Konstantin Vassiljev od początku tego sezonu gra w rezerwach Piasta, które występują w lidze okręgowej. Mimo to regularnie jest powoływany na zgrupowanie reprezentacji Estonii.
Niedawno prezes Piasta – Paweł Żelem zdecydował się uchylić rąbka tajemnicy i opowiedział w rozmowie ze „Sportem” jakie były wg klubu przyczyny odsunięcia Estończyka od pierwszego zespołu.
– Kostia decyzją pionu sportowego nie spełniał oczekiwań przez cały poprzedni sezon. Wrócił do nas po letniej przerwie ze sporym nadbagażem. Wyszło to z kompleksowych badań, które przeszli wszyscy nasi piłkarze. Został więc przesunięty do drugiej drużyny. Ma tam zapewniony cały serwis tak, jak przy pierwszej drużynie. Mam na myśli odnowę biologiczną, opiekę fizjoterapeutów oraz wykwalifikowanych trenerów – tłumacz sternik klubu.
Nieco inne zdanie ma jednak sam zawodnik
– Większych problemów nie mam, bo wiem, że muszę być przygotowany w sytuacji, gdy może się pojawić powołanie do kadry. To motywuje mnie najbardziej. Martwiłem się, że stracę miejsce w reprezentacji, ale we wrześniu rozmawiałem z selekcjonerem, by dał mi szansę i zobaczył, w jakiej jestem formie. Było trochę przypadku, zawodnicy wypadali przez kontuzje, udało mi się zagrać dwa mecze i okazało się, że nie wyglądam tak źle – mówił niedawno w rozmowie z portalem weszlo.com Vassiljev.
Przypomnijmy, że Estończyk związał się z Piastem trzyletnim kontraktem. Na razie rozegrał jeden pełny sezon i część obecnego. Ten poprzedni rzeczywiście nie był w jego wykonaniu udany. Zawodnik nie strzelał, nie asystował, nie był królem środka pola. Kostia uważa jednak, że został za wcześnie skreślony.
– Czy warto oceniać piłkarza po jednym sezonie? Według mnie to jest dziwne. Nie ma sensu grać 15 lat w piłkę, jeśli po jednym słabszym roku może zapaść taka decyzja – zauważa Vassiljev.
– Wyniki drużyny pokazują, że ten, który wszedł w jego buty, czyli Joel Valencia, radzi sobie bardzo dobrze i przede wszystkim daje drużynie to, czego się wymaga od zawodnika na tej pozycji – konkretne statystyki – ripostuje Żelem.
Dla obu stron najlepszym w tym momencie rozwiązaniem byłoby rozwiązanie kontraktu, ale kto chce rezygnować z mozliwości zarabiania, dodajmy dużych pieniędzy.
– Kostia był u nas pod koniec lipca, złożył na piśmie propozycję rozwiązania kontraktu, ta propozycja została przez Klub zaakceptowana, ale później piłkarz się rozmyślił – wyjaśnia prezes Piast S.A.

– Latem zaproponowałem klubowi normalne warunki, spokojnie do zaakceptowania. Niestety w letnim okienku nie udało się dogadać. W najlepszym wariancie chciałbym odpracować ten kontrakt do końca, grając w pierwszym zespole – odpowiada Estończyk.
Piast z pewnością oddałby zawodnika za darmo, bo i tak w ten sposób zaoszczędziłby sporo pieniędzy. Wg prezesa klubu były propozycje, ale Vassiljev ich nie przyjął.
– Była jeszcze szansa nawet po zamknięciu okna transferowego w Polsce, bo zgłosił się po niego klub zagraniczny. Do nas wpłynęła oferta transferu, wyraziliśmy na to zgodę, lecz Kostia uznał, że jest mu w Gliwicach dobrze – stwierdza sternik klubu.
– Była propozycja z zaplecza rosyjskiej ekstraklasy. Miałbym tam mniejsze pieniądze niż tutaj, ale byłem gotowy na ten krok, jednak nie dogadałem się z Piastem co do warunków rekompensaty – zdradza Estończyk.
Piast w Ekstraklasie spisuje się nadspodziewanie dobrze. Nie ma więc mowy o tym, aby Vassiljev wrócił do pierwszej drużyny, choć deklaruje taką gotowość. Pozostaje mu więc gra w rezerwach.
– Jestem zawodowym piłkarzem. Gram z młodymi chłopakami, którzy chcą się rozwijać, ale wiadomo, jaki jest poziom ligi okręgowej. W tych zespołach grają ludzie pracujący, biegają po boisku dla siebie. Ze strony prawnej, prawdopodobnie klub nic złego nie robi, ale od strony zawodu piłkarskiego do końca to idealnie nie wygląda – mówi Estończyk.
– My kontrakt wypełniamy. Myślę, że Kostia ma świadomość, że lata lecą i traci tutaj czas – podkreśla Paweł Zelem.
Nie jest więc wykluczone, że Konstantin Vassiljev wywalczy w tym sezonie awans do IV ligi. Zmieniła się bowiem wizja funkcjonowania rezerw. W drugiej drużynie nie gra już tylko młodzież. Regularnie schodzą tam zawodnicy z pierwszego składu, co przekłada się na miejsce w czubie tabeli. Gwiazdą tej ligiu liderem tego zespołu jest oczywiście „Cesorz” – Konstantin Vassiljev.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt. za sportdziennik.pl/weszlo.com






















„Gwiazdą tej ligiu liderem tego zespołu jest oczywiście 'Cesorz’ -Konstantin Vassiljev.”
No to chyba, aż tak źle nie jest 😀
To kara za to, że raz opuścił Piasta na rzecz Jagi 😛
Mam niestety wrażenie że przy tempie w którym drużyna obecnie operuje piłka na boisku jak z Wisłą wpuszczenie go na plac to będzie jak zaciagniecie hamulca ręcznego.
Pewnie tak, jednak to w czym się sprawdzał najlepiej to super dokładne i kluczowe podanie w tempo,zupełnie inny sposób prowadzenia gry niż Valencii, był mistrzem zmiany tempa akcji, prostopadłego podania i niezły w stałych fragmentach. Nie bronię go, nie wiem w jakiej formie- tylko szkoda, że sytuacja patowa- w tym budżecie albo powinien grać albo moglibyśmy opłacić niezłego snajpera…
Tylko jak grał to nie miał ani asyst ani strzałów. Przyszedł do nas po łatwe pieniądze a w Jadze z chęcią się go pozbyli.On się z naszym Piastem w żaden sposób nie identyfikuje.Gdyby grał jak Jodłowiec to można by nie zwracać na to uwagi.Trener na pewno miał ważny powód żeby go odstawić .Wygląda że do czerwca będzie niestety w klubie.Potem Piast będzie mógł rozwiązać z nim kontrakt.
Kostia. Na chwilę obecną reprezentujesz swoim poziomem gry okręgówkę. W związku z tym przesunięto Cię do okręgówki właśnie. Właściwy człowiek, we właściwym miejscu.
No cóż po estońskim leniu nie spodziewałem się niczego lepszego!
U takich trenerów jak Latał czy Fornalik pierwsza zasada jest zapierd.ac na boisku. U Latala tez nie grał cały czas i nie było mu po drodze z Latałem dlatego odszedł do Jagi. Zreszta dobrze dla nas bo zdobyliśmy wicemistrza. Gra jak baletnica jak gość robi wślizg 10 metrów od niego to on już odpuszcza. Potrafil grać tylko z zespołami z dołu tabeli typu Bełchatów czy Leczna wtedy był królem środka. Jak przychodziły mecze z Legia czy Lechem albo gdzie trzeba było walczyć to nie staniał na boisku.