Piast w przerwie zimowej sprowadził sześciu nowych zawodników w tym czterech graczy z pola. Cała ta czwórka już zaliczyła debiuty w barwach gliwickiego klubu.
Jacek Bednarz – dyrektor klubu z Okrzei obiecywał, że zimą do zespołu dołączą tacy zawodnicy, których potrzebuje trener. W przeszłości też tak mówiono, ale potem często okazywało się, że sprowadzeni piłkarze grzali ławę, albo nawet nie łapali się do meczowej osiemnastki. Tym razem jest inaczej.
Już na inaugurację wiosny w spotkaniu z Jagiellonią aż trzech nowych zawodników wyszło w podstawowym składzie: Czerwiński, Jodłowiec i Hateley. Czwarty – Szczepaniak, na murawie zameldował się w 56 minucie. Nie był to jednak udany dla całej drużyny mecz, bo gliwiczanie przegrali z „Jagą” 0:2. Szczególnie druga bramka obciąża Jodłowca, który dał się wyprzedzić Pospísilowi, a ten strzelił drugiego gola dla białostoczan.
Mimo tego w Gdańsku cała wyżej wymieniona czwórka zagrała już od pierwszej minuty i tym razem wyglądało to już lepiej. Przy pierwszy trafieniu dla Piasta udział miało aż trzech z nich. Hateley wyrzucał piłkę z autu, Jodłowiec zagrał do Szczepaniaka, który otworzył wynik tego spotkania. Potem jeszcze Papadopulos dołożył bramkę i gliwiczanie wracali na Śląsk z kompletem punktów.
Po dwóch występach trudno jeszcze wystawiać oceny zawodnikom. Na razie z tej czwórki najgorzej wypada Hateley. Anglik wprawdzie nie odstaje fizycznie od reszty zawodników, ale notuje dużo strat i gra chaotycznie. Hateley miał jednak półroczną przerwę w występac , stąd nie dziwi taka postawa. Na pewno jednak jest to ambitny gracz. Najlepiej natomiast prezentuje się Czerwiński, który szybko wypełnił lukę po Hebercie.
Niestety sprowadzenie aż tylu defensywny pomocników wyrzuciło z jedenastki Patryka Dziczka, a więc wychowanka klubu. Na ławce usiadł też Vassiljev, co można by uznać za zaskoczenie, gdyby nie to że Estończyk słabo zaprezentował się w meczu z Jagiellonią.
Widać, że trenerzy w tej grze o utrzymanie stawiają na doświadczonych i ogranych zawodników. Młodzież musi wiec czekać, aż gliwiczanie oddalą się od strefy spadkowej na bezpieczną odległość.






















Jodłowiec to będzie ogromne wzmocnienie.To widać było dobrze już w Gdańsku.Przyznaje że byłem sceptyczny ale chyba gdzieś tam napisałem że jego góralski charakter może wziąć górę i będzie chciał się pokazac.Oby tak dalej.
Ze wszystkich legionistów jacy u nas grali on akurat grał w legii a nie miał epizodu jak np. margaryna itp.
A ja swojego zdania nie zmieniam. Jest wolny, ociężały i nie będzie ambitny.
Ale to chyba nie jest zaskoczeniem dla autora tekstu, że grają? Przecież po to byli sprowadzani:) Do tego Angielki dużo pograł i jest super. A takie wprowadzenie świeżego Papadopulusa to dobra zagrywka bo w drugiej połowie bardzo wzmacnia atak, a i wypoczęty Michał może i obronę wzmocnić.
A ja co do Jodłowca mam inne spojrzenie. Bedzie się dwoił i troił do czasu gdy Nawalka wybierze 24 zawodników na MŚ w Rosji. Bo to będą dla niego ostatnie MŚ. Jak się nie załapie to zejdzie z niego powietrze i nie bedzie z niego pożytku. Obym się mylił w co wątpię. Poza tym mamy w ekstraklasie kogoś kto rozegrał w polskiej reprezentacji 50 meczy? Jodlowiec to żaden ogórek. Problem w tym zeby miał motywacje do gry. Póki bedzie miał to bedziemy z niego mieć dużo pożytku.