Takiego początku sezonu nikt chyba się po drużynie Piasta nie spodziewał. Gliwiczanie wygrali drugi mecz z rzędu i to wyjazdowy.
Nie dziwi więc to, ze w po meczu pod szatnia Piasta było bardzo radośnie, a Pogoni smutno. Portowcy dla odmiany przegrali drugie spotkanie z rzędu i są na samym dnie ligowej tabeli.
Marcin Pietrowski (Piast):
Jest to nasze drugie, wyjazdowe zwycięstwo. Bardzo dobrze rozpoczęliśmy to spotkanie. Ten korzystny wynik trochę nas uśpił, bo potem oddaliśmy pole Pogoni. W drugiej połowie za bardzo się cofnęliśmy, stąd dominacja gospodarzy. Cieszymy się jednak, ze Portowcy nie zdołali strzelić nawet kontaktowego gola.
Jakub Czerwiński (Piast):
Uważam, że w przekroju całego meczu byliśmy lepsi od Pogoni. Szybko strzeliliśmy dwie bramki, szczególnie cieszy ta po stałym fragmencie. Nie ma co ukrywać, że te gole ustawiły mecz. Na początku drugiej połowy Pogoń nas trochę przycisnęła i mielismy z problem. Na szczęście ten najtrudnijeszy moment udało nam się przetrwać i dowieźliśmy dobry wynik do końca.
Joel Valencia (Piast):
W pierwszej połowie potrafiliśmy znaleźć sobie miejsce na boisku, między nami była bardzo dobra komunikacja i dwie groźne akcje zamieniliśmy razem z Mateuszem Makiem na bramki. W drugiej połowie poczuliśmy – standardowo przy takim wyniku – więcej luzu, przez który podświadomie sie cofnęliśmy. W drugiej połowie czuliśmy większy nacisk rywala, ale ostatecznie nie pozwoliliśmy im na ani jeden punkt. Dobry start ma znaczenie szczególnie po tak fatalnym minionym sezonie. Niczego nam nie trzeba jak właśnie zwycięstw już na wstępie, dzięki temu jesteśmy pozytywnie naładowani na najbliższy mecz na Okrzei. Mimo potwornego zmęczenia już mogę powiedzieć, że nie mogę się doczekać meczu z Zagłębiem Lubin.
Radosław Majewski (Pogoń)
– My sami siebie raczej zaskoczyliśmy. Wiedzieliśmy o tym, co będzie groźne ze strony Piasta, wiedzieliśmy, że są groźni w stałym fragmencie i w bokach pomocy, a mimo tego się nie udało. Dopiero w drugiej połowie pokazaliśmy, że potrafimy zdominować i tego nam brakuje, by to utrzymać przez całe spotkanie. Można zagrać słabe spotkanie, ale koniec końców się je wygrywa i tego nam brakuje.
Jakub Bursztyn (Pogoń):
Po dwóch straconych bramkach nie jest łatwo się podnieść. Z biegiem czasu próbowaliśmy odwrócić ten wynik i pod koniec pierwszej połowy byliśmy blisko tego, ale to wciąż za mało. Przez 45 minut można zdziałać bardzo wiele. Nawet jeśli traci się dwa gole w trakcie piętnastu minut to pozostaje jeszcze pół godziny, by poprawić ten wynik. Powinniśmy wziąć się w garść i powiedzieć sobie kilka mocnych słów, żeby zacząć grać. Poza strzałem w poprzeczkę, nie stworzyliśmy sobie więcej dogodnych okazji na bramkę.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: gol24.pl.piast-gliwice.eu/pogonszczecin.pl
Foto: pogonszczecin.pl





















