Przemysław Dewucki po sezonie – część 1

Przemysław Dewucki to jeden z najbardziej doświadczonych i rozpoznawalnych zawodników futsalowej drużyny Piasta. Po parkietach Ekstraklasy biegał już, gdy był nastolatkiem.

W wieku 20 lat zdobył mistrzostwo Polski z P.A. Nova. Spędził też jeden rok w Pogoni 04 Szczecin, ale wrócił do Gliwic i od tamtej pory reprezentuje tylko drużyny z tego miasta.

– W GAF Gliwice spędziłem fajne cztery lata. Zrobiliśmy w tym czasie dwa awanse, z drugiej do pierwszej ligi i do ekstraklasy, gdzie dwukrotnie zajęliśmy szóste miejsce. Dzięki grze w GAF Jasna odbudowałem się – mówił zaraz po transferze do Nbitu Dewucki.

Potem występował we wspomnianym Nbit Gliwice z którego to klubu trafił wprost do tworzącego się dwa lata temu Piasta. W pierwszym sezonie niebiesko-czerwoni z Dewuckim w składzie zajęli szóste miejsce. W ostatniej kampanii ta lokata została poprawiona.

– Uważam, że jako zespół zrobiliśmy progres. Zajęliśmy piąte miejsce, czyli o jedną pozycję wyżej. Pierwsze trzy drużyny natomiast zanotowały taki sam wynik jak rok temu, więc można powiedzieć, że powoli gonimy czołówkę – analizuje Dewucki.
W tych ostatnich miesiącach na grę Piasta można było w każdym meczu patrzeć bez przysłowiowego zgrzytania zębów. Gliwiczanie grali ofensywny, widowiskowy futsal, ale zdarzały im się też mecze o których chyba chcieliby zapomnieć.

– Myślę, że wyjazdowy mecz z Rekordem był bardzo dobry w naszym wykonaniu, choć przegrany. Wysoko też oceniam spotkania z Gattą, zarówno u nas jak i na wyjeździe. Na koniec z Toruniem zagraliśmy na zero z tyłu, praktycznie odbierając im możliwość zdobycia srebrnego medalu. Wiadomo, zdarzały nam się też słabsze mecze, ale taki jest sport. Czasem zależy to po prostu od dyspozycji dnia – przekonuje „Pompon”.

Piast bardzo udanie rozpoczął sezon 2017/18, bo od dwóch zwycięstw w których nie stracił nawet bramki. W konsekwencji zaczęto gliwiczan stawiać w roli nawet kandydata do medalu

– Zdecydowanie za wcześnie pojawiły się takie głosy. Po dwóch kolejkach nie wręcza się jeszcze nikomu medali, to wręcz absurd. Od początku jedynym pewniakiem do miejsca na podium był Rekord – podkreśla Dewucki.

Ostatecznie jednak podium wyglądało tak samo, jak rok wcześniej. Z pierwszej szóstki natomiast wypadła Pogoń, a dostał się tam Red Dragons. Niespodzianek więc nie było.

– W zasadzie już po paru kolejkach było wiadomo, że mistrzem będzie Rekord. Toruń był bliski zrzucenia Gatty z drugiego miejsca, ale miał słabszy finisz. Pogoń od początku sezonu miała problemy. Myślę, że Białystok był pozytywnym zaskoczeniem. Weszli w ekstraklasę z przytupem, nikt nie wiedział jak grają, a utrzymali się, mimo że co drugą kolejkę musieli daleko jeździć – ocenia 30-latek.

źródło: piast.gliwice.pl/futsal

 

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze