Gliwiczanie nie przystępowali do meczu z Legią w roli faworyta, ale też nie byli bez szans, bo drużyna z Warszawy w tym sezonie nie należy do najmocniejszych.
W ostatnich dwóch meczach podopieczni Romeo Jozaka gubili punkty, dlaczego więc nie mogli by także stracić w Gliwicach? Z takim założeniem wyszli na murawę zawodnicy Piasta. Ich plany pokrzyżowała jednak sytuacja z 5 minuty, kiedy to Jakub Szmatuła ściął szarżującego na jego bramkę Jarosława Niezgodę i zobaczył za to czerwoną kartkę
Grać z Legią Warszawa 11 na 11 nie jest łatwo, a co dopiero bez jednego zawodnika. Nie mogliśmy się w tej pierwszej połowie zbytnio otworzyć, aby nie nadziać się na kontratak. Po przerwie dążyliśmy do strzelenia bramki Niestety, mimo że rozgrywaliśmy niezły mecz – przegrywamy i nie mamy nawet punktu – ocenia Martin Konczkowski.
Paradoksalnie strata Szmatuły jeszcze bardziej zmobilizowała zawodników Piasta.
– Wtedy był wynik 0:0 i wiedzieliśmy, że będzie ciężko, ale to też była dodatkowa mobilizacja, że trzeba grać jeszcze bardziej odpowiedzialnie w defensywie i dać z siebie wszystko – zaznacza obrońca Piasta.
W defensywie gliwiczanie zagrali prawie bezbłędnie. Legioniści stuprocentowe sytuacje stworzyli sobie dopiero w 95 minucie, kiedy to gospodarze odkryli się chcąc doprowadzić do wyrównania. Sami wcześniej mieli dwie dobre okazje, aby strzelić gola.
– Grając z tak mocnym rywalem i jeszcze z jednym zawodnikiem mniej, trzeba wykorzystywać sto procent sytuacji, aby myśleć o korzystnym wyniku. Niestety, nam się to nie udało. Za trzy dni gramy kolejny mecz, będzie więc okazja do szybkiej rehabilitacji – zauważa Konczkowski
Kontrowersje wzbudziła decyzja o podyktowaniu rzutu karnego po którym to padł zwycięski gol dla Legii.
– Nie widziałem tego z boiska, ale jeśli sędzia podjął taką decyzję bez video weryfikacji to pewnie był faul – zastanawia się zawodnik Piasta.
Na koniec roku gliwiczanie na wyjeździe zmierzą się z Koroną, drużyną, która ma zupełnie inny styl grania niż Legia.
– To będzie na pewno inny mecz, ale mie sądzę, aby łatwiejszy dla nas. Zrobimy jednak wszystko, aby wywieźć z Kielc trzy punkty – obiecuje Martin Konczkowski.
Opracowanie piast.gliwice.pl





















