Przed meczem z Wisłą Płock Waldemar Fornalik nie mógł skorzystać aż z pięciu zawodników, którzy jeszcze niedawno mieliby pewne miejsce w wyjściowej jedenastce.
Od początku za to zagrał już po raz drugi z rzędu Martin Bukata. Słowaka asystował przy golu Michaela Papadopulosa, a druga bramkę zdobył już sam. Bez wątpienia więc jest ojcem zwycięstwa nad „Nafciarzami”.
– Cieszę się z bramki i asysty, i że to pomogło nam wygrać ten mecz, ale moja forma nie jest jeszcze taka, jakby sobie tego życzył – tak ocenił swój występ Bukata.
Wisła Płock to najlepszy dla Piasta rywal nie tylko na przełamanie. W całej historii spotkań tych zespołów, tylko raz płocczanie zdołali ograć drużynę z Okrzei. Tradycji stało się więc zadość. Po dwóch miesiącach bez zwycięstwa gliwiczanie zainkasowali komplet punktów.
– To był dla nas ciężki mecz. Wisła grała bardzo dobrze, ale to my strzeliliśmy dwie bramki i zasłużenie wygraliśmy. Byliśmy dziś drużyną, walczyliśmy do końca i to zadecydowała – podkreśla Buki.
W sobotnie popołudnie na stadionie przy Okrzei zasiedli najwierniejsi kibice i tacy, którzy nie stracili wiary, że Piast w końcu zacznie wygrywać i piąć się w górę tabeli. Po końcowym gwizdku sędziego wreszcie wszyscy razem mogli zaśpiewać – kto dzisiaj wygrał mecz!
Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że wreszcie udało nam się wygrać i tym samym pokazać, ze gramy coraz lepiej. To zwycięstwo zostało osiągnięte wspólnie z kibicami – zaznacza „Buki”.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/piast-gliwice.eu






















ten mecz niestety wygraliśmy bo Wisła była słaba. Tak w sumie to jest jeden z nielicznych klubów do którego mamy szczęście i zazwyczaj wygrywamy 🙂
Jaga też była słaba. Bo tak to już jest na tym świecie, mój drogi kibicu99, że słabsi przegrywają. Z lepszymi znowu, to my przegrywamy. I tak to się mniej więcej toczy.
potwierdzam!… no ale czasem jeszcze pomoże sędzia albo się będzie miało szczęście…
Niestety, szczęście to trzeba mieć w kartach, w piłkę trzeba potrafić kopnąć prosto piłką. I w ten sposób doszliśmy do Jankesa.
A Sandecja to dopiero byli kelnerzy…
czy również z tymi kibicami co 10 minut zastanawiali się czy kibicować czy nie?
Czas który był wykorzystywany na doping przeciw zabolom, teraz będzie czasem ciszy tak?
Jakoś tego nie ogarniam czemu nie było dopingu po 10 minut w każdej połowie. Choćby walić w bębny ale pełne 90 minut.
Może chcą uświadomić pozostałym ile wart jest ich doping ze mimo wszystko można na nich psioczyc ale mimo ze mlynu nie mamy zbyt dużego to czasami te 400-500 osób w młynie potrafi zrobić atmosferę na stadionie. Tylko jeszcze zeby mniej wyzywali się na szczewach a ten czas poświęcili na doping Piasta to byłoby super.
Zgadza się.