Sebastian Szadurski po sezonie (część 1)

Sebastian Szadurski w Futsal Ekstraklasie występuje już od trzech sezonów. Wychowanek Piasta  z dużego boiska na hali zadebiutował jeszcze będąc zawodnikiem Nbit Gliwice.

Już w poprzednim sezonie zaczął na niego stawiać Jacek Podgórski. Regularnie jednak zaczął grać dopiero w tym sezonie, pod okiem Klaudiusza Hirscha.

Cieszę się z bramek i asyst, bo udało mi się ich zdobyć zdecydowanie  więcej niż w poprzednim sezonie. Najbardziej jednak jestem zadowolony  z tego że mogłem grać w każdym meczu. Trener dał mi szansę pokazania się w długim wymiarze  – myślę, że ją wykorzystałem – ocenia siebie Szadurski.

W minionym sezonie 20-latek zdobył 9 bramek i zaliczył sześć asyst. To zdecydowanie więcej niż rok temu, kiedy tylko raz wpisał się na listę strzelców. Tych goli jednak mogło być dwa razy więcej, gdyby „Szadur” wykorzystał przynajmniej połowę stuprocentowych sytuacji.

– Trochę tej skuteczności brakowało. Trudno powiedzieć dlaczego nie chciało wpadać. Buty mam na pewno dobrze dobrane – śmieje się zawodnik – Może czasem brakuje zimnej krwi, bo na treningach zazwyczaj wpada  – dodaje zawodnik.

W zakończonej w maju kampanii gliwiczanie rozegrali 26 spotkań. Które będzie wspominane przez Szadurskiego, a o którym będzie chciał zapomnieć?

– Jakoś szczególnie na plus żadnego nie zapamiętałem. W każdym trzeba było dawać z siebie wszystko. Może to wygrane 10:0 z Pogonią. Najwyższe zwycięstwo i jeszcze na wyjeździe. Na minus natomiast, myślę, że ten pierwszy mecz z Toruniem w Gliwicach, przegrany 0:4. W takim stylu nie mamy prawa przegrywać.

źródło:  piast.gliwice.pl/futsal

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze