Remis w strugach deszczu, Pogoń – Piast, relacja

Po dobrym, rozgrywanym w skrajnie trudnych warunkach  meczu Piast zremisował z Pogonią Szczecin 2:2.

Wynik tego spotkania otworzył  Valencja, potem  za sprawą Frączczaka i Delewa na prowadzenie wyszli Portowcy, ale ostatnie zdanie należało do Martina Bukaty, który doprowadził do wyrównania.

Dla Pogoni mecz z Piastem był ostatnią już okazją, aby jeszcze przed przerwą zimową przedłużyć swoje szanse na opuszczenie ostatniego miejsca w tabeli przed przerwą zimową. Musieliby jednak gospodarze pokonać gliwiczan. Remis oprócz tego, że przerywałby serię pięciu porażek, nic im nie dawał.

Waldemar Fornalik nie mógł w tym spotkaniu  skorzystać z usług Jakuba Szmatuły, który z przyczyn rodzinnych nie pojechał do Szczecina. W tej sytuacji od pierwszej minuty bramki Piasta miał pilnować Rusov. Nastąpiła też zmiana w ataku. Jankowskiego zastąpił Papadopulos.

Pojedynek ten z powodu ulewy, która przeszła na Szczecinem rozpoczął się z półgodzinnym opóźnieniem. Stan murawy nawet po tym czasie także był zły, bo deszcz nie ustawał. W takich warunkach trudno przeprowadzić składną akcję, a łatwo stracić gola. I tak też stało się w 3 minucie. Rzut rożny egzekwował Vassiljev, piłkę przed pole karne wybił gracz Pogoni, przejął ją Valencia, który uderzył bez zastanowienia i była to  świetna decyzja, bo zaskoczony Załuska przepuścił futbolówkę po łokciem.  Szybko strzelony gol ustawił mecz i znacznie ułatwił zadanie gliwiczanom, bo w takich warunkach łatwiej się bronić niż atakować. Gospodarze pierwszy raz zagrozili bramce Piasta dopiero w 15 minucie, kiedy to z dystansu uderzył Piotrowski – piłka przeszła pół metra obok słupka. Chwilę później znów Piotrowski strzelał, tym razem celnie – Rusov jeszcze to uderzenie wybronił, ale wybił piłkę wprost pod nogi Frączczaka, który z bliska umieścił ją w bramce. W 30 minucie po rogu piłka trafiła pod nogi Piotrowskiego, który powinien strzelić drugiego gola dla gospodarzy, na szczęście nie trafił z bliska w bramkę. W ostatnim kwadransie tej pierwszej połowy przeważali gospodarze, ale świetnie przede wszystkim grał Hebert, który czyścił wszystkie długie piłki posyłane w pole karne. M.in. dlatego więcej goli w tej odsłonie kibice już nie zobaczyli.

Drugą połowę Piast rozpoczął z jedną zmianą. Valencję zastąpił Jankowski. Manewr ten miał wzmocnić środek pola w drużynie gości i tym samym zneutralizować poczynania gospodarzy  w tej strefie boiska i to się udało. Pogoń już tak łatwo nie przedostawała się pod pole karne gliwiczan. Inna sprawa, że z każdą minuta murawa była coraz bardziej grząska i nierówna, co miało wpływ na poczynania zawodników obu zespołów. Wydawało się, że w takich warunkach żadna z drużyn już nie stworzy sobie sytuacji, ale w 65 minucie Piotrowski niczym slalomista minął trzech graczy Piasta, wygrał przebitkę z Korunem, trochę przypadkowo piłka trafiła na lewe skrzydło do Frączczka, który zagrał wzdłuż linii bramkowej, a celnym strzałem z 5 metrów akcję tę zamknął Delew i Pogoń wyszła na prowadzenie. Waldemar Fornalik natychmiast zareagował, zdejmując z boiska mało widocznego Maka, a za niego wpuścił do gry Jagiełłę, licząc, że będzie on dobrze sobie radził w tych skrajnych warunkach. Kolejną okazję jednak stworzyli sobie szczecinianie. W 74 min Delew uderzył z narożnika pola karnego i trafił w poprzeczkę. Po stracie gola Piast spróbował szybko odpowiedzieć, ale gospodarze bardzo umiejętnie się bronili do 81 minuty. Wtedy to po strzale Sedlara Załuska zbił piłkę do boku, ale wprost pod nogi Bukaty, który chyba próbował dograć piłkę przed polem karnym, ale po niefortunnej interwencji bramkarza Pogoni futbolówka przeszła linie i zrobiło się 2:2. Już w doliczonym czasie gry Rusov w kapitalnym stylu najpierw wygrał pojedynek sam na sam z Fornellą, a potem obronił  mocny strzał Nunesa, tym samym stając się bohaterem tego meczu, bo za chwilę sędzia zakończył to spotkanie.

Remis nie poprawił sytuacji Piasta w tabeli, ale taki wynik może zadowolić gliwiczan, gdyż pozwala zachować siedem punktów przewagi nad Pogonią i nie traci zbytnio dystansu do wyprzedzających zespół z Okrzei drużyn.

5 listopada 2017, 16:00 – Szczecin
Pogoń Szczecin – Piast Gliwice 2:2 (1:1)
Bramki:
0:1 – 3` Joel Valencia,
1:1 – 18` Adam Frączczak,
2:1 – 65` Spas Delew,
2:2 – 82` Martin Bukata

Pogoń: 1. Łukasz Załuska – 24. David Niepsuj (90, 21. Sebastian Rudol), 23. Jarosław Fojut, 25. Lasza Dwali, 77. Ricardo Nunes – 9. Adam Frączczak, 4. Jakub Piotrowski, 6. Rafał Murawski, 10. Dawid Kort (84, 71. Dariusz Formella), 11. Spas Delew (80, 29. Marcin Listkowski) – 93. Łukasz Zwoliński.

Piast: 31. Dobrivoj Rusov – 20. Martin Konczkowski, 88. Uroš Korun, 91. Hebert, 24. Dario Rugašević (81, 12. Saša Živec) – 19. Mateusz Mak (69, 11. Aleksander Jagiełło), 82. Martin Bukata, 25. Aleksandar Sedlar, 14. Konstantin Vassiljev, 17. Joel Valencia (46, 7. Maciej Jankowski) – 27. Michal Papadopulos.

 

żółte kartki: Kort, Piotrowski – Sedlar.

 

3 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
orion

Po dobrym meczu??? Człowieku nie pij już.Ten remis nam się nie należał.Gramy totalny piach.

Baz

Obie drużyny grały jak grały ale z powodu pogody. Na pewno mecz inaczej by wyglądał gdyby boisko nie wyglądało jak świńskie bajoro. Ten mecz zapomnijmy. Zobaczymy jak gra będzie wyglądała przy normalnych warunkach. Nie mniej jednak krycie na dalszym słupku (odnosze sie tu do tych straconych goli) – fatalne

darekp

Ten kto dopuścił do tego, że w takich warunkach ten mecz został rozegrany powinien teraz z własnej kieszeni pokryć koszty naprawy boiska