W miniony weekend większość zespołów Futsal Ekstraklasy rozegrała ostatnie już pojedynki w I rundzie.
Po tych 11 kolejkach na I miejscu jest FC Toruń, ale Rekord Bielsko Biaął traci do drużyny z grodu Kopernika tylko dwa punkty, a ma do rozegrania w tym roku jeszcze dwa spotkania.
Piast po trzech zwycięstwach z rzędu, rozczarował kibiców, przegrywając z niżej notowanymi Diabłami z Chojnic.
– Nie będziemy szukać wymówek. Zagraliśmy słaby mecz, na pewno nie na poziomie, który prezentowaliśmy w poprzednich spotkaniach i to pod każdym względem – ocenił Klaudiusz Hirsch.
Wcześniej, nawet w przegranych starciach z AZS Gdańsk czy Orłem Jelcz Laskowice gliwiczanie robili nawet lepsze wrażenie od rywali, ale brakowało przysłowiowego szczęścia. Porażka z Red Devils nie była jednak przypadkowa.
– Stworzyliśmy sobie mniej sytuacji i jeszcze na to dołożyła się słaba skuteczność. Bramki natomiast traciliśmy w bardzo prosty sposób. Na takim poziomie nie można takich błędów powielać – podkreśla szkoleniowiec.
Trener gości nie próbował nawet ukrywać, że przyjechał na Śląsk z prostym planem taktycznym.
– Mieliśmy się bronić i próbować wyprowadzać kontry. I to nam się udało. Strzeliliśmy trzy gole, tracąc tylko jednego. Nie ukrywam, że jest to dla nas miła niespodzianka, że wygrywamy w Gliwicach – przyznał Jakub Mączkowski, szkoleniowiec Diabłów.

Zaskoczony stosunkowo łatwą wygraną był też Vitaliy Kolesnik
– Piast w poprzednim sezonie pokazał, że może grać ładnie i skutecznie. Wydaje mi się też, że ma jakościowo lepszych zawodników niż rok temu i jest według mnie znacznie lepszym zespołem niż pokazuje to tabela. Przed nimi jeszcze druga runda, myślę że się rozkręcą, tym bardziej więc cieszą zdobyte trzy punkty teraz – powiedział kapitan Red Devils.
Rafał Franz przed tym meczem ostrzegał, że nie można lekceważyć drużyny z Chojnic, mimo że zanotowała pięć porażek z rzędu. Michał Widuch już po końcowej syrenie przekonywał, że wszyscy byli odpowiednio skoncentrowani, jednak zabrakło tej jakości i pewności, którą zawodnicy prezentowali w zwycięskich pojedynkach.
– Myślę, że każdy dobrze sobie przeanalizuje, co mógł zrobić więcej w tym meczu. Biorę tę porażkę na siebie. Widocznie w sposób nieoptymalny przygotowałem zespół do tego, aby utrzymać ten poziom mentalny, który prezentowaliśmy w poprzednich spotkaniach. Musimy ciągle ciężko pracować i mieć więcej pokory w sobie, bo punkty same do nas nie przyjdą. Kiedy gramy na stu procentowym zaangażowaniu, pełnej motywacji, to wychodzi nam o wiele więcej rzeczy. W sobotę straciliśmy bardzo cenne i ważne punkty – przyznał Klaudiusz Hirsch.
Już w najbliższą sobotę będzie okazja, aby poprawić sobie humory i miejsce w tabeli, choć łatwo na pewno nie będzie. Gliwiczanie jadą do stolicy Podlasia, by zagrać chyba z najbardziej nieobliczalną drużyną w Futsal Ekstraklasie – MOKS Słoneczny Stok.
– Na pewno jest to optymistyczne, że możemy się zrehabilitować po tej ostatniej wpadce i mam nadzieję, że z trudnego terenu, jakim jest Białegostoku, przywieziemy trzy punkty – zaznacz na koniec trener Piasta.
Źródło: piast.gliwice.pl/futsal
Foto: Irek Dorożański





















