami z mistrzowskiej lub mocno o nią walczących(Korona/Wisła) i musimy wykorzystywać więcej z takich sytuacji, jakie mieliśmy w meczu z Lechią. Dodatkowo trzeba uruchomić inne strzelby bo chłopak z pewnością dostanie mocnych opiekunów w kolejnych meczach.