Pod nieobecności w wyjściowym składzie Gerarda Badii i Jakuba Szmatuły, po raz pierwszy w tym sezonie opaskę kapitana Piasta założył Marcin Pietrowski.
„Pietro” nie tylko w pełni wywiązał się z tej roli, ale poprowadził zespół do przekonywującej wygranej nad Cracovią.
– Taka hierarchia obowiązuje od dłuższego czasu. Kapitanem jest Gerard Badia, zastępuje go Kuba Szmatuła, a jak go zabraknie, to wtedy ja zakładam opaskę. To jest jednak dla mnie mniej istotne, najważniejsze, że mecz ten zakończył się naszym zwycięstwem – zaznacza Pietrowski.
Od 11 minuty gliwiczanom grało się łatwiej po tym, jak czerwoną kartkę za faul nad Patrykiem Dziczkiem zobaczył zawodnik gości. 80 minut gry z przewaga jednego zawodnika to jednak duży handicap.
– Myślę, że jakiś wpływ ta sytuacja miała, jednak byliśmy w tym dniu w dobrej dyspozycji i myślę, że i tak byśmy wygrali. Były jednak momenty, kiedy Cracovia za dużo sobie pozwalała, przede wszystkim przy stałych fragmentach gry. Wtedy też stwarzali jakieś zagrożenie, ale do stuprocentowych sytuacji nie dochodzili. Nie mniej jednak powinniśmy mądrzej się zachowywać w takich sytuacjach – podkreśla „Pietro”.
Zwycięstwo mogło być jeszcze bardziej okazalsze, gdyby gliwiczanie wykorzystali swoje stuprocentowe okazje. Najlepszą zmarnował Tom Hateley, który nie trafił do bramki z rzutu karnego.
Nie ma co do tego wracać. Nie wpadło więc trzeba było dalej dążyć do tego, aby strzelić trzecią bramkę i to nam się udało. Wygraliśmy pewnie, teraz jedziemy do Poznania po kolejne trzy punkty – kończy Pietrowski.
źródło: piast.gliwice.pl






















No ale przynajmniej dziś wszyscy grali dla nas. CŻPG! No i drogi panie, ta bramka dla craxy po pańskim niepewnym zagraniu…
Panie Marcinie. Dziękujemy za trzy punkty. Miło popatrzeć na taką grę. Oczywistym jest, że w przewadze gra się lepiej. Raz my gramy w 10, innym razem mamy przewagę. Wierzę też, że z trenerem przedyskutujecie słabsze elementy gry i niewykorzystne szanse. Jak widać i Lech jest teraz do pokonania! trzymamy kciuki!