Aleksandar Sedlar należy do tych zagranicznych zawodników Piasta, który nie tylko wywalczył sobie stałe miejsce w pierwszym składzie Piasta, ale też swoja postawa na boisku, walecznością i sercem do gry zjednał sobie serca kibiców.
Jeszcze w poprzednim sezonie wspólnie z Hebertem najczęściej stanowił parę stoperów. Waldemar Fornalik przesunął go do pomocy, ale też wychodził w podstawowym składzie i wydawało się, że tak zostanie. W przerwie zimowej jednak Serb nabawił się kontuzji, która wykluczyła go z części przygotowań i gry w pierwszych meczach. Zawodnik wrócił już jednak do treningów, wystąpił też w sparingu z Wisłą Kraków.
– Cieszę się bardzo, że z kolanem wszystko w porządku. Podczas meczu także nie odczuwałem żadnego dyskomfortu. To był mój pierwszy mecz po ponad dwóch miesiącach przerwy spowodowanej przez kontuzje. Tak naprawdę to przed sparingiem z Wisłą Kraków odbyłem dwa treningi z pełnym obciążeniem i dostałem szanse gry. Z nogą nie było problemu, ale muszę przyznać, że trochę się odzwyczaiłem od takiego wysiłku fizycznego i trochę mnie przytkało w drugiej części spotkania. Jeszcze trochę potrzebuje minut – mówi w rozmowie ze sportdziennik.pl Aleksandar Sedlar.
– Nie spodziewałem się, że tak długo będę wracał do pełnej gotowości – mówi były piłkarz FK Metalac. – W głowie już nie mam tego urazu i walka była na boisku. Jak trzeba było ostrzej powalczyć o piłkę to tak robiłem, nie miałem obaw – dodaje
Swoje zadowolenie z powrotu Sedlara wyraził też Waldemar Fornalik. – Wrócił po kontuzji i zagrał na pozycji obrońcy. Jak na taką przerwę, zagrał dobrze. Widać było jednak brak rytmu meczowego. Alex potrzebuje więcej gry – stwierdził szkoleniowiec gliwickiego klubu.
W aktualnej sytuacji Sedlarowi ciężko będzie jednak wrócić do pierwszego składu. Linie defensywne Piasta spisują się najlepiej od kilku sezonów. Gliwiczanie nie tracą bramek, nie dopuszczają też rywali do sytuacji. Nie mniej jednak warto mieć w odwodzie takiego zawodnika jak Sedlar.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/sportdziennik.pl






















a Mak ?? ten to leci w pręta równo. A klub płaci, Pieniążki lecą na konto, życie jak w Madrycie.
tylko ja k… jestem taki głupi 5 dni w tygodniu po 8h i pensja 1,6 tyś na rękę i g… z tego mam.
Smutne 🙁
Może trzeba było zostać piłkarzem….?
Rodzice jakoś na to nie wpadli a powiedzmy sobie szczerze że to jest ich decyzja aby odpowiednio pokierować dziecko.
Na inną pracę, lepiej płatną także za głupi jestem. Nigdy też nie wiedziałem z kim trzymać. Komu się podlizać. Dla kogo udawać przyjaciela a komu wj..ć nóż w plecy aby się wybić.
Wiem z autopsji, że dziecko nie zawsze musi kochać to do czego nakłaniają je rodzice. Mój młody jest kaleką sportową więc po kilku próbach różnych sportów dałem za wygraną. Nie zwalaj więc winy na rodziców.
oczywiście. Jeśli jest własnie do Ciebie należy rola aby był dobry w czymś innym gdy patrze na moich znajomcyh którym się w życiu udało to podzieliłbym ich na 3 grupy.
1. rodzice z kasą którzy zapewnili im taki start (kupili mieszkanie, pomogli w rozkręceniu firmy) po czym póxniej móiwli że sami zarobili – bo zarobili (początku jednak nie pamiętają.
2 grupy to inteligentni i zaradni
3 to skó…ny kórzy szli po trupach. Sprzedawali ludziom starszym tele2, „lepsze umowy na gaz prą po czym płacili dwa rachunki”, namawiąjący do piramid finansowych itp. po trupach do celu. Ale dziś mają . Spryt i przebiegłość.
Jest wiele dróg do sukcesu.
Ciekawe czy faktycznie jesteś taka pierdoła czy tylko udajesz
stary… to ile zarabiam najlepiej mnie określa … k.. mać 🙁 🙁 🙁
do kibic 99- sory koleś ale by pracować na cały etat za 1,6tys, to trzeba być skończonym nieudcznikiem!A tyle tu krzyczy, a to zwykła popierdułka. Koleś tyle to wypada zarabiać dziś na tydzeń. I nie próbuj sapać do mnie, bo ja właśnie tak zarabiam……
no k r w a znalazl sie dyrektor kiba na dworcu
to jakie studia skonczyles panie inzynieze
po podstawowce na zatorzu
młotku z sosnicy skończyłem technikum budowlane jeszcze za komuny. Więc jak widać myślenie nie sprawiało mi bólu. Całe życie zapieprzałem na budowie. Więc znam swój fach od podszewki, na takich dziś mówią PAN FACHOWIEC. A, że od 10 lat mam swoją firemkę budowlaną, zarabiam dziś godziwie. czegoś jeszcze nie kumasz? Pytaj mlasiu….
szkoda że kultury się nie nauczyłeś w tej szkole 🙁 współczuje twoim pracownikom. Choć ludzie dla dużej kasy umieją dużo znieść.
To nie kwestia kultury, a stwierdzenia faktów. 10 lat temu zarabiałem na budowie 2,5 tys i było to dla mnie zdecydowanie za mało. etap poniewierania się po budowach niemieckiech miałem już sobą. Chciałem zarabiać lepiej w mojej Polsce. Udało się!!! Przy okazji dobry fachowieć na budowie zarabia dziś 3,5- 4 tysie tyle, że trzeba zapierdal…. a nie filozofować
… jesli rzeczywiście zarabiasz swoimi rękami i sam na to zapracowujesz to szacun.
Tak panie kolego jestem firmą jednoosobwą, sam to sobie wyracowywuję. Powiem tak -znajomość zawodu, solidność, słowność plus zapieprzanie daje efety, takie, że to dziś klijent czeka na mnie, bo wie że warto. Zdrowych i wesołych
też trochę pracowałem w budowlance w Niemczech. Zobaczyłem że oni też tak do końca za uczciwi nie są.. A Polska to Polska.
Tylko tak trzymać. Zdrowych i Wesołych wszystkim Życzę!