Kamil Dworzecki, były reprezentant naszego kraju i jeden z najbardziej utytułowanych polskich bramkarzy dołączył do futsalowej drużyny Piasta.
Na zdjęciu Paweł Martyn i Kamil Dworzecki (z prawej)
Pochodzący z Krakowa zawodnik zastąpi, przynajmniej na jakiś czas Pawła Grzywę, którego uraz kolana wyeliminował na najbliższe kilka miesięcy z gry i treningów.
Dworzecki pochodzi z Krakowa, liczy sobie 34 lat, a w futsalu na krajowym podwórku zdobył już wszystko co możliwe, łącznie ze złotym medalem mistrzostwo Polski, Pucharem Polski i Superpucharem. Od 2011 roku był też powoływany do reprezentacji narodowej. Jak to się stało, że będzie bronił barw Piasta?
– Ostatnio zacząłem zajmować się już trochę innymi dziedzinami niż futsal, bo w Krakowie i okolicy niestety ta dyscyplina trochę przygasła. Otworzyłem sobie drobną działalność i temu chciałem się już całkiem poświęcić, ale zadzwonił do mnie Klaudiusz Hirsch. Trener potrzebował zawodnika na tę pozycję, bo kontuzji nabawił się Paweł Grzywa. Tak to czasem w sporcie niestety bywa. Przy okazji życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia. Chwilę musiałem się zastanowić, a potem przekonać żonę, ale na szczęście, i ku mojej radości wyraziła zgodę, Dziękuję jej za to i mam nadzieję, że zniesie te moje podróże z Krakowa do Gliwic. Bardzo ważnym argumentem było to, e trenerem Piasta jest Klaudiusz Hirsch. Nie miałem okazji u niego jeszcze grać, ale słyszałem wiele dobrego. – zdradza kulisy transferu nowy zawodnik klubu z Akademickiej.
Dworzecki swoją przygodę z futsalem zaczął ponad 10 lat temu.
– Jestem wychowankiem Wisły Kraków z dużego boiska, ale jeszcze jako junior przeniosłem się do Garbarni, bo niestety jak na bramkarza zbyt wysoki nie byłem. Potem występowałem w Słomniczance oraz Świcie Krzeszowice. Pierwszym moim futsalowym klubem był Kupczyk Kraków, ale tam zaliczyłem chyba tylko trzy występy. Koledzy z Garbarni zaproponowali mi wtedy grę w Krakbecie, który był wtedy w II lidze. To było jakieś 10 lat temu. Szybko robiliśmy wtedy kolejne awanse. Przy awansie do Ekstraklasy nastąpiło przekształcenie w sekcję Wisły. Później przyszły tytuły mistrzowskie, gra w reprezentacji narodowej – wspomina nowy nabytek Piasta.
Niestety po zdobyciu ostatniego tytułu mistrza Polski sekcja futsalu została rozwiązana, a to oznaczało likwidację drużyny. Zawodnicy rozjechali się nie tylko po Polsce.”.
– Potem grałem w Clearexie, wyjechałem do Niemiec, gdzie zdobyłem wicemistrzostwo tego kraju. Po powrocie jeszcze na pół roku wróciłem do ekstraklasy do drużyny Solne Miasto Wieliczka, ale po rundzie jesiennej zrezygnowałem – dodaje bramkarz.
Krakowianin raczej na początku nie będzie pierwszym wyborem dla trenera, nie tylko dlatego, ze w Piaście gra Michał Widuch, ale tez nie przygotowywał się z drużyną do rozgrywek.
– Zdaję sobie z tego sprawę. Michał jest tak dobrym bramkarzem, że wskoczyć za niego będzie bardzo ciężko. Jestem jednak cierpliwy, ciężko trenował i czekał na swoją szansę. Widomo każdy chce grać, ale w bramce może stać tylko jeden. Na pewno nie będę się źle czuł, jeśli mecze będę oglądał z ławki. Mam nadzieję, że swoim doświadczeniem i pozytywnym nastawieniem też coś wniosę dobrego do drużyny – przekonuje Dworzecki.
Podczas premierowego meczu w obecnym sezonie wychowanek Wisły jeszcze nie znalazł się w protokole, dlaczego?
– Niestety, nie udało się mnie zgłosić, bo nie zostałem jeszcze wyrejestrowany z poprzedniego klubu, ale na następne spotkanie będę już do dyspozycji trenera – zdradza bramkarz.
34-latka można było jednak spotkać na trybunach, skąd kibicował swoim nowym kolegom.
– Nie tacy nowi – śmieje się Kamil. – Połowę znam dobrze z parkietów, a z Rafałem Franzem miałem okazje razem grać i bardzo się cieszę, że znów będzie mi to dane – podkreśla.
Inauguracja połączona była z otwarciem dla futsalistów Areny Gliwice.
– Hala jest super, ale minus, bo nie udało się zdobyć trzech punktów. To był jednak pierwszy mecz, da się to nadrobić. A tak wrażenia bardzo fajne. Piast to profesjonalny klub.
O co powalczy Piast z Dworzeckim w składzie w tym sezonie?
– Zawsze na początku sezonu każda drużyna ma takie same szanse. Biorąc pod uwagę jednak, jak zorganizowany jest Piast, to te szanse na medalową lokatę są jak najbardziej realne – stwierdza na koniec bramkarz gliwickiego klubu.





















