W lutym 2017 roku Ruch prowadzony przez Waldemara Fornalika rozbił w Warszawie Legię 3:0. Jak się okazało, był to przysłowiowy „krzyk łabędzia” borykającego się z ogromnymi kłopotami klubu z Chorzowa.
Dwa miesiące później Fornalik zrezygnował z funkcji trenera „Niebieskich”, a Ruch spadł potem do I ligi. W sobotę szkoleniowiec Piasta po raz kolejny pojedzie na Łazienkowską. Gliwiczanie, choć w tabeli są znacznie wyżej niż wtedy Ruch, nie będą faworytem tego meczu.
– Pewnie tak jest, że wielu patrzy nas tylko przez pryzmat tego, że zagramy bez czterech zawodników. Liczę jednak, że to nie będzie miało aż takiego wpływu na przebieg tego spotkania – ocenia Fornalik
Niebiesko-czerwonych chwali też szkoleniowiec Legii.
– Piast to dobra drużyna, która pracuje i walczy. Są zmotywowani, jak wszystkie zespoły, które mierzą się z nami. Będzie osłabiony kartkami? Tylko Patryk Dziczek wystąpił w meczu 1/8 finału Pucharu Polski od początku. Reszta zawieszonych zawodników weszła na boisko dopiero w drugiej połowie. Choćby Papadopulos czy Kirkeskov nie grali, nie było ich w pierwszym składzie. A jednak łatwo nie było. To drużyna, która ciężko pracuje, zawodnikom nie brakuje chęci walki – komplementuje Sa Pinto
Piast w tym sezonie dwukrotnie mierzył się z Legią i dwa razy schodził z boiska pokonany, ale bliski był sprawienia niespodzianki.
– Piast rozegrał wtedy bardzo dobre spotkanie. W mojej opinii ich osłabienia nie będą naszą przewagą, bo mają silny zespół bazujący na kolektywie. Nie będziemy mieli z tego powodu handicapu. Zrobimy jednak wszystko, by wygrać, choć sami musimy zmagać się z nieobecnością Antolicia czy Martinsa – podkreśla szkoleniowiec Legii.
Waldemar Fornalik ma już pomysł jak ograć mistrza Polski.
– Dużo będzie zależało od nas. Na Legię nie można przyjechać tylko się bronić. Trzeba być groźnym i stwarzać rywalom problemy w defensywie. Jeśli zachowamy balans w jedną i drugą stronę to z pewnością będzie to bardzo ciekawe spotkanie – zaznacza.
W meczu z Zagłębiem Lubin nie udało się zdobyć kompletu punktów, ale nie z braku skuteczności, ale błędów w obronie, co defensorom Piasta rzadko się przytrafia.
– Zgadza się. Podkreśliłem to, że o ile w poprzednich meczach większe zastrzeżenia mieliśmy do naszej skuteczności, tak w tym meczu miałem uwagi do gry defensywnej, bo bramki straciliśmy w bardzo łatwy sposób. Myślę, że gdyby nie było tego pierwszego gola, to zniechęcilibyśmy Zagłębie swoją grą i ten mecz byśmy wygrali – przyznaje Fornalik.
źródło: piast.gliwice.pl/legia.com





















