W 92 min meczu Wisły Płock z Piastem Gliwice po tym, jak Kuba Szmatuła odbił piłkę przed siebie po dośrodowaniu Stilicia – Jakub Czerwiński, interweniował na tyle niefortunnie, że strzałem pod poprzeczkę zdobył dla Wisły wyrównującego gola.
Jak zauważa oficjalna strona Wisły tym sposobem 27-letni stoper przeszedł do historii, ale klubu z Płocka. Został pierwszym zawodnikiem, którzy jako gracz drużyny przeciwnej zdobył dla Wisły Płock dwie bramki. Pierwszego gola strzelił niespełna rok temu – 16 grudnia 2017, a więc dokładnie 315 dni temu, gdy reprezentując jeszcze barwy Legii Warszawa zmusił do kapitulacji Arkadiusza Malarza, po tym jak nieudanie przeciął podanie z lewej strony – uwaga Semira Štilicia.
W przypadku ostatniego meczu Czerwiński był mocno naciskany, a zdaniem wielu nawet faulowany przez Angielskiego, dlatego tak niefortunnie interweniował. Sędzia jednak bramkę uznał, choć skorzystał z systemu VAR, gol więc uznany i zapisany Czerwińskiemu, co nie zmniejsza wysokiej oceny za występ obrońcy Piasta w tym spotkaniu
foto/źródło: wisla-plock.pl






















Winę ponosi jak zwykle brak skuteczności, precyzji i opanowania. Piast powinien roznieść Płock 4:1, a taki gol może się nadzwyczajniej zdarzyć. Szkoda ostatnich 3 spotkań- zamiast 9 punktów z grającymi poniżej własnych możliwości przeciwnikami są 3. Do wczoraj sądziłem, że M.Mak wyróżnia się precyzją i zimną grą- wczoraj szkoda komentować. Nie rozumiem też fenomenu ostatniego podania w Piaście – to już dziesiątki sytuacji wliczając poprzedni sezon, w których miękkie podanie i w efekcie pewna sytuacja jest marnowane poprzez zbyt silne i nieprezycyjne zagranie…
Trudno też rozsądnie wytłumaczyć nieskuteczność Valencii.Wczoraj znowu 100% sam na sam i kicha.Fornalik mówił że szuka egzekutora.No ale w klubie go chyba nie znajdzie.
Czerwo nie ma pecha jak za sobą ma słabego zawodnika (Szmatuła)to on za niego nie będzie bronił może i dobrze że strzelił samobója to prędzej zmienią bramkarza bo Kuba jest po prostu słaby czas na zmianę