Emocje od początku były ogromne – Michał Widuch

Mistrzostwa Europy w Futsalu wchodzą w fazę pucharową. Niestety już bez udziału Biało-Czerwonych.

Nasi reprezentanci z Michałem Widuchem i Przemkiem Dewuckim w nocy z niedzieli na poniedziałek wrócili do kraju. Choć nie udało się wyjść z grupy, to dla polskiego futsalu był to milowy krok do przodu. Już dawno tak dużo nie  mówiło się o tej dyscyplinie nad Wisłą. Dla wszystkich uczestników tego turnieju  było to też wielkie sportowe przeżycie.

– Emocje od początku były ogromne.  Cala otoczka turnieju, warunki jakie stworzył nam PZPN były naprawdę najwyższej klasy, dzięki czemu to wszystko dodawało jeszcze smaczku –opisuje jaka panowała atmosfera w Ljubljanie – Michał Widuch.

Polacy nie pojechali do Słowenii na wycieczkę. Celem było wyjście z grupy i temu wszystko było podporządkowane.

Przemysław Dewucki w meczu z Rosją – foto UEFA.com

– Dzień mieliśmy mocno wypełniony. Poza dwoma treningami, mieliśmy ogromną dawkę analiz video oraz odpraw. Każdy z nas miał też świadomość tego co nas czeka, dlatego większość  pozostałego czasu była poświęcana na regenerację sił – zdradza bramkarz Piasta.

W pierwszym meczu Polacy zmierzyli się z Rosją, wicemistrzami  Świata i pierwszą drużyną w europejskim rankingu. Polacy byli skazani na „pożarcie”, a tymczasem udało się zremisować 1:1.

– W meczu z Rosją zagraliśmy bardzo ambicjonalnie i z wielkim sercem, dlatego też wszystkie błędy przez nas popełnione udawało się nam zminimalizować.  Fantastyczne zawody rozegrał też Michał Kałuża. To była recepta na dobry wynik – przekonuje Widuch.

W drugim meczu Polacy zmierzyli się z Kazachstanem, ulegając brązowym medalistom poprzednim Mistrzostw Europy 1:5.

Michał Widuch broni rzut karny w meczu z Kazachstanem

– W tym spotkaniu zabrakło nam już trochę sil. Byliśmy niecałe dwa dni po arcytrudnym pojedynku ze „Sborną”,  a Kazachowie grając na świeżości bezlitośnie wykorzystali wszystkie nasze błędy. Wyszedł  też nasz brak doświadczenia.  Nie udało nam się bowiem dowieźć do przerwy  nienajgorszego wyniku 2 0 i w ostatniej minucie straciliśmy kolejne dwie bramki które przesądziły w konsekwencji o naszej porażce – przyznaje gracz Piasta.

Mecz Rosją – Widuch oglądał z perspektywy ławki rezerwowych, ale w starciu z Kazachstanem na parkiecie pojawił się na 7 minut przed końcem, kiedy to rywale mieli przedłużony rzut karny, którego nasz reprezentant pewnie obronił.

– Dokładnie wiedziałem co chcę zrobić, a później liczyć tylko na odbicie piłki i udało się to zrealizować – opisuje tę sytuację bramkarz.

Występ na Mistrzostwach Europy to nie tylko ogromna nobilitacja, ale też szansa na wypromowanie się, a może nawet na zawodowy kontrakt w zagranicznym klubie.

– Myślę, że do takich propozycji tych minut było jednak za mało. Trzeba dalej pracować, to może  uda się kiedyś zaistnieć na zagranicznych parkietach.  Jeszce w Europie – nie licząc Michała Kałuży,  to w większości bramkarze byli w starszym wieku niż mój, co dowodzi, że jeszcze trochę tego grania zostało – podkreśla na koniec  bramkarz Piasta  i reprezentant Polski.

źródło: piast.gliwice.pl/futsal

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze