Pojedynek Piasta z Cracovią miał dokładnie taki przebieg, jaki się spodziewano. Mecz był wyrównany i ten, kto pierwszy strzeli gola zdecydowanie zwiększał swoje szanse na zwycięstwo. W 60 minucie udało się to Piastowi.
– Zagraliśmy bardzo konsekwentnie w obronie. Nie mogliśmy sobie pozwolić na jakieś głupie błędy, które nam się wcześnie przytrafiały. Zagraliśmy na zero z tyłu, a w przodzie udało się strzelić jedną bramkę. To był klucz do zdobycia trzech punktów – przyznaje Martin Konczkowski.
Dodajmy, że ostatni raz gliwiczanie nie stracili gola w meczu z Jagiellonią Białystok, a miało to miejsce pod koniec sierpnia.
W 60 minucie spotkania, po dośrodkowaniu Martina Konczkowskiego – Maciej Jankowski głową pokonał Grzegorz Sandomierskiego. Dla Konczkowskiego była to trzecia asysta w tym sezonie, co stawia go na pierwszym miejscu pod tym względem w zespole Piasta.
– Cieszę się z tej asysty, ale najważniejsze jest to, że mamy trzy punkty – podkreśla obrońca.
Paradoksalnie Piast strzelił gola w drugiej połowie, kiedy to na boisku dominowali gości.
– Druga połowa generalnie była słabsza w naszym wykonaniu. Nie potrafiliśmy się utrzymać przy piłce i przy odrobinie pecha bądź lepszej skuteczności Cracovii mogliśmy tego meczu nie wygrać. Byliśmy tacy trochę wystraszeni i mogła nas Cracovia za to ukarać – przyznaje Konczkowski. ‘
Zdobyta bramka nieco uśpiła gospodarzy, z rozzłościła gości. W 74 minucie Cracovia była bliska wyrównania po tym, jak Malarczyk trafił w słupek.
– Wiedzieliśmy, że Cracovia jest groźna przy stałych fragmentach gry i że mają wysokich zawodników. Mieli w tym dużą przewagę. Zresztą na koniec posyłali już długie piłki, ale przetrwaliśmy 0 zaznacza obrońca Piasta.
Piast pokonując Cracovię opuścił strefę spadkową. Jeśli w następnje kolejce wygra z ostatnią w tabeli Pogonią, sytuacja gliwiczan jeszcze bardziej się poprawi.
– To nie będzie łatwy mecz. Oni też będą chcieli się w końcu przełamać. Pojedziemy tam jednak po trzy punkty – przekonuje Konczkowski.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















Martin odemnie 5+ za zaangażowanie. Chłopaku byle tak dalej.