Czy Mateusz Mak zagra jeszcze w tym sezonie?

Mateusz Mak wraca po kontuzji, taki tytuł w kończącym się sezonie pojawiał się w mediach kilkakrotnie, a pomocnik wciąż nie pojawiał się w meczowych protokołach.

Potem pojawiały się kolejne komunikaty, informujące o tym, że jednak jeszcze nie czas na to, aby zawodnik mógł wrócić do gry. Wydawało się, że tym okresem przełomowym będzie zgrupowanie w Hiszpanii. Mak pojechał z drużyną na obóz…i został na dalsze leczenie.

Przypomnijmy że wychowanek klubu z Suchej Beskidzkiej doznał urazu chrząstki stawowej kolana jeszcze  w sierpniu  minionego roku. Mija więc już dziewięć miesięcy od czasu, gdy przestał być dyspozycyjny dla trenerów.   W tym czasie zawodnik przeszedł operację, a potem żmudny proces rehabilitacji. Mateusz nie zaufał tym razem polskim lekarzom, tylko leczył się w Barcelonie. Teraz (miejmy taką nadzieję) pomocnik jest już na ostatniej prostej do powrotu na ekstraklasowe boiska.  Kilka dni temu Mak wrócił z Hiszpanii, gdzie miejmy nadzieję kończył już swoje leczenie.

– To był bardzo dobry okres, bo nie dość, że byłem pod stałą opieką lekarza, to jeszcze rehabilitowałem się w bardzo przyjemnych warunkach, które dodały mi pozytywnej energii. Ciepło, słońce i spacery po plaży. Do tego oglądałem na żywo kilka razy drużynę Barcelony, ale niestety na mecz z PSG nie poszedłem – mówi w rozmowie z Przeglądem Sportowym gracz Piasta.

Mam za kilka dni  ma zostać poddany  specjalnemu testowi medycznemu. Po nim ma zakończyć treningi indywidualne i dołączyć do reszty chłopaków.

– Ćwiczę z zespołem, ale wychodzę z zawodnikami tylko na rozgrzewki, a potem trenuję indywidualnie, gdy oni wykonują inne rzeczy wspólnie. Głównie skupiamy się na podbudowie tlenowej i czuciu piłki. To czego najwięcej mi brakowało. Ciągnie na boisko, ale coś mnie trzyma i słyszę głos: siedź jeszcze, poczekaj – tłumaczy zawodnik.

– Jeśli Mateusz będzie nam potrzebny, to jest taka opcja, aby go włączyć do drużyny, ale na razie lepiej niech wróci miesiąc później niż tydzień za wcześnie – tak ocenia możliwość powrotu swojego podopiecznego Dariusz Wdowczyk.

Piast po wygranej z Ruchem  zszedł z kursu na I ligę. Na dodatek ostatnio świetnie wszedł do drużyny Denis Gojko, który gra na tych samych pozycjach, co Mak. Wszystko więc wskazuje na to, że na boisku dopiero zobaczymy go w przyszłym sezonie, choć niewykluczone, że jeśli Piast zapewni sobie utrzymanie już wcześniej, to trenerzy będą chcieli go zobaczyć jak sobie radzi w warunkach meczowych.

Opracowanie: piast.gliwice.pl/Przegląd Sportowy  

3 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
ccc

wrak dobrego pilkarza niestety :((( mlody wiek, a tyle powaznych kontuzji 🙁

Jurek

Witam 1
Nie wiem jak będzie wyglądał na boisku Mateusz Mak po tak długiej przerwie. Kontuzja kolana to największa tragedia piłkarzy. Wracają, ale już inni. Szkoda, że miał takiego pecha, bo pewnie byłby jedną z centralnych postaci zespołu. Na pewno pomógłby drużynie. Mateusz trzymaj się. Powodzenia.
Pozdrawiam.

litości

Poprzednk, wicemistrzowski sezon w którym miał ogromny udział też był sezonem po długiej przerwie z powodu kontuzji kolana. Będzie z Maczka jeszcze wiele pożytku i radochy.