W poniedziałek Piast podejmować będzie Lechię. Oba zespoły w zupełnie innych nastrojach przystąpią do tego pojedynku. Gdańszczanie bez wątpienia są pod dużą presją przełamania serii sześciu spotkań bez zwycięstwa.
Gliwiczanie natomiast są podbudowani dwoma wygranymi z rzędu. Kibice Piasta zastanawiali się czy pauza na reprezentacje nie wytrąci z rytmu drużyny z Okrzei.
– Przerwa nastąpiła po wygranym meczu, więc też w szatni panują zupełnie inne nastroje. Łatwiej jest pracować po zwycięstwach niż po porażkach. Zawodnicy mieli okazję odpocząć, ale także intensywnie potrenować – mówi Dariusz Wdowczyk
Piast wygrał te dwa ostatnie mecze nie tracąc bramki, ale w dużej mierze dzięki szczęściu i postawie Jakuba Szmatuły.
– Początek sezonu nie najlepiej nam się ułożył, także te ostatnie dwa zwycięstwa na pewno podbudowały drużynę. Jednocześnie mieliśmy możliwość w tych dwóch tygodniach popracować nad elementami, które wciąż szwankują, a także psychicznie odpocząć – zaznacza trener Piasta.
Z przerwy zadowolony jest też szkoleniowiec Lechii.
– W ostatnim treningu uczestniczyli już wszyscy oprócz Lukasa Haraslina, Sławomira Peszki i Adama Chrzanowskiego. Postanowiliśmy dać wolne Dusanowi Kuciakowi ze względu na drobny uraz. Normalnie do spotkania przygotowują się między innymi kontuzjowani wcześniej Rafał Wolski, czy Patryk Lipski. Trenowali w pełnym wymiarze, więc nie ma przeciwwskazań medycznych, aby zagrali z Piastem – powiedział Piotr Nowak.
Dariusz Wdowczyk będzie już w tym meczu skorzystać z usług Konstantina Vassiljeva, który wraca do gry po kontuzji. Wciąż niedysponowani jednak są Martin Bukata i Gerard Badia.
W poprzednim sezonie Lechia walczyła praktycznie do końca o mistrzostwo Polski. W obecnych rozgrywkach gdańszczanie wydają się być na papierze jeszcze mocniejszym zespołem, ale nie przekłada się to na wyniki.
– Lechia ma zawodników, którzy potrafią grać ofensywnie i wykorzystywać swoje sytuacje. Jest Krasić czy bracia Paixao. Trzeba zwrócić uwagę na niektórych piłkarzy, którzy dają zespołowi więcej i przez których przechodzą akcje. Gdańszczanie mają też swoje słabości i można im strzelać bramki – komentuje Dariusz Wdowczyk
W meczu z Piastem trener Nowak będzie mógł skorzystać z nowych piłkarzy, którzy dołączyli do Lechii w końcowych dniach letniego okna transferowego – Romario Balde, Mato Milosa i Simeona Sławczewa.
– Mario i Mato zostali bardzo dobrze przyjęci przez szatnię i myślę, że będą dla nas wzmocnieniami. Dla Simeona to powrót do Lechii, z którego bardzo się cieszymy. Ten zawodnik wprowadza entuzjazm do zespołu w szatni, a na boisku jest graczem, potrafiącym zmienić obraz gry właściwie jednym zagraniem – wyjaśnia Piotr Nowak.
Dariusz Wdowczyk nie obawia się jednak rywala i jego wzmocnień.
– Mamy plan na ten mecz i wiemy, jak chcemy zagrać. Interesują nas tylko trzy punkty, bo gdzie jak nie na swoim boisku oraz kiedy, jak nie po dwóch wygranych meczach? – pyta retorycznie trener Piasta. Trzeba jednak być konsekwentnym i wykorzystywać swoje sytuacje. W spotkaniu z Jagiellonią nie stworzyliśmy ich zbyt wiele, ale potrafiliśmy strzelić gola. Mieliśmy furę szczęścia, ale mówi się, że ono sprzyja lepszym – dodaje szkoleniowiec.
Piotr Nowak natomiast zapewnia, że jego podopieczni zagrają bez presji, ale także z chęcią zdobycia kompletu punktów.
– Jesteśmy w takim momencie sezonu, że nikt nie ma jeszcze noża na gardle. Piast pokazał w ostatnich meczach, że ich gra zaczyna funkcjonować coraz płynniej. My będziemy chcieli zagrać jak najlepiej i pokazać dobrą piłkarską jakość. I to nie przez 30 minut, czy przez 45, ale przez pełne 90 minut – zakończył szkoleniowiec Lechii.
– Sędzią poniedziałkowego meczu pomiędzy Piastem Gliwice a Lechią Gdańsk będzie Paweł Raczkowski z Warszawy. Pomagać mu będą Michał Obukowicz i Jakub Ślusarski, a arbitrem technicznym Krzysztof Jakubik. W obecnym sezonie Paweł Raczkowski prowadził już jedno spotkanie z udziałem drużyny z Okrzei. Arbiter z Warszawy rozstrzygał mecz ze Śląskiem Wrocław zakończony wynikiem 1:1.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Video: lechia.pl





















