W sobotę Piast rozegra 13 mecz w tym sezonie. Gliwiczanie jadą do Płocka, gdzie zmierzą się z tamtejszą Wisłą. Pojedynek ten rozpocznie się o godz. 15;30.
Zespół ten bardzo dobrze zna Damian Byrtek, który przeszedł z Wisły do Piasta już w trakcie rozgrywek. Mało jednak jest prawdopodobne, że zagra w sobotę, bo w bardzo dobrej formie są Czerwiński z Sedlarem.
– Każdy chciałby grać jak najwięcej, ale uważam, że to jest sprawiedliwa sytuacja. Aktualnie grają Kuba Czerwiński z Olkiem Sedlarem, bo to bardzo dobrzy defensorzy. Nie mam więc do nikogo pretensji. Po prostu trzeba dalej pracować i czekać na swoją szansę –tłumaczy Byrtek.
Pochodzący z Bielska-Białej zawodnik jedną szansę już dostał. Zagrał w pucharowym meczu z GKS Jastrzębie. Jego występ został oceniony jako dobry, a jak sam siebie widzi po tym meczu?
– Nie wypada mi siebie oceniać, niech to robią inni. Ja bardzo się cieszę, że zagramy w kolejnej rundzie i staniemy przed szansą kolejnego awansu. Mam nadzieję, że ją wykorzystamy.
Piast w ciągu 6 dni zaledwie rozegra trzy mecze. Trenerzy będą więc musieli dokonać roszad w składzie. Dla wszystkich rezerwowych więc pojawia się szansa na pokazanie w jakiej są formie.
– Każdy pracuje na to, aby grać, a czy wyjdę na boisko – nie wiem. Nawet jeśli tak się nie stanie, to nie ma co się obrażać. Trzeba dalej trenować i robić swoje – komentuje Byrtek.
Ten maraton rozpocznie mecz z Wisłą Płock, czyli drużyną z której do klubu z Gliwic przeszedł wychowanek Podbeskidzia.
– Zawsze zostaje jakiś sentyment do poprzedniego klubu, szczególnie, że jeszcze niedawno byłem zawodnikiem Wisły. Teraz jednak liczy się tylko Piast – zaznacza obrońca.
W poprzednim sezonie Wisła była jedną z rewelacji Ekstraklasy. W obecnych rozgrywkach balansuje na krawędzi spadku. Jak to można wytłumaczyć?
Chyba nikt nie jest w stanie na to odpowiedzieć. Może zmiana trenera, która nastąpiła tuż przed startem ligi. Jest to jednak na tyle silny zespół, że powinien wyjść z tego dołka. Mam tylko nadzieję, że nie stanie się to w najbliższą sobotę – stwierdza były zawodnik Wisły.
Drużyna z Płocka ma na koncie już 23 stracone gole, czyli prawie dwie bramki na mecz. To jeden z najgorszych wyników w lidze. Czy to jest największy problem tego zespołu?
– Nie tylko gra w defensywie, cały zespół miał problem. Jednak to co pokazali w ostatnim meczu z Zagłębiem Lubin może świadczyć, że coś u nich drgnęło – zauważa obrońca.
W poprzednim sezonie Wisła u siebie wygrała 10 z 19 rozgranych spotkań, a trzy zremisowała. W obecnej kampanii tylko raz udało sę gospodarzom sobotniego meczu zgarnąć komplet punktów.
– Stadion w Płocku jest specyficzny. Gra się tam ciężko drużynom które tam przyjeżdżają. Łatwo o punkty nie będzie, ale w tej lidze każdy z każdym może wygrać i przegrać – stwierdza Byrtek.
Analizę rywala dodatkowo utrudnia to, że w tym sezonie zespół prowadziło już trzech szkoleniowców. Obecny trener José Antonio Vicuña- prowadzi zespół od 10 października.
– Trudno powiedzieć na co się mamy nastawiać. Jest tam już trzeci trener. W ostatnim meczu był nacisk grania od tyłu. Zawsze jednak w Wiśle było podstawą granie w piłkę, a teraz może być jeszcze większy na to nacisk. Remis ich raczej nie będzie interesował, spróbują zagrać o pełną pulę – przewiduje Byrtek.
źródło: piast.gliwice.pl
Foto: gksjastrzebie.com





















