Piast – Legia, trenerzy o meczu (Puchar Polski)

Mistrzowie Polski w tym sezonie  nie należą do zespołów, które dominują w Lotto Ekstraklasie. Legia wygrała dokładnie tyle samo spotkań, co Piast, czyli 6.

Gliwiczanie nie byli więc bez szans, szczególnie, ze grali u siebie. Waldemar Fornalik nie skorzystał jednak w tym meczu ze wszystkich swoich kluczowych zawodników. Kilku nawet nie powołał do meczowej osiemnastki. Zabrakło m.in. Sedlara, Hateleya, Kirkesova, a  dopiero po przerwie na boisku zameldowali się Papadopulos i Valencia.  Nie można jednak stwierdzić, że grały rezerwy, bo przynajmniej połowa składu to zawodnicy, których często oglądamy  w tym sezonie.

Sam mecz miał trzy oblicza.  W pierwszej połowie gliwiczanie okopani czekali na własnej połowie na Legię. W drugiej kibice oglądali już wyrównany mecz w którym oba zespoły próbowały przechylić szale na swoją korzyść. Duże emocje kibice przeżyli w dogrywce, kiedy padły dwa gole. Losy awansu rozstrzygnęły się dopiero w rzutach karnych. Strzał Koruna obronił Majecki, a pote Sokołowski trafił w poprzeczkę. Goście strzelali bezbłędnie.

 

Waldemar Fornalik (Piast):
– Myślę, że było w tym spotkaniu dużo emocji. Ilość stworzonych okazji pokazuje, że postawiliśmy się Legii. Można dyskutować, czy jej zwycięstwo jest zasłużone, miała jednak swoje okazje. Legia miała lepszy kalendarz, musieliśmy więc patrzeć pod tym kątem. Mogę pogratulować swojej drużynie postawy. Graliśmy z dobrą drużyną, która postawiła na szali wszystko, co ma najlepsze. Niestety, w karnych była skuteczniejsza.
To, że ten mecz trwał 120 minut może sprawić, że przeprowadzimy inne zmiany. Zrobimy wszystko, aby piłkarze zregenerowali się do piątku. W meczu z Wisłą Kraków zagra mieszanka tych, którzy dziś zagrali z tymi, którzy dziś nie wystąpili.

Ricardo Sa Pinto (Legia):
To dla nas ważne i wielkie zwycięstwo. Byliśmy lepsi i zasługiwaliśmy na wygraną już po 90 minutach. Skończyło się ostatecznie serią rzutów karnych, ale pokonaliśmy rywali i awansowaliśmy – to był główny cel. Jestem zaskoczony decyzjami sędziego i widzę, że arbitrzy w ostatnich spotkaniach podejmują dziwne decyzje. Moim zdaniem piłka choćby po strzale Carlitosa przekroczyła linię bramkową. Powinien być też rzut karny. Liczy się jednak ostateczny rezultat.  Mam nadzieję, że dogrywka nie wpłynie na nas negatywnie przed kolejnym meczem. Zrobimy wszystko, by jak najlepiej zregenerować się przed spotkaniem z Górnikiem.

źródło: piast.gliwice.pl

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze