Vassiljev i Zivec wrócili do gry!

Kilka ważnych rzeczy wydarzyło się podczas meczu z Cracovią. Najważniejsze z nich to oczywiście zwycięstwo, ale nie mniej istotne jest to, że do gry powróciło dwóch zawodników, którzy pauzowali przez ostatni miesiąc.

– Na pewno jestem zadowolony z wyniku, nieco więcej wątpliwości mam jeśli chodzi już o samą moją postawę. Nie wszystko wychodziło mi tak jakbym sobie tego życzył, ale w końcu to wygrana była tym razem najważniejsza. Zdobyliśmy trzy punkty i to był główny cel na to spotkanie – ocenia siebie i kolegów z drużyny Konstantin Vassiljev.

„Kostia”  z ostatniego zgrupowania reprezentacji wrócił z urazem. Teraz nie pojechał już na kadrę.

– Ze swojej strony dałem sygnał trenerowi, że Piast jest w tej chwili dla mnie najważniejszy. Nie pojechałem na zgrupowanie kadry, bo klub jest w tej chwili dla mnie wyjątkowo ważny. Wiem w jakiej jesteśmy sytuacji i chcę pomóc ją naprawić. Przez te dwa tygodnie ciężko pracowałem, żeby z Cracovią zagrać w wyjściowym składzie. Decyzja trenera, żeby postawić właśnie na mnie nie była oczywista, ale bardzo się cieszę, że dostałem szansę. Chciałem pomóc drużynie i chyba mi się to udało – tłumaczy Vassiljev.

Estończyk nie dotrwał do końca spotkania, co też i niespodzianką nie było.

-– Fizycznie nie jestem jeszcze w optymalnej formie. Tym też była spowodowana ta zmiana. Mam nadzieję, że dopisze mi zdrowie i jeżeli nie będę się musiał martwić urazami, to wkrótce dojdzie również i lepsza forma – przyznaje Vassiljev

Drugim z rekonwalescentów, który zagrał w tym meczu  jest Sasza Zivec. Słoweniec zameldował się na murawie w 70 minucie.

Sasza Zivec

– Czuję się już super. Cieszę się, że zagrałem przeciwko Cracovii, bo długo nie miałem okazji do występu. Teraz muszę pracować dalej, żeby jak najszybciej wrócić do dyspozycji, w której byłem na początku sezonu – mówi w rozmowie ze sportowefakty.wp.pl.

Gliwiczanie nie bez kłopotów, ale dowieźli korzystny dla siebie wynik, dzięki czemu opuścili strefę spadkową/

– W końcówce było nerwowo, ale jak czekasz, żeby sędzia odgwizdał koniec spotkania, to automatycznie się nieco cofasz na swoją połowę. To jest naturalne i cieszę się, że to wytrzymaliśmy – przyznaje Zivec.

Z wielkich nieobecnych pozostał już tylko Gerard Badia.  Miejmy nadzieję, że Katalończyk dołączy do drużyny jeszcze w tym roku.

Opracowanie piast.gliwice.pl
Cyt za: piast-gliwice.eu/sportowefakty.wp.pl.

 

 

4 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
darekp

Ja czekam na Badiego

john1

A ja na skład Kuba,Martin,Hebert,Pietro,Korun,Badi,Buki,Vasyl,Valencja,Jankes,Papen

orion

Na sport.pl jest fajny artykuł o powracających do gry piłkarzach Piasta.W sumie nic nowego ale daje do myślenia.Ja się zastanawiam czy to możliwe że Wdowczyk tak zjebał te drużynę latem poprzez źle przygotowania sportowo i fizyczne co przełożyło się na tak wiele kontuzji?W sumie Żelem miał pretensje do Wdowczyka za olewatorskie podejście.Tylko komu tu wierzyć?

john1

Prawda pewnie leży po środku a może robił tylko to na co mu pozwalali lub odwrotnie nie da się ukryć faktu że zarżnęli tą drużynę i dużo czasu minie nim wrócą do normalności