Patryk Sokołowski do drużyny Piasta dołączył przed tym sezonem. 24-latek w lidze zaliczył do tej pory 3 minuty.
Pierwszy raz w dłuższym wymiarze czasowym można było go zobaczyć w pucharowym starciu Z GKS 1962 Jastrzębie. W meczu z Legią na murawie zameldował się w 113 min, a chwilę później jego gol dał remis i przedłużenie nadziei na awans do kolejnej rundy.
– Pierwsza połowa przebiegła z lekką przewagą Legii. W drugiej zagraliśmy zdecydowanie lepiej, Końcówka meczu należała już do nas. W dogrywce były duże emocje – VAR, mało fajnego granie, a więcej przepychania. Najpierw Legia trafiła, potem my. Decydowały rzuty karne. Bardzo szkoda, ze nie udało się wszystkich wykorzystać – tak podsumował ten mecz Sokołowski.
Po pierwszej połowie nic nie wskazywało na to, że Piast nawiąże walkę z mistrzami Polski. Gliwiczanie głównie się bronili. Z czasem jednak podopieczni Waldemara Fornalika rozkręcili się i rozgrzali kibiców.
– Żeby złapać pewność siebie, potrzeba kilku sytuacji. Myśmy je w drugiej połowie stworzyli. Wstąpiła w nas taka pozytywna energia. Próbowaliśmy potem iść za ciosem, udało się wyrównać, ale w karnych nie wyszło – ocenia pomocnik.
Sokołowski jako trzeci z zawodników Piasta podchodził do wykonania rzutu karnego. Zanim wykonał jedenastkę bramkarz Legii próbował wytrącić go z równowagi
– Malecki powiedział mi chyba, żebym tak strzelił, aby on obronił, ale ja byłem bardzo skoncentrowany i chciałem jak najlepiej uderzyć. Wyłączyłem się i słuchałem tylko tego, co było w mojej głowie. Piłka miała wejść pod poprzeczkę, ale stało się inaczej – stwierdza wychowanek Legii.
Jego występ, choć krótki zostanie jednak zapamiętany przez kibiców, bo jego gol przedłużył nadzieję i dał dodatkową dawkę dużych emocji.
– Gdybyśmy awansowali do kolejnej rundy, to ta bramka na pewno by smakowała inaczej. Nie mniej jednak cieszę się, że w ten sposób zaznaczyłem swoją obecność na boisku, szczególnie, że jestem wychowankiem Legii Warszawa i chciałem przypomnieć, że jeszcze gram w piłkę. Szkoda, że nie udało się odwrócić losów tego meczu i przejść dalej – podsumowuje Sokołowski.
Źródło: piast.gliwice.pl/Polsat Sport





















