W meczu otwierającą trzecią serię spotkań w rundzie finałowej, Zagłębie Lubin pokonało Piasta 3:1. Bramki dla gospodarzy strzelali: Starzyński Mazek i Woźniak. Honorowego gola dla gliwiczan zdobył Papadopulos.
Po dwóch dobrych meczach w wykonaniu podopiecznych Dariusza Wdowczyka, gliwiczanie jechali do Lubina z zamiarem pokonania słabo ostatnio grającego Zagłębia. Są jednak takie zespoły z którymi drużyna z Okrzei po prostu nie potrafi wygrywać, bez względu, który trener siedzi na ławce. Latem prowadzony przez Jirzego Necka Piast, tylko zremisował u siebie z Miedziowymi 0:0. W grudniu Zagłębie pokonało gliwiczan 2:1. Wtedy lubinianie przerwali serię siedmiu spotkań bez wygranej, a trenerem wówczas był Radoslav Latal. W piątkowym starciu Piotr Stokowiec ograł Dariusza Wdowczyka 3:1. Tym razem Zagłębie przerwało serię aż ośmiu meczów bez zwycięstwa.
Początek tego pojedynku nie wskazywał, że Piast przegra i to tak wyraźnie. Już na samym początku Badia uderzył z dystansu, ale piłka przeszła nad poprzeczką. W 23 min Hiszpan po kilkudziesięciometrowym rajdzie, idealnie zagrał do Papadopulosa, a ten chytrym strzałem otworzył wynik tego spotkania. Za chwilę Jankowski stanął oko w oko z bramkarzem Zagłębia, ale lepszy okazał się Polaczek. Gospodarze otrząsnęli się dopiero po pól godzinie gry. W 34 min Pietrowski sfaulował Mazka przed polem karnym. Uderzał Starzyński, piłka jeszcze odbiła się od ustawionego w murze Koruna, co zupełnie zmyliło Szmatułe i zrobiło się 1:1. Gliwiczanie mogli wyjść na prowadzenie jeszcze przed przerwą, ale po zagraniu Mójty – Badia zbyt lekko uderzył i Polacek pewnie złapał piłkę.
Goście wyszli na drugą połowę naładowani energią, która miała przełożyć się na drugiego gola i do 54 min szturmowali bramkę Zagłębia. Ukoronowaniem tej akcji był piękny strzał Mójty z rzutu wolnego, ale obroniony przez golkipera Miedziowych. Minutę później jednak gliwiczanie nadziali się na kontrę, którą na gola zamienił Mazek. Dariusz Wdowczyk próbował odmienić losy meczu, wpuszczając do gry Denisa Gojko a za chwilę na murawie jeszcze zameldowali się Masłowski i Mraz. To jednak gospodarze stworzyli sobie kolejną okazję, której nie wykorzystał Woźniak. W 82 min Gojko świetnie zagrał do Papadopulosa, ale ten minimalnie chybił. W doliczonym czasie gry, gliwiczanie nie mając już nic do stracenie, poszli do przodu całym zespołem. Akcje od tyłu rozpoczął Szmatuła, próbując posłać piłkę w pole karne rywali, ale przejęli ją lubinianie, wyprowadzając szybki kontratak, który na gola zamienił Woźniak, pieczętując niekoniecznie zasłużona wygraną Zagłębia.
Przegrana ta, bez względu na inne wyniki, zepchnie Piasta na pewno na 13 miejsce w tabeli, a przy niekorzystnym układzie jeszcze niżej. Gliwiczanie znów więc stanęli nad przepaścią, ale jeszcze do niej nie wpadli. Już we wtorek będzie okazja, aby wrócić na drogę, która poprowadzi ich do utrzymania w Lotto Ekstraklasie.
12 maja 2017, 18:00 – Lubin (Stadion Zagłębia)
Zagłębie Lubin – Piast Gliwice 3:1 (1:1)
Bramki:
0:1 – 13` Michal Papadopulos (asysta Geraed Biadia)
1:1 – 34` Filip Starzyński,
2:1 – 55` Kamil Mazek
3:1 – 90`Arkadiusz Woźniak
Zagłębie: 1. Martin Polaček – 24. Jakub Tosik, 33. Ľubomír Guldan, 77. Sebastian Madera, 23. Daniel Dziwniel – 9. Arkadiusz Woźniak, 20. Jarosław Kubicki, 19. Filip Jagiełło (46, 28. Łukasz Piątek), 18. Filip Starzyński, 6. Kamil Mazek (74, 14. Łukasz Janoszka) – 13. Martin Nešpor (68, 21. Adam Buksa).
Piast: 1. Jakub Szmatuła – 5. Marcin Pietrowski, 25. Aleksandar Sedlar, 91. Hebert, 17. Adam Mójta – 21. Gerard Badía (68, 2. Patrik Mráz), 88. Uroš Korun (60, 15. Michał Masłowski), 9. Radosław Murawski, 7. Maciej Jankowski, 12. Saša Živec (60, 3. Denis Gojko) – 27. Michal Papadopulos.
żółte kartki: Jagiełło, Starzyński, Tosik, Janoszka – Korun.
sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
widzów: 3827.






















Górnik Dz…. Derby blisko ! Panowie piłkarze z pensyjkami na poziomie 20 tyś /30 tyś Idą po mistrzostwo 1 ligi. Prezes za brak odpowiednich ruchów powinien odpowiedzieć. Cała RN do wywalenia na zbity….
Nasi piłkarze wygrali jeden mecz na pięć ostatnio rozegranych i uwierzyli że są już wielcy. Kapitan zapowiadał co tam utrzymanie, walczymy o pierwszą pozycję w naszej grupie. Niestety rzeczywistość okazuje się bardziej szara. Słaby mecz z mocno przeciętnym Zagłębiem. Bramka wyrównująca niby przypadkowa, ale przy prowadzeniu całkowicie oddajemy inicjatywę rywalowi i sami się prosimy o stratę gola, w drugiej linii nie potrafimy dużej przetrzymać piłki. Dzisiaj nawet Szmatuła nam nie pomógł, bramki numer dwa i trzy niby strzelone w sytuacjach sam na sam, ale jednak w sam środek bramki. W takich sytuacjach bramkarz powinien skrócić odległość do strzelającego i położyć się zasłaniając dużą część bramki, Jeśli stoi tak jak Szmatuła to pozwala aby takie byle jakie strzały jak w wykonaniu piłkarzy Zagłębia wpadały do bramki. Przy rzucie wolnym chyba też mógł przynajmniej spróbować zrobić coś więcej. Papadopulos pomimo, że strzelił bramkę swoją grą nie przekonał ? jego jedyny atut to przepychanie się z obrońcami i walka o górne piłki. To może być jedynie wartość dodana a nie podstawa. Poza tym zmarnował najlepszą sytuację na wyrównanie po podaniu Gojki. Zmiany Wdowczyka niezrozumiałe ? Zivec i Badia może nie grali wielkiego meczu, ale przynajmniej ten drugi potrafi zrobić coś z niczego i w każdej chwili odmienić losy spotkania. Gojko pokazał się na plus, ale Mraz ustawiony na skrzydle nie ma za wiele atutów.
Nie wiem po jaką cholerę na wyjazdach gramy niby jakiś otwarty futbol. Trzeba po prostu murować bramkę wykopywać piłkę po autach i modlić się o 0 0. Z tej naszej ” ofensywnej ” gry to mamy tylko stracone bramki po śmiesznych kontrach..
rozumiem, ze prowadzac 1-0 Piast chciał strzelić kolejnego gola i kontrolować gre. ale nie lepiej było cofnac się, murować bramke i liczyc na gre z kontry? który to mecz ze prowadzimy, a jednak nie wygrywamy
Powiem tak po meczu ze Śląskiem była nadzieja, ze to będzie lepiej wyglądało, no ale niestety jest bardzo źle.
Wystarczyło przynajmniej nie przegrać.
Po dobrym meczu w Gdyni i jeszcze lepszym ze Śląskiem nawet 30min z Zagłębiem, wracamy tak po prawdzie do punktu wyjścia.
My to mamy we krwi czy co, ze każdy sukces trzeba zwalić ?
Stare przysłowie mówi, okazje nie wykorzystane,
mszczą się, mecz Zagłębiem to udowodnił.
Chory atak zostawia swoje ślady i robi
trudności w dalszej walce o utrzymanie.