Michal Papadopulos wreszcie się przełamał

Michal Papadopulos  w meczu z Zagłębiem Lubin zdobył swoją czwartą bramkę w tym sezonie.  Na początku sezonu Czech trafiał regularnie, ale ostatni raz miało to miejsce 19 sierpnia w starciu  z Koroną Kielce.

–  Miałem więcej sytuacji niż w poprzednich spotkaniach. Nie wiem co było tego przyczyną, jednak bardzo mnie to cieszy. Mam nadzieję, że tak będzie również w kolejnych ligowych starciach – tak skomentował swój występ dla oficjalnej strony klubu – napastnik Piasta.

Dla kibiców było to ciekawe spotkanie, choć szczególnie fani Zagłębia z dużym niedosytem opuszczali stadion. Jeszcze w 89 min lubinianie bowiem prowadzili 2:1. W 90 minucie Joel Valencia zdobył gola, który sprawił, że Miedziowi stracili dwa punkty, a Piast zyskał  jeden.

– Obraz gry zmieniał się w tym meczu. Były momenty, kiedy my byliśmy lepsi, potem Zagłębie. Myślę jednak, że rozegraliśmy dobre zawody. Szkoda tych bramek straconych na początku pierwszej i drugiej połowy. Ale no cóż, każdy punkt jest dla nas ważny. Ten jest szczególnie cenny, bo lubinianie przed pierwszym gwizdkiem byli na trzecim miejscu, a my na samym dole. Moim zdaniem piłkarsko wyglądamy coraz lepiej. Wreszcie przekłada się to też na punkty – ocenia swój i kolegów występ Papadopulos.

Piast zaczął wreszcie strzelać gole, ale też je wciąż traci, m.in. dlatego remisuje, a nie wygrywa.

– Mamy trochę pecha jeżeli chodzi o stracone bramki, ale nie ma co o tym rozmawiać. Zdobyliśmy punkt na trudnym terenie w Lubinie i z tego się cieszymy. Teraz w dobrych nastrojach będziemy przygotowywać się do meczu z Wisłą Płock – podkreśla napastnik.

Praca z Waldemarem Fornalikiem zaczyna przynosić efekty, może jeszcze nie w postaci trzech punktów za mecz, ale  zawodnicy potrafią już biegać przez pełne 90 minut. Czyżby Dariusz Wdowczyk   źle przygotował drużynę do sezonu?

– Nie chcę oceniać pracy trenera Wdowczyka; mogę mówić jedynie o jej efektach w moim przypadku. A prawdą jest, że brakowało mi trochę „pary” w końcówkach meczów. W Kamieniu, z trenerem Fornalikiem, na pewno pracowaliśmy ciężej i intensywniej niż wcześniej. Ale pamiętajmy, że to zawsze indywidualna sprawa: jedni do złapania optymalnej dyspozycji potrzebują więcej luzu, inni – „przykręcenia śruby”. Ja należę do tych drugich – zdradza Michal Papadopulos.

Kolejny mecz Piast rozegra w sobotę 28 października. O godz. 15:30 gliwiczanie podejmować będą Wisłę Płock. Piast w tym meczu musi już zapunktować za trzy punkty, bo dobra grą i remisami ekstraklasy nie da się utrzymać.

Opracowanie: piast.gliwice.pl/piast-gliwice.eu

 

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
KrissKopernik

Taaa
Niech coś strzeli Wiśle P wtedy będzie można go chwalić