W najbliższy piątek meczem z Rekordem Bielsko Biała zakończą 2018 rok futsaliści Piasta. Pierwsza połowa tego roku była udana dla niebiesko-czerwonych.
Podopieczni Klaudiusza Hirscha zakończyli miniony sezon na V miejscu, poprawiając wynik z poprzedniej kampanii. Już pod koniec okresu przygotowawczego jednak pojawiły się pierwsze kontuzje. Potem „sypali” się kolejni zawodnicy, brakowało też przysłowiowego szczęścia. Największą jednak zmorą drużyny, która występuje w gliwickiej Arenie były błędy popełniane w grze defensywnej. To właśnie ten element zadecydował o porażce w Białystoku
– Jak się nie strzela w takich sytuacjach jakie mieliśmy, a sprawia się takie prezenty drużynie przeciwnej, jak myśmy to robili, to meczu nie można wygrać. Z całym szacunkiem dla rywali, ale drużyna z Białegostoku nie stworzyła sobie żadnej setki, a zdobyła cztery gole – grzmiał po tym meczu bohater tego spotkania w zespole Piasta – Rafał Franz.
Najbardziej doświadczony futsalista Piasta zdobył w tym meczu dwa gole i zaliczył asystę. To było jednak za mało, aby wywieźć ze stolicy Podlasia choćby punkt.
– Szkoda tak dalekiej drogi. Uważam, że mieliśmy ten mecz pod kontrolą, ale popełnialiśmy katastrofalne błędy w obronie – dodaje.
Dla niego najbliższe spotkanie będzie wyjątkowe. Do Gliwic bowiem przyjeżdża Rekord Bielsko Biała, a więc zespół z którym odnosił w ostatnich latach spektakularne sukcesy.
– Nie ma co ukrywać, łatwo nie było się rozstać – przyznał Franz w jednym z pierwszych wywiadów po przenosinach – Rekord zawsze będzie w moim sercu. Zostawiłem tam kawał swojego serca i życia, doświadczyłem wiele dobrego. Z dużym sentymentem będę wspominał okres spędzony w Bielsku – mówił wówczas – gliwiczanin.
W piątek z pewnością sentymentów żadnych już nie będzie miał, a wręcz przeciwnie. Dla niego będzie to prestiżowe spotkanie. Aby jednak myśleć o zwycięstwie, trzeba zagrać diametralnie różnie do tego, co pokazał Piast w Białymstoku
– Ten mecz wyglądał, tak jak większość spotkań w tej rundzie. Bardzo mocno pracowaliśmy aby stworzyć sobie sytuacje i strzelać bramki. jak jednak je mamy, to seryjnie je marnujemy. Jakiś wpływ na ten wynik może mieć dalszy ciąg naszych problemów kadrowych. Na rozgrzewce kontuzji nabawił się Jose Pepo. – mówi Klaudiusz Hirsch.
Bielszczanie także nie mieli powodów do radości po ostatnim swoim meczu. Przypomnijmy, że przegrali z Gattą Zduńska Wola 6:3. Wynik ten uznano za niespodziankę, gdyż Kocury przed tym pojedynkiem zajmowali szóste miejsce w tabeli. Dla podopiecznych Andrzeja Szłapy była to już druga porażka w tym sezonie. Brak zwycięstwa sprawił, że Rekordziści, aby spędzić przerwę świąteczno-noworoczną na fotelu lidera muszą wygrać z Piastem. Remis bowiem im tego nie zagwarantuje.
Goście do Gliwic przyjadą więc mocno podrażnieni i zdeterminowani. W zespole gospodarzy powoli już zaczyna się myśleć o rundzie rewanżowej, ale nie oznacza to, że w piątek nie zabraknie walki i determinacji. Tego akurat zawodnikom Piasta odmówić nie można.
– W tym ostatnim meczu zostawiliśmy mnóstwo zdrowi. Za co dziękuję zawodnikom. Mamy do rozegrania jeszcze jeden mecz. Musimy szybko się pozbierać i myśleć nie tylko o nim, ale aby w drugiej rundzie odwrócić los i tym samym pomóc samym sobie – zaznacza trener Piasta.
Piątkowe starcie zostanie rozegrane 21 grudnia w małej hali gliwickiej Areny. Rozpocznie się o godzinie 19:00.
Źródło: piast.gliwice.pl/futsal/Radio Akadera





















