Od początku tego sezonu trener futsalowej drużyny – Klaudiusz Hirsch ani razu nie miał do dyspozycji wszystkich zawodników, co szczególnie w pierwszej części sezonu przełożyło się na miejsce w tabeli.
Wydawało się, że przynajmniej na pozycji bramkarza będzie stabilnie. Niestety reprezentacyjny golkiper – Michał Widuch w meczu z AZS UŚ Katowice, po zderzeniu z jednym z graczy gości doznał kontuzji dłoni. W bramce zastąpił go Maciej Rozmus, który zaliczył już trzy pełne występy i wszystkie zwycięskie. Ostatnie miało miejsce w miniona środę, kiedy to Piast pokonał w półfinale Pucharu Polski Gattę Zduńska Wola 6:3.
– Mecz nie był łatwy, ani przyjemny. Przynajmniej na początku. Gatta miała przewagę, trochę nas zepchnęli do obrony, strzelili bramkę, ale my odpowiedzieliśmy dwoma. Na koniec pierwszej połowy wyrównali, ale po przerwie zagraliśmy z wyrachowaniem, spokojnie punktowaliśmy – podsumowuje te starcie Maciej Rozmus.
Gliwiczanie byli w tym meczu bardzo skutecznie. Wykorzystali prawie wszystkie sytuacje, które mieli w przeciwieństwie do przeciwnika. Niemała w tym zasługa również Rozmusa.
Nie wiem czy miałem aż tak dużo pracy. Po prostu rywale trafiali we mnie i nie wykorzystywali tego co mieli. Ale ogólnie dobrze się broniliśmy jako drużyna. Też mieliśmy szczęścia, które również jest potrzebne, by wygrać – zauważa golkiper.
Wygrana w Zduńskiej Woli nie przesądza jeszcze o awansie.
– Mamy fajną zaliczkę, ale nie możemy absolutnie myśleć, że mamy pewny finał. Trzeba będzie jeszcze trochę zdrowia w tym rewanżu zostawić. Gatta pewnie od początku wyjdzie z wycofanym bramkarzem. Musimy 24 kwietnia wyjść na parkiet z myślą, że jest 0:0 i pokazać, kto rządzi w tym półfinale – podkreśla.
Maciej Rozmus został przez Klaudiusza Hirscha wyciągnięty prawie z niebytu. Ostatnio bowiem grał, ale na dużym boisku i pracował jako trener grup młodzieżowych. Potrzebował więc trochę czasu, aby wejść w odpowiedni rytm.
– Z meczu na mecz jest coraz lepiej. Jak ktoś nie grał dłuższy okres czasu, to im więcej będzie teraz miał okazji do występów, tym lepiej czuje się piłkę, boisko. Granie jest najważniejsze, same treningi nie wystarczą – wyjaśnia zawodnik.
Gliwiczanie praktycznie nie mają czasu na odpoczynek. Już w sobotę zagrają ostatni mecz ligowy i ni ebędzie to łatwe spotkanie, bo zmierzą się z rewelacyjnym benieminkiem z Jelcza-Laskowice.
– Te dwa dni muszą nam wystarczyć na regenerację. Jeśli jednak zagramy swoją piłkę, taką jak prezentujemy w rundzie rewanżowej, to spokojnie możemy tam powalczyć o pełną pulę – przekonuje.
W zespole gospodarzy sobotniego meczu przeważają zagraniczni zawodnicy. Gra tam m.in., znakomity futsalista Sergio Solano, a najlepszym strzelcem jest Allyson Amantes.
– Ja jestem od tego, aby pomóc drużynie i nic ani nikt nie może mnie zaskoczyć. Owszem jak się patrzy na nazwiska to robi wrażenie, ale to są tacy sami ludzie ja my – spokojnie wyjaśnia Rozmus.
Na ten moment Piast i Orzeł mają po tyle w samo punktów, ale o jedno oczko wyżej są gliwiczanie. Aby utrzymać tę lokatę Piast musiałby wygrać przynajmniej róznica dwóch bramek.
– Nie obserwuje pod tym kątem. Nie ma co patrzeć w tabelę. My musimy grać swoje. Naszym celem jest kolejne zwycięstwo – zaznacza Maciej Rozmus.
Sobotnie spotkanie rozpocznie się o godzinie 18:00.





















