Staramy się nie patrzeć w tabelę – Jakub Szmatuła

Za nami już połowa rundy zasadniczej. Po tych 15 kolejkach Piast z dorobkiem ledwie 13 punktów zajmuje przedostatnie, spadkowe miejsce w tabeli. Bez wątpienia to jest spory problem nie tylko dla zawodników.

– Staramy się nie patrzeć w tabelę i nie analizować kto jest w strefie spadkowej, a kto nie. Każdy mecz jest inny. Na ten przykład – przyjechała do nas Wisła Płock, która była wyżej od nas, ale zagraliśmy dużo lepiej od nich i wygraliśmy – mówi Jakub Szmatuła w rozmowie  z oficjalną stroną klubu.

Nie tylko przy Okrzei, ale też piłkarscy eksperci często podkreślają, że drużyna Piasta ma większy potencjał niż pokazuje to miejsce w tabeli. W podobnym składzie, Piast pod koniec poprzedniego sezonu wygrał cztery mecze z rzędu w przekonywującym stylu.

– Wtedy nie patrzyliśmy czy należy nam się górna ósemka czy też nie. Byliśmy w grupie spadkowej i graliśmy z meczu na mecz. Jeden wygraliśmy, później drugi i to nas cieszyło. Wiedzieliśmy wtedy, że dzięki temu będzie łatwiej się utrzymać. Myślę, że ostatnie siedem spotkań ubiegłego sezonu pokazało prawdziwy potencjał tej drużyny. Powinniśmy byli jednak udowodnić to dużo wcześniej. Jeśli udałoby nam się to zrobić, to pewnie gralibyśmy w grupie mistrzowskiej. Tak się nie stało – wraca do tamtych spotkań Szmatuła.

Dla najdłuższego stażem zawodnika Piasta ostatnie tygodnie jedne z najtrudniejszych w karierze, po tymjak został „skazany” przez wydział dyscypliny na cztery mecze pauzy.

–  To moja pierwsza czerwona kartka w karierze. Żółtych też nie dostawałem zbyt wiele. Teraz ją otrzymałem i od razu taka surowa kara. Było minęło, ale cały czas mam w sobie pewną złość, bo nie mogłem pomóc chłopakom. W bramce występował Dobo Rusov, który dostał szansę i dobrze się zaprezentował. Zobaczymy, kto teraz zagra, ale o tym zadecyduje trener –mówi tęskniący za grą Szmatuła.

Po ostatniej przerwie na reprezentację wydawało się, że Piast będzie już powoli piął się w górę tabeli, tymczasem porażka w Niecieczy znów gliwiczan zepchnęła w strefę spadkową, przez bramkę straconą w doliczonym czasie gry.

– Był moment w którym opuściliśmy strefę spadkową, ale teraz znowu jesteśmy pod kreską. Nie można się jednak załamywać. Dobrze jest wygrać, ale po takim meczu jak w Niecieczy przychodzi smutek, złość i chciałoby się, aby kolejny mecz był jak najszybciej zaznacza bramkarz Piasta.

Nic chyba bardziej nie boli jak przegrana po golu straconym w ostatnich sekundach. Co czuje w tym momencie zawodnik?

– Złość – myśli się, że można było zrobić coś lepiej i inaczej się zachować w niektórych akcjach. Można przegrać, będąc słabszym przez cały mecz. Na przykład w spotkaniu z Lechią Gdańsk, gdzie wszyscy spodziewaliśmy się, że grając 11 na 10 bez problemu sobie poradzimy. Mieliśmy mnóstwo sytuacji, ale „nic nie chciało wejść”. To jest naszą bolączką – przyznaje Szmatuła.

Gliwiczanie maja problem nie tylko ze straconymi golami, ale też ze strzelaniem bramek. Szczególnie dotyczy to napastników.

–  Widzę  naszych napastników na co dzień – a treningach wszystko im wychodzi, ale później przychodzi mecz, dochodzi presja i tego wykończenia już brakuje. Wiem, że niedługo ich praca zaprocentuje. Zresztą Papadopulos w ostatnich tygodniach strzelał regularnie. Wierzę, że do niego dołączą kolejni zawodnicy. Oczywiście szkoda rozegranych meczów, bo przy odrobinie szczęścia moglibyśmy mieć tych punktów dużo więcej. Chodzi mi tutaj o rzuty karne i niektóre niewykorzystane okazje. Można tracić bramki, bo to normalne, ale trzeba też coś strzelić. Najlepszym przykładem jest Górnik Zabrze, którzy stracił tylko trzy bramki mniej od nas, ale strzelił drugie tyle i teraz jest liderem stwierdza Szmatuła.

Cały wywiad na piast-gliwice.eu

 

8 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
john1

Kuba fajny facet z Ciebie pełen szacunek ale może jednak zacznijcie patrzeć na miejsce w tabeli

Pręgierz

Tak, zdecydowanie powinni się zacząć orientować gdzie się znaleźli. Dobrze chociaż, że nie wspominał nic o szczęściu.

seal

Szmatuła Pietrowski i Badia tylko oni mogą jeszcze wyciągnąć nas z tego bagna. Ewentualnie jeszcze jakiś wpływ na zespol moze mieć Fornalik który wkoncu przemówi do rozumu takim łajzą jak Vasilijev czy Jankowski bo Vranjesovi to już Święty Boże nie pomoże.

john1

Zimą ściągną dwóch pewniaków Vacka i Szeligę i będziemy mieli cyrk na całego i to z kółkami dopiero zacznie się zabawa

Pręgierz

Chyba nie chciałbym tego zobaczyć, ha, ha…

orion

Kuba.Mecz w Niecieczy przelał czarę goryczy.Ludzie mają dość.

john1

No widzicie Kuba mówi że nie patrzą na tabelę a Sasza z kolei twierdzi w wywiadzie że zawodnicy nie mają wybuchanego EGO

sadam

Pozytywna wiadomość to taka – Szmatuła wraca do bramki. Gdy to on bronił w ostatnich czterech meczach, mielibyśmy parę punktów więcej.