Nie sądziłem, że będzie aż tak dobrze – Bartosz Staszulonek

Bartosz Staszulonek to kolejny zawodnik z grupy utalentowanej szermierczej młodzieży, która powoli  już zaczyna naciskać  „starych” mistrzów.

Staszulonek „wystrzelił” w minionym sezonie, zdobywając medale na najważniejszych turniejach zarówno karajowych jaki zagranicznych.

– To był mój najlepszy sezon w 11 letniej karierze, a zaczął się od tego, że w drużynie razem z Damianem Michalakiem wygraliśmy zawody Pucharu Świata w Luksemburgu.  W Płowdiw wywalczyliśmy srebrny medal mistrzostw Świata. Dwa tygodnie później w mistrzostwach Europy do lat 23 w Mińsku,  sprawiliśmy niespodziankę  i wywalczyliśmy brązowy medal. Byliśmy dobrze przygotowani do tych turniejów, ale nie sądziłem,  że będzie aż tak dobrze – mówi w rozmowie z piast.gliwice.pl – Staszulonek.

Do tych sukcesów należy jeszcze dorzucić zwycięstwo w zawodach Pucharu Europy do lat 23, a miało to miejsce w Gliwicach podczas Memoriału o Stalową Klingę Hutnika.

Bartek Staszulonek startował łącznie w trzech kategoriach wiekowych: junior, młodzik i senior. We wszystkich zakończył sezon w pierwszej 10. Najwyżej uplasował się w kategorii junior, gdzie zajął trzecie miejsce.  Na to składały się sukcesy osiągane w zawodach krajowych.

– Między mistrzostwami odbywały się też krajowe championaty, gdzie ja w drużynie z Michalakiem, Bartolewskim i Nikielem zdobyliśmy srebrny medal.  W finale  minimalnie przegraliśmy ze Szpadą Wrocław. W mistrzostwach Polski U 23 aż trzech nas stanęło  na podium, Ja byłem trzeci razem z Patrykiem Szlamą, a koledzy z drużyny sięgnęli po złoto – wylicza Staszulonek.

 

Taki wynik przerósł nawet oczekiwania trenerów, ale nie jest to przypadek. Do tych sukcesów przyczyniła się zdaniem Staszulonka – rywalizacja.

– Przed sezonem trenowaliśmy jak zwykle. Były obozy kadry i zgrupowanie klubowe. Natomiast w trakcie sezonu była ogromna rywalizacja o miejsca na Mistrzostwach  Europy i Świata. Mogło pojechać tylko czterech zawodników, a szanse na to miało aż ośmiu szpadzistów. Tak się złożyło, że z Piasta było nas dwóch. Wpieraliśmy się nawzajem, to też pomogło – wyjaśnia Staszulonek.

Młodzi szermierze nie jeżdżą na igrzyska olimpijskie. Dla nich więc największym sukcesem jest medal mistrzostwa Świata  i taki udało się Staszulonkowi wywalczyć w turnieju drużynowym.

– Nie jechaliśmy tam jako faworyci do złota, ale byliśmy kandydatami do zdobycia medalu. Liczyliśmy na to i się udało.  Nie traktowałbym tego jako niespodziankę, ale zasłużony wynik.

Niespodzianką natomiast można uznać zdobycie medalu Mistrzostw Europy U 23, dlatego, że Polskę  reprezentowali tam znacznie młodsi zawodnicy. Bartosz Staszulonek ma 20 lat,  Damian Michalak jest od niego o dwa lata młodszy.

– Rywale nas nie znali – myślę, że zaskoczyliśmy ich fantazją, ale również dobrym przygotowaniem i mieliśmy też trochę szczęścia uśmiecha się Staszulonek.

Dla wszystkich jest oczywiste, że aby osiągać sukcesy, trzeba nie tylko ciężko trenować, ale też wyrzec się wielu przyjemności. Szczególnie trudno przychodzi to młodym ludziom.

– Trenujemy 4-5 razy w tygodniu szermierkę w grupie. Wtedy  skupiamy się na walkach. Dochodzą też  indywidualne zajęcia, np. symulacja walki między zawodnikiem a trenerem. Pracujemy też nad siłą, kondycją, wytrzymałością – wylicza, co trzeba zrobić, aby osiągać takie sukcesy szermierz Piasta.

Trenerem Bartosza Staszulonka jest olimpijczyk – fechtmistrz Mikołaj Pac Pomarnacki. Obaj panowie sprecyzowali już sobie plany na najbliższą przyszłość.

Kończy mi się wiek juniora, więc przeskoczę do następnej kategorii wiekowej i będę walczył w seniorach.  Chcę w tym nowym sezonie  pokazać się z jak najlepszej strony , trenować, robić progres, a jak się uda zdobywać kolejne medale – zaznacza szpadzista, czego mu szczerze życzymy.

źródło: piast.gliwice.pl

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze