Gdy na początku lipca ogłoszono, że Konstantin Vassiljev podpisał umowę z Piastem zgodnie uznano, że nie tylko będzie poważnym wzmocnieniem, ale też szybko zostanie liderem drużyny z Okrzei.
Boisko jednak zweryfikowało te przypuszczenia. Po 17 kolejkach reprezentant Estonii nie ma na koncie żadnego trafienia, ani nawet asysty. Co więcej można mu zapisać dwa minusy za niewykorzystane rzuty karne. M.in. dlatego dziś gliwiczanie są tak nisko w tabeli.
– Mógłbym znaleźć wiele wymówek dla siebie, ale to jest niepotrzebne. Chcę wrócić na możliwie jak najwyższy poziom grania, przede wszystkim do skuteczności – mówił niedawno w rozmowie z gol24.pl – Estończyk.
Niewątpliwie wpływ na brak bramkowego dorobku „Cesarza” miały kontuzje. Pomocnik Piasta na początku sezonu zagrał w pięciu meczach pod rząd – z tym, że w spotkaniu z Legią musiał opuścić boisko już w 21 minucie.
Po miesiącu przerwy wrócił do gry, ale formą dalej nie błyszczał. Kibice nie kryli rozczarowania, tylko trener Waldemar Fornalik niczym mantrę powtarzał, że Vassiljev to świetny piłkarz i na pewno Piast będzie miał z niego pożytek. Tymczasem zawodnik pojechał na kolejne zgrupowanie kadry i wrócił z kontuzją, która wykluczyła go z gry już na dłużej, bo na półtora miesiąca.
Gdy znów wybiegł na murawę, wreszcie gliwiczanie odnieśli zwycięstwo pokonując Cracovię 1:0.
– Czy to jest bezpośrednio związane z moim powrotem? Nie byłbym tego taki pewien. Tak naprawdę najważniejsze było zwycięstwo i to jest najcenniejsze. Momentami nasza gra nie wyglądała może tak, jakbyśmy wszyscy tego chcieli, ale nie liczy się styl, tylko punkty – powiedział po tamtym spotkaniu pomocnik Piasta.
Po tym meczu pojawiły się głosy, ze wrócił Vassiljev z Jagiellonii
– Przerwę miałem długą i po 70 minucie zaczęło mi brakować sił. Mam nadzieję, że zdrowie będzie dopisywało i dzięki temu z każdym spotkaniem będę w lepszej formie i będę mógł grać do ostatniej minuty. Być może był to mój najlepszy mecz po powrocie do Gliwic, ale jest jeszcze sporo do poprawienia. Jestem przekonany, że takich spotkań, przede wszystkim zwycięskich, teraz będzie znacznie więcej – tak ocenił swój występ Estończyk.
– Ja uważam, że jego występ w meczu z Cracovią był jego jednym z lepszych spotkań w rundzie. Widać, że bardzo solidnie przepracował ostatnie tygodnie i jak najbardziej jestem zadowolony z tego, co pokazał po powrocie. Ale wiem też, że drzemie w nim jeszcze wiele możliwości i będziemy chcieli wyegzekwować od niego więcej. Myślę, że ten prawdziwy Kostia wróci, ale potrzebuje jeszcze odrobiny czasu – tak natomiast komentował grę swojego podopiecznego Waldemar Fornalik.

W meczu z Pogonią, choć spotkanie to rozgrywane było w skrajnie trudnych warunkach – wychowanek Tallinna JK biegał po boisku przez pełne 90 minut kapitanie rozdzielając piłki i świetnie dogrywał z rzutów wolnych. Niewątpliwie miał on swój udział w wywalczeniu punktu, ale jak wspomniał Fornalik, wszyscy będą od Kostii wymagać więcej. A będzie ku temu świetna okazja, bo Piast rozegra jeszcze w tym roku cztery mecze z drużynami z górnej części tabeli, od Lecha począwszy na Koronie skończywszy.
Opracowanie piast.gliwice.pl
Cyt. za: gol24.pl/katowickisport.pl






















Przyszedł do nas by spokojnie dociągnąć do emerytury z takim zawodnikami jak on czy Vranjes, Papadupa czy Jankowski nigdy nie bedziemy grać o wyższe cele jak o utrzymanie to są wypaleni zawodnicy. Piast na szczęście naprawdę ma dobry skład by spokojnie się utrzymać. Wtedy ci emeryci swoim doświadczeniem i niezłymi umiejętnościami jak na nasza ekstraklape będą wymiatać takie Sandecje i inne Cracowie bo narazie nie maja motywacji by się wysilać skoro zależy im wyłącznie na utrzymaniu małym nakładem sił.
U nas zjebana murawa, w Szczenie zjebana murawa, kto za to zapłaci, bo panowie z c+ maja się świetnie