Martin Bukata po dwumiesięcznej przerwie wrócił na boisko. Był to powrót szczególnie wyczekiwany, bo Słowak przed kontuzją należał do najlepszych w zespole Piasta zawodników.
– Bardzo się cieszę, że dostałem szansę gry od początku. W meczach szybciej mogę dojść do optymalnej dyspozycji. Czuje się dobrze, ale wiem, że jeszcze może być lepiej – tak ocenia swój powrót Bukata.
Kontuzji pomocnik Piasta nabawił się w meczu z Korną Kielce. Pierwsza diagnoza była jednak optymistyczna. Przerwa miała trwać kilka tygodni, a przeciągnęła się do dwóch miesięcy.
– Na początku rzeczywiście wydawało się, że szybko znów zagram, ale po badaniach kontrolnych na USG i rezonansie wyszło, że staw nie jest w pełni wyleczony. Pojawiał się tez ból. To nie była moja pierwsza kontuzje w tym miejscu. Dlatego muszę bardzo uważać, bo jakby się ponownie coś ze stawem wydarzyło, to konieczna może być operacja – zdradza Słowak.
W sobotę Piast zmierzy się z Wisłą Płock, która w poprzedniej kolejce wysoko, bo 4:1 pokonała Śląsk Wrocław. Wynik ten i miejsce w tabeli „Nafciarzy” niewątpliwie można uznać za niespodziankę.
– To jest taka liga, że każdy może wygrać z każdym. Nie ma co patrzeć na Wisłę, my musimy skupić się na sobie i pokazać na co nas stać – zaznacza Bukata.
Gliwiczan można pochwalić za postawę w ostatnich meczach, za walkę do końca, ale remisami Ekstraklasy nie utrzymają. Do tego potrzeba zwycięstw.
– Zawsze chcemy wygrywać i to powtarzamy, ale musimy to pokazać na boisku, a nie w wywiadach. Myślę, że te wygrane przyjdą – podkreśla pomocnik Piasta.
Piast poprawił grę w ofensywie, ale z drugiej strony gliwiczanie mają najwięcej straconych bramek w Ekstraklasie.
– Od tego zaczynamy analizy i rozmowy, aby nie tracić bramek i starać się grać na zero z tyłu. My sobie jakieś sytuacje stworzymy i coś zawsze powinno wpaść, ale musimy grać lepiej w obronie – przyznaje Bukata.
Opracowanie: piast.gliwice.pl





















