Marek Bugański przez ostatnie cztery lata bronił barw Pogoni 04 Szczecin. Przez ten czas zobaczył więcej żółtych kartek (13) niż zaliczył bramek (12), ale jak sam twierdzi, kartki to historia, a gole to przyszłość.
I rzeczywiście, kary indywidualnej jeszcze nie otrzymał za to zaliczył już pierwsze trafienia. Miało to miejsce w ostatnim meczu w którym Piast podejmował Solne Miasto Wieliczka. Urodzony w Rudzie Śląskiej 24-latek zdobył dwa gole, co przyczyniło się do wygranej gliwiczan 3:2. Zapytany, czy czuje się bohaterem tego spotkania – zaprzeczył
– Nie, absolutnie nie czuję się bohaterem. To cała drużyna zapracowała na tą wygraną – skromnie odpowiada zawodnik.
Pierwszego gola zdobył efektownym strzałem pod poprzeczkę. Druga bramka to także jego zasługa i to podwójna. To on bowiem zainicjował kontratak, podał w tempo do Dewuckiego, który następnie odegrał piłkę Bugańskiemu.
Ja w tej ostatniej akcji tylko dołożyłem nogę, była już pusta bramka. Brawa dla Przemka, ze tak świetnie mi wyłożył piłkę –zaznacza rozgrywający Piasta.
Gliwiczanie w tym meczu przeszli prawdziwą drogę z piekła do nieba. Przegrywali bowiem już 0:2, by jednak strzelić trzy gole, a ta decydująca o wygranej bramka padła na niespełna 3 minuty przed końcem.
– Nawet przez moment nie straciliśmy wiary w zwycięstwo, aczkolwiek Wieliczka nas trochę zaskoczyła. Choć z drugiej strony to te bramki strzeliliśmy sobie sami. Takich kuriozalnych goli nie powinniśmy tracić. Potrafiliśmy się jednak z tego podnieść – zauważa Bugański.
Kluczowy moment w tym miał miejsce pod koniec pierwszej połowy, kiedy to właśnie Bugański zdobył kontaktowego gola.
– Wieliczka cały czas gra cofnięta, każda więc bramka była ważna. Pod koniec już trochę nerwów o było. Strzeliliśmy jednak gola we właściwym momencie, potem nasza gra w obronie wyglądała już super. Goście nie zdołali nam zagrozić, a my dowieźliśmy do końca trzy punkty – zauważa był gracz Pogoni 04 Szczecin.
W niedzielę gliwiczanie udadzą się do Chorzowa, gdzie spróbują pokonać Clearex. Biorąc pod uwagę miejsce w tabeli, to Piast będzie faworytem, ale w drużynie gospodarzy niedzielnego meczu nie brakuje dobrych zawodników, a nawet reprezentantów kraju. Podopiecznych Klaudiusza Hirscha czeka więc kolejny trudny mecz.
– Clearex Chorzów w szczególności we własnej hali to zawsze niewygodny rywal i nie ważne czy są w kryzysie czy nie. Nie skupiamy się na ich problemach, tylko na sobie. Wyjdziemy przygotowani do tego meczu w 100% i na boisku będziemy chcieli pokazać, że jesteśmy drużyną lepszą i wrócić na Jasną z kompletem punktów – zaznacza Bugański.
źródło: Piast Gliwice – Futsal





















