Już w 33 kolejce spotkań – Wisła Płock zapewniła sobie utrzymanie na kolejny sezon w Lotto Ekstraklasie.
Z drużyny automatycznie zeszło trochę powietrza, czego efektem była porażka w kolejnej serii, a na dodatek miała miejsce u siebie. Nafciarze grają już więc tylko o wyższe miejsce w lidze, które procentuje wyższą premią dla klubu.
– Spodziewamy się trudnego meczu. Piast Gliwice ciągle nie jest pewny utrzymania i punkty są im bardzo potrzebne. Myślę, że pomimo tego, że remis najprawdopodobniej im wystarczy, to zagrają o pełną pulę, tym bardziej przed własną publicznością. My jednak jedziemy do Gliwic po trzy punkty z racji tego, że ciągle uważamy, że to dziewiąte miejsce jest w naszym zasięgu – przekonuje Przemysław Szymiński – obrońca Wisły Płock.
W przypadku Piasta istnieje jeszcze matematyczne ryzyko spadku. Jeśli gliwiczanie przegraliby oba mecze, a swoje spotkania wygrały Arka i Górnik, a punkty zdobyłyby Cracovia (1) i Śląsk (przynajmniej 2), to wtedy niebiesko-czerwoni opuściliby szeregi Lotto Ekstraklasy, dlatego w Gliwicach jeszcze jest mobilizacja.
– Chcielibyśmy jechać do Krakowa pewni tego, że zostajemy w lidze. Jesteśmy naprawdę blisko, więc zróbmy wszystko, żeby w sobotę rozegrać dobre spotkanie z Wisłą. Wiem, że inne mecze mogą się różnie potoczyć, ale wszystko w naszych rękach, także wykorzystajmy atut własnego boiska, wykorzystajmy fakt, że mamy kilka punktów przewagi nad pozostałymi drużynami, które wciąż walczą o utrzymanie. Umówmy się, że jeśli Ruch wygra dwa ostatnie spotkania to też może się utrzymać. Nie zakładam czarnego scenariusza, ale bądźmy czujni do końca – zaznacza Dariusz Wdowczyk.
– Zawodnicy Piasta wciąż mają problem z rozegraniem dwóch równych połów. W meczu z Łęczną dobrze zaprezentowali się w pierwszej odsłonie, strzelając szybko dwa gole, by w drugiej już głownie się bronić.
– Początek tego spotkania był dobry w naszym wykonaniu, ale później oddaliśmy inicjatywę Górnikowi, który może nie miał klarownych sytuacji, jednak kilka razy było groźnie pod naszą bramką. Natomiast my mieliśmy okazje, żeby zamknąć to spotkanie. Nie wykorzystaliśmy jednak kontrataków i musieliśmy mieć nerwówkę do końca – ocenia trener Piasta.
W szeregach Wisły nie ma gwiazd, ale jest całą grupa solidnych zawodników, a ich mocną strona, zdaniem szkoleniowca z Gliwic są rzuty rożne i wolne.
– Stałe fragmenty są tym, na co trzeba szczególnie uważać przed każdym meczem. W barwach Wisły dobrze je wykonuje Dominik Furman. Do tego dochodzą skuteczni Jose Kante, Arkadiusz Reca i Giorgi Merebaszwili – wylicza Wdowczyk.
W przypadku zapewnienia sobie utrzymania, kontrakt Dariusza Wdowczyka zostanie automatycznie przedłużony. Szkoleniowiec może więc już zacząć myśleć o kolejnym sezonie.





















