Specjaliści od remisów, Piast – Śląsk relacja

Piast powoli zaczyna się specjalizować w remisach, ratowanych w ostatnich minutach. Już trzeci raz z rzędu gliwiczanie podzieli się punktami z rywalem. Tym razem miało to miejsce w meczu ze Śląskiem Wrocław. Spotkanie to zakończyło się wynikiem 2:2.

Terminarz tak się ułożył, że w ostatnich trzech kolejkach drużynie Piasta przyszło zmierzyć się z zespołami wyżej plasującymi się w tabeli. Teoretycznie najsłabszą z nich był Śląsk. Nie tylko z racji zajmowanego miejsca, ale chimerycznej gry w tych ostatnich kolejkach.

Gliwiczanie liczyli więc, że we Wrocławiu powalczą o komplet punktów i nie były to tylko przechwałki. Ten mecz mógł się zacząć doskonale wręcz dla gości. Już w 46 sekundzie Mateusz Mak wbiegł w pole karne, zagrał do Valencii, ale jego strzał w kapitalnym stylu obronił Słowik. Ledwie minutę później  Piast stracił gola. Po zagraniu Pawelca – Piech uderzył z 17 metrów nie dając szans na obronę Szmatule. Gliwiczanie mogli wyrównać już w 10 minucie. Wtedy to Vassiljev przymierzył z wolnego, piłka odbiła się od słupka, ale szybciej do niej dobiegł obrońca Śląska wybijając ją na róg. Z każdą kolejną minutą rosła przewaga Piasta. Bardzo dobrze w środku pola piłki rozdzielał Vassiljev, na skrzydle szarpał Mak, a pomagał mu z drugiej strony Valencia. Kwestią czasu więc wydawało się, kiedy padnie wyrównujący gola. Bliski szczęścia w 35 minucie  był Hebert, kiedy to uderzał po rogu głową, ale futbolówka przeleciała nad poprzeczką. Chwile później było już 1:1, ale nie za sprawą składnej akcji Piasta, tylko koszmarnego błędu Tarasovsa, który zgubił piłkę przed swoim polem karnym przejął ją Papadopulos – napastnik Piasta popędził na bramkę Śląska i chytrym strzałem na krótki słupek pokonał Słowika. W 41 minucie powinno być 2:1 dla gliwiczan. Valencia stanął oko w oko z bramkarzem Śląska, ale trafił prosto w niego. Ta pierwsza połowa zakończyła się remisem, ale lepsze wrażenie zostawili po sobie podopieczni Waldemara Fornalika.

Mimo że to wrocławianie byli gospodarzami, to jednak większa presja ciążyła na zespole z Gliwic. Jeden punkt nie zmieniłby w jakiś szczególnych sposób ich sytuacji, a perspektywie drużyna z Okrzei miała mecze z Legią i Koroną. Stąd też od początku drugiej odsłony bardziej aktywni byli zawodnicy Piasta. Pierwszą bramkową sytuację stworzyli sobie jednak gospodarze. W 60 minucie po zagraniu Koseckiego – Robak zgubił obrońców, znalazł się w sytuacji sam na sam ze Szmatułą, ale bramkarz Piasta doskonale wybronił uderzenie napastnika swojego byłego kolegi z boiska. Po tej sytuacji coraz mocniej zaczął sypać śnieg, a w takich warunkach zaczęli sobie radzić gospodarze. W 65 minucie  wrocławianie wyszli z szybką akcją, po której Pich zagrał na 2 metr do pozostawionego bez opieki Piecha, który musiał w tej sytuacji trafić do bramki i Śląsk ponownie wyszedł na prowadzenie. Chwilę później po rzucie wolnym wykonywanym przez Vassiljeva – Sedlar był bliski wyrównania –  zabrakło mu centymetrów, aby dojść do piłki. Zaraz potem Waldemar Fornalik próbował odwrócić losy tego meczu wpuszczając do gry Jankowskiego, Badię a potem Angielskiego. Tymczasem w  79 minucie mogło już być po meczu. Madej zagrał do Robaka, który po raz drugi stanął oko w oko ze Szmatułą, tym razem jednak piłka trafiła w poprzeczkę, ale tylko dlatego, że wcześniej interweniował Szmatuła. W 84 minucie Piast, a ściślej mówiąc Badia miał wyborną okazją, aby wyrównać. Strzał Katalończyka z 15 metra był jednak bardzo niecelny. Co się nie udało Badii to wyszło Angielskiemu. W 87 minucie po rzucie wolnym egzekwowanym oczywiście przez Vassiljeva, głową uderzył Angielski – piłka jeszcze odbiła się od słupka i wpadał do wrocławskiej bramki. Tuż po wznowieniu gry Robak znów stanął oko w oko ze Szmatułą i ponownie wygrał tę rywalizację bramkarz Piasta.

Biorąc pod uwagę przebieg tego meczu, stworzone sytuacje – remis jest sprawiedliwym wynikiem, nie poprawiającym jednak zbytnio sytuacji w tabeli. Pocieszające jest to, że był to już czwarty, nie przegrany mecz z rzędu Piasta.

9 grudnia 2017, 15:30 – Wrocław (Stadion Miejski)
Śląsk Wrocław – Piast Gliwice 2:2 (1:1)
bramki:
1:0 – 2` Arkadiusz Piech,
1:1 – 36` Michal Papadopulos,
2:1 – 65` Arkadiusz Piech
2:2 – 87` Karol Angielski (asysta Konstantin Vassiljev)

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 20. Martin Konczkowski, 88. Uroš Korun, 91. Hebert, 5. Marcin Pietrowski – 19. Mateusz Mak, 25. Aleksandar Sedlar, 16. Patryk Dziczek (77, 10. Karol Angielski), 14. Konstantin Vassiljev, 17. Joel Valencia (70, 21. Gerard Badía) – 27. Michal Papadopulos (66, 7. Maciej Jankowski).

Śląsk: 27. Jakub Słowik – 17. Mariusz Pawelec, 3. Piotr Celeban, 32. Igors Tarasovs, 5. Augusto (46, 18. Łukasz Madej) – 16. Róbert Pich, 6. Michał Chrapek (53, 10. Kamil Vacek), 22. Sito Riera, 29. Arkadiusz Piech, 7. Jakub Kosecki (86, 8. Dragoljub Srnić) – 9. Marcin Robak.

żółte kartki: Kosecki – Dziczek, Sedlar.
sędziował: Dominik Sulikowski (Gdańsk).
widzów: 5645.

 

 

 

 

2 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Pręgierz

Tak dla oka to ładnie grali. Widziałem od dwudziestej minuty i to był dramat. Ale potem nieźle. Niewykorzystane szanse Valencii i Heberta będą nam się długo odbijały czkawką, jak sądzę. Ale widzę coraz lepiej rękę Smutnego, będzie dobrze. CŻPG.

KrissKopernik

Panie Fornalik
Czemu praktycznie co mecz katujesz nas osoba tej ciamajdy MJ7?!