Konstantin Vassiljev przyszedł do Piasta, by grać, zaliczać asysty i strzelać bramki. Już w pierwszym meczu przeciwko Cracovii pokazał, że zamierza ten plan realizować.
Kostia należał do jednych z najbardziej aktywnych zawodników na murawie. Miał współudział przy golu Badii, a do pełni szczęścia zabrakło tylko bramki, a była ku temu stuprocentowa okazja. W 76. minucie Estończyk nie wykorzystał rzutu karnego.
– Plan był taki, aby uderzyć pod poprzeczkę. Nie trafiłem jednak dobrze w piłkę i ta nie poleciała, tak jak chciałem. Jak przyszedłem do Jagiellonii, to w pierwszym sezonie też nie wykorzystałem pierwszego karnego. Przede wszystkim to szkoda straconych dwóch punktów. Trzeba to teraz odrobić w meczu z Pogonią – tak tę sytuację opisuje Vassiljev.
Gliwiczanie na bramkę rywali oddali aż 20 strzałów. Tylko jeden jednak zakończył się golem. Wróciły więc grzechy z poprzedniego sezonu, czyli brak skuteczności.
– Na pewno byliśmy troszkę lepszym zespołem i trzeba było to wykorzystać. Nie wszystko jeszcze nam wychodziło, ale dużo rzeczy było naprawdę dobrych. Myślę jednak, że punkt na początek to dobry prognostyk na ten sezon – ocenia postawę drużyny w meczu z Cracovią pomocnik Piasta.
W 14 minucie Badia, po składnej akcji, dograniu Jankowskiego i sprytnym przepuszczeniu piłki przez Vassiljeva zdobył gola na 1:1. Czy jest szansa, że takich akcji będzie w tym sezonie w każdym meczu po kilka?
– Mam nadzieję, że tak będzie wyglądał nasza gra. Gerard jednak wypada, szkoda, ale takie jest piłkarskie życie. Dlatego mamy kadrę 24 piłkarzy, aby trener miał w takich sytuacjach pole manewru – przekonuje Vassiljev.
Linia pomocy w Piaście wygląda w tym sezonie imponująco, przynajmniej jeśli chodzi o liczby. W tej formacji, na skrzydłach jeszcze mogą grać Bukata, Mak, Żivec, Gojko a nawet Jankowski czy Pietrowski, jeśli będzie taka potrzeba. Nie brak też defensywnych pomocników z Dziczkiem i Murawskim na czele.
– Na papierze na pewno wygląda to dobrze, ale musi się to przełożyć na dobrą grę – zaznacza Kostia.
Linia pomocy jest też międzynarodowa. Słoweniec, Hiszpan, Estończyk, Słowak, Polak – jak jest w tej sytuacji z komunikacją na boisku?
– Nie ma problemu, pierwszym jeżykiem jest polski, a jak brakuje to pomagamy sobie po angielsku, ja jeszcze rozumiem po słoweńsku – wyjaśnia zawodnik.
Przed meczem były obawy czy Estończykowi starczy sił na pełne 90 minut. Vassiljev bowiem po rozstaniu z Jagiellonią nie przygotowywał się z drużyną do rozgrywek, szukając nowego klubu
– Wyglądało to na pewno lepiej, niż się sam spodziewałem. Choć to nie jest jeszcze to jeszcze 100% moich możliwości. Jest to jednak dobry prognostyk przed kolejnymi meczami. Z każdym dniem będzie bowiem coraz lepiej – ocenia pomocnik Piasta
W sobotę do Gliwic zawita Pogoń. Portowcy w pierwszym meczu rozczarowali, dość gładko przegrywając u siebie z Wisłą Kraków.
– Może im ten pierwszy mecz nie wyszedł najlepiej, ale to nie oznacza, że będzie łatwo ich pokonać. To doświadczony zespół i ograny w ekstraklasie zespół. Mają sporo dobrych piłkarzy. Na pewno chcemy wygrać ale to nie oznacza że mamy grać na hurra. Czeka nas trudny mecz. Gramy jednak u siebie, będziemy mieli wsparcie kibiców więc mam nadzieję, że zgarniemy trzy punkty – analizuje Vassiljev.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















>Gliwiczanie na bramkę rywali oddali aż 20 strzałów. Tylko jeden jednak zakończył się golem. Wróciły więc grzechy z poprzedniego sezonu, czyli brak skuteczności.
Tutaj autor niestety popełnia błąd, albo za bardzo idzie na skróty. Naszym problemem (jednym z wielu) był BRAK sytuacji bramkowych, te jak się pojawiały to raczej były wykańczane skutecznie – ale było ich bardzo mało na mecz.