46 bramek zobaczyli kibice w sześciu meczach Futsal Ekstraklasy rozegranych w miniony weekend.
Tym razem kolejkę zdominowali goście. Aż w pięciu przypadkach drużyna przyjezdna wracała do domów z kompletem punktów.
Do największej niespodzianki doszło w Chojnicach. Tamtejsze Diabły pokonały Gattę Zduńska Wola aż 5:0. Przed tym starciem chojniczanie zajmowali 10 lokatę, a drużyna ze Zduńskiej Woli – trzecia.
Z potknięcia Kocurów skorzystał Clearex, który zgodnie zresztą z przewidywaniami pokonał Słoneczny Stok Białystok. W tym meczu kibice zobaczyli prawdziwy strzelecki festiwal. Padło bowiem aż 15 bramek, co nawet na futsal nie często się zdarza. 9 zdobyli chorzowianie – 5 białostoczanie. Grano ostro, bo sędziowie pokazali aż pięć żółtych kartek.
Emocji i goli nie zabrakło też w Gdańsku. Zanim upłynęło 12 minut Sebastian Wojciechowski zaliczył hat-tricka. Gospodarze próbowali walczyć do końca i w ostatnich pięciu minutach zdobyli dwa gole, ale wcześniej Orły z Jelcz-Laskowice strzelili łącznie sześć bramek. Ostatecznie pojedynek ten zakończył się zwycięstwem beniaminka 6:3. To wywindowało ten międzynarodowy team na drugie miejsce w tabeli.
Piast jest na fali, ale my się wody nie boimy – tak zapowiadali starcie z gliwiczanami w Toruniu. No i skończyło się na tym, że niebiesko-czerwoni utopili w Wiśle gospodarzy, wygrywając 6:0. Sam fakt zwycięstwa za niespodziankę uznać nie można, bo podopieczni Klaudiusza Hirscha grają coraz lepiej, a to że gospodarze nie zdobyli nawet gola to już mała sensacja. Porażka ta zepchnęła torunian z podium, a Piast dzięki czwartej z wygranej z rzędu traci do trzeciego miejsca już tylko 8 punktów.
Emocji nie zabrakło również w starciu AZS UŚ Katowice z Red Dragons Pniewy. Mecz ten rozgrywany był w nietypowej porze, bo jeszcze przed południem. Do 31 minuty prowadzili katowiczanie i wydawało się, że Smoki znów będą w ponurych nastrojach wracać do Pniew. Wystarczyły ledwie 4 minuty, aby goście wyszli na prowadzenie, a w końcówce jeszcze przypieczętowali wygraną.
Niespodzianki nie było w Szczecinie. Rekord pierwszy raz ukłuł już w 6 minucie, a potem jeszcze bielszczanie dołożyli cztery gole. Gospodarze walczyli do końca o honorowa bramkę i sztuka tam im się udała w 40 minucie.
Sytuacja zero-czwórki jednak jest beznadziejna. Na ich koncie jest tylko 5 oczek i jedynie o czym mogą myśleć, to wyprzedzić gdańszczan i zagrać w barażach.
Zwycięstwo bielszczan przy porażce FC Toruń, umocniło mistrzów Polski na fotelu lidera. Podopieczni Andrzeja Szłapy mają już 9 punktów przewagi na wiceliderem.
źródło: piast.gliwice.pl/futsal






















Stało się!! Estoński len rozwiązał kontrakt za porozumieniem
Wspaniała wiadomość i póki co największe wzmocnienia Piast w 2019 roku!!!
Ciekawe kogo ten warchlak przekonał do swoich usług skoro zgodził się na rozwiazanie kontraktu?!