Jak ważne jest szczęście w sporcie przekonali się w ostatnich dwóch meczach piłkarze Piasta.
Gliwiczanie zarówno w starciu z Koroną jak i Jagiellonią nie dyktowali warunków gry, ale zgarnęli komplet punktów. Szczytem szczęścia był gol, który dał wygraną nad Jagiellonią.
Jakub Szmatuła po raz drugi z rzędu zachował czyste konto. Zawdzięcza temu swojemu, kapitalnemu refleksowi, kiedy to obronił strzał z bliska Sheridana, a także szczęściu, gdy piłka obijała jego słupek.
Do poprawy natomiast jest gra w obronie,s szczególnie na skrzydłach. Jagiellończycy kilka akcji przeprowadzili prawą bądź lewą flanką, bezkarnie wbijając piłkę w pole karne.
Jakub Szmatuła:
Jesteśmy szczęśliwi, że wywozimy stąd trzy punkty. To jest dla nas najważniejsze. Ten mecz był dla nas bardzo trudny, bo Jagiellonia jest bardzo wymagającym przeciwnikiem, ale udało nam się wygrać, dzięki czemu będziemy wracać w dobrych humorach. Na pewno mieliśmy trochę szczęścia, ale szczęście sprzyja lepszym. Nie wychodziło nam w pierwszych meczach, czegoś nam brakowało, a dzisiaj nam szczęście oddało to z nawiązką. Szczęściu trzeba pomóc, a my to zrobiliśmy i wywozimy stąd trzy punkty.
Martin Konczkowski:
Początek sezonu nie był dla nas udany, choć byliśmy chwaleni za dobrą grę, a punktów brakowało. Ostatnie zwycięstwa dodają nam pozytywnych emocji i możemy ze spokojem przepracować przerwę na kadrę. (…) Mieliśmy szczęście, a jak nie ono było decydujące, to Kuba Szmatuła nam wybronił kilka sytuacji. Najważniejsze, że trzy punkty wracają do Gliwic. Udało nam się znowu zagrać na „zero z tyłu”, ale wiemy też, że mieliśmy sporo szczęścia i w naszej grze wciąż jest trochę do poprawy.
Cillian Sheridan:
To jest bardzo frustrujące, a ja chyba jestem najbardziej sfrustrowany. Wiem, że dzisiaj powinniśmy wygrać, a ja powinienem coś strzelić. Tak się jednak nie stało, dlatego cała odpowiedzialność biorę na siebie. To jest dla mnie niezrozumiałe. Przecież w Szczecinie, czy Kielcach prezentowaliśmy się słabo, mieliśmy niewiele okazji, a potrafiliśmy to wygrać. W spotkaniach z Sandecją, ze Śląskiem, czy z Piastem nasza gra wyglądała dużo lepiej. Tworzyliśmy okazje, ale brakowało skuteczności. Brakuje nam tej skuteczności, która w poprzednim sezonie dała nam sukces w postaci wicemistrzostwa.
źródło: jagiellonia.pl






















autobus z Lechią gra z kontry póki nie wróci Kostia i Badia bo przegramy jak będziemy chcieli wygrać … a teraz kto sie nie zna na piłce niech minusuje 🙂
Bez przesady z tym szczęściem, może zaraz zaczniemy przepraszać że wygraliśmy. Jagiellonia miała swoje szanse, ale my też mieliśmy swoje, a w drugiej połowie kiedy to powinni gonić wynik poza strzałem w słupek po dośrodkowaniu praktycznie w ogóle nam nie zagrozili. Poza tym piłka nożna to taka gra w której chodzi o strzelanie bramek, a umiejętność stwarzania sobie sytuacji jest tak samo ważna jak umiejętność ich wykorzystywania. Brawo Jakub Szmatuła! Gdyby padła bramka po jednej z sytuacji z pierwszej połowy wszyscy by uznali że to nie wina bramkarza, podobnie jak w Poznaniu, ale mecze się wygrywa właśnie dzięki takim interwencjom.
Ja bym raczej stwierdził, że Piast miał pecha tracąc 6 pkt z tych niestrzelonych karnych
Dobra, dobra koledzy. Gra z kontury jest ok, ale by grać to trzeba być przy pilce, by rywal nie miał tylu sytuacji w tym na pusta bramkę z metra. Stosunek posiadania piłki w 2 połowie to 88 do 12 – za strona www rywali. Troszkę zimnej wody na głowę życzę. Wiem, że środek nam się posypał, ale nowi źle nie wyglądają, szczególnie Valencia. Maja 2 tygodnie to muszą je ostro przepracować bo legia i Lech pokazały jak wygląda nasza gra. Możecie minusowac, ale ja jestem przeciwnikiem bezgranicznego huraoptymizmu.
Pozdrawiam tych, w których żyłach płynie niebiesko-czerwona krew.