To była rekordowa kolejka w tym sezonie, jeśli chodzi o liczbę goli przypadających na 1 mecz. W pięciu spotkaniach kibice zobaczyli 44 bramki, co daje średnią prawie 9 trafień na jedno starcie.
Tylko w jednym przypadku udało wygrać gospodarzom, w pozostałych górą byli goście.
Najwięcej bramek, bo aż 11 zobaczyli kibice w Szczecinie, ale na pewno większość z nich z tego faktu nie była zadowolona. W starciu Pogoń 04 – Piast lepsi byli gliwiczanie wygrywając 10:1. Dwucyfrowa wygrana jeszcze się drużynie z Jasnej na parkietach Futsal Ekstraklasy nie przydarzyła. Dwie rzeczy się na to nałożyły: Wyjątkowa skuteczność Piasta i dobra gra w obronie przy problemach-kadrowo-organizacyjnych Pogoni.
10 bramek padło w meczu AZS UG Gdańsk – Rekord Bielsko Biała, z czego 7 dla Rekordu, a trzy dla gdańszczan. Wbrew wynikowi, bielszczanom wygrana nie przyszła łatwo. Akademicy przegrywali 0:3, by już w 10 minucie doprowadzić do remisu, czym doprowadzili swoich kibiców do euforii. Taki stan rzeczy jednak podrażnił lidera, bo po przerwie podopieczni Andrzeja Szłapy zaaplikowali gospodarzom cztery gole, nie tracąc żadnego.
Zgodnie z planem wygrał Clearex. Chorzowianie pokonali Solne Miasto Wieliczka 8:1. Na razie więc drużynie spod Krakowa nie pomogła zmiana trenera, ale nawet Andrea Bucciol, który przejął zespół dwa tygodnie temu, cudotwórcą nie jest.
Bardzo ważne, a może i nawet najważniejsze w tej rundzie zwycięstwo odniosła drużyna Red Dragons Pniewy. Smoki bowiem pokonały bezpośredniego rywala w tabeli- Słoneczny Stok Białystok 6:1 i to na wyjeździe. Dzięki zwycięstwu pniewianie umocnili się na szóstym miejscu i mają nad ekipą z Białegostoku 3 punkty przewagi.
Na zakończenie kolejki AZS UŚ Katowice podejmowało Gattę Zduńska Wola. W pierwszej połowie oba zespoły zaciekle walczyły o strzelenie pierwszej bramki, ale nikomu przed przerwą to się nie udało. Dopiero 52 sekundy po zmianie stron – Mateusz Olczak otworzył worek z bramkami. Potem już oba zespoły trafiały, ale częściej czyniły to „Kocury”, wygrywając 5:2.
Choć do zakończenia rundy zasadniczej pozostały jeszcze cztery kolejki, to pięć zespołów, w tym Piast już sobie praktycznie zapewniło grę w grupie mistrzowskiej. Z kompletem zwycięstw prowadzi Rekord, druga jest Gatta, a trzeci FC Toruń.
Jeszcze o obronienie szóstej lokaty musi powalczyć Red Dragons, bo trzy punkty przewagi nad Słonecznym Stokiem mogą nie wystarczyć, aby zagrać w grupie mistrzowskiej.
Zacięta walka natomiast zapowiada się w grupie spadkowej. Po podziale punktów, bezpieczna w tej chwili Pogoń, także będzie zagrożona.
Wydaje się być już przesądzone, że mistrzem zostanie Rekord. W zasadzie to pozostałe drużyn walczą już tylko oto, aby być pierwszą, która urwie punkty bielszczanom, ale ci zamierzają wygrać wszystko już do końca rozgrywek. Dużo ciekawiej jest więc w walce o miano najlepszego strzelca. Na ten moment z 26 trafieniami prowadzi Marcin Mikołajewicz (FC Toruń). O jednego gola mniej ma Michal Seidler (Rekord). Tyle samo bramek zdobył Daniel Krawczyk z Gatty Zduńska Wola. Z zawodników pIasta najwyżej w tej klasyfikacji jest Przemek Dewucki, który 14 razy pokonywał bramkarzy drużyn przeciwnych.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/futsal





















