Dla mnie każdy mecz jest jak o życie – Mateusz Mak

Dariusz Wdowczyk w  tym sezonie nie może narzekać na brak skrzydłowych. Klub zakontraktował kilku nowych zawodników na lewą i prawą pomoc.

Po prawie rocznej przerwie do gry wrócił tez Mateusz Mak. Pomocnik po raz pierwszy w tym sezonie zaprezentował się w meczu ze Śląskiem Wrocław wchodząc na zmianę.  Natomiast prawie całe 90 minut rozegrał przeciwko Stali Mielec.  W Warszawie pojawił się na boisku w 58 minucie , a to oznacza, że zawodnik nie ma już problemów ze zdrowiem

– Z kolanem  jest wszystko w porządku. Już na treningach ćwiczyłem pod pełnym obciążeniem na 10% i  nie oczuwam żadnych dolegliwości, wkładam nogę tam, gdzie muszę wkładać. Nie ma żadnej taryfy ulgowej. Jestem w pełni gotowy do gry – zaznacza Mateusz Mak.

W wicemistrzowskim sezonie Mak strzelił 7 goli i zaliczył trzy asysty. Na razie jeszcze nie ma nawet jednego punktu w tej klasyfikacji.

– Forma sportowa nie jest jeszcze taka, jak  przed kontuzją, ale czuję, że z każdym dniem jest coraz lepiej. Drużynie też na razie nie idzie, więc to jakby przekłada się również na moją dyspozycję. Jak zaczniemy wygrywać,  a mam nadzieję, ze stanie się to już w sobotę, to moja forma też będzie szła w górę – przekonuje pomocnik.

Gliwiczanie fatalnie rozpoczęli ten sezon, choć ich gra zdaniem wielu wygląda lepiej niż wskazuje na to miejsce w tabeli.

– Mamy dwa punkty po pięciu meczach, a powinno ich być znacznie więcej. W niektórych meczach byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym, a  nie przełożyło się to na wygraną. Niestety, my nie wykorzystujemy swoich sytuacji, a jak popełniamy błędy, to kończą się one zaraz stratą gola. To jest nasza największa teraz bolączka. Jestem jednak przekonany, ze wkrótce zaczniemy wygrywać – ocenia sytuację Mak.

12 straconych goli to najgorszy bilans w lidze, a jeszcze niedawno obrone Piasta określano monolitem. Skąd taka przemiana?

– Obrona zaczyna się od góry, winę za stratę bramek ponosi cały zespół. Wiemy, jakie błędy popełniamy, mamy to przeanalizowane, trzeba jednak to jeszcze wdrożyć na boisku.  Po straconej bramce rozklejamy się za szybko, nie jesteśmy już ta drużyną, która wychodzi na boisko – przyznaje gracz Piasta.

Choć to dopiero początek sezonu, to starcie z Koroną urasta do rangi meczu o życie. Ewentualna, kolejna strata punktów sprawi bowiem, że gliwiczanie na dłużej pozostaną w strefie spadkowej.

– Dla mnie każdy mecz jest o życie. Czy to pierwsza czy 15 kolejka,  trzeba grać o zwycięstwo i nie ma znaczenia też, czy mierzymy się z Legią czy Koroną. Nie widzę tu różnicy  w randze.  Gra się przez cały sezon o mistrzostwo Polski i my musimy z takim nastawieniem wyjść w sobotę na boisko – stwierdza Mateusz Mak.

Kielczanie także nieudanie rozpoczęli ten sezon, bo od porażki i remisu, ale po efektownej wygranej nad Cracovią i remisie z Arką wskoczyli nawet do grupy mistrzowskiej. Nie będzie to więc łatwy rywal.

– Korona gra inaczej niż  w poprzednim sezonie. Widać ręka nowego trenera. Graja ładnie dla oka, nie boją się wyjść większą liczba zawodników do przodu. Stwarzają  sobie  dużo sytuacji, co przekłada się na bramki, ale na pewno nie będą mieli z nami łatwo – ocenia zawodnik Piasta.

W ostatnim meczu jednak żółto-krwiści stracili bramkę w 90 minucie po samobójczym trafieniu. Nie wykorzystali też rzut karnego. Czy to są słabe strony tej drużyny?

– Nie chcę mówić o słabych stronach rywala.  My mamy na boisku pokazać jakie słabe strony ma Korona – słusznie zauważa Mak.

Piast z Koroną zmierzy się w sobotę o godzinie 18:00 na stadionie przy ul Okrzei.

Opracowanie: piast.gliwice.pl

 

7 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
chopin

No to jak wiecie od 5 kolejek i nie widzę żadnej poprawy co robicie na treningu i odprawach

Malamut

Gdyby wszyscy piłkarze tak grali o życie, to w zaświaty nie odeszliby tylko Badia i Kuba Szmatuła…

loth

eee jak gra na 10% to niech sie jeszcze kuruje…

sław

Zawsze uważałem, że pozycja drużyny, zależy
od dyspozycji zawodników a nie odwrotnie.

darekp

Jeśli wan nie wstyd to zaproście Jagodę Zagałę na mecz panowie pilkarze

darekp

Bez Badiegi i Murasia wyglądamy jak ser szwajcarski

PIAST 100%

A moja propozycja, jest taka.. Żebyście zapierdalali, a nie tylko gadali!!! W piłkę się gra, a nie tylko kopie.. Za coś wam kurwa płacą…