W niedzielę (19.03) o godzinie 18:00 w hali przy ul Jasnej 31 w Gliwicach – Piast podejmować będzie AZS UŚ Katowice.
Ostatni mecz przed własną publicznością niebiesko-czerwoni zagrali 4 lutego 2017 roku. Od tamtej poru upłynęło więc półtora miesiąca.
– Mieliśmy długą serię spotkań na wyjeździe. Wiedzieliśmy jednak że tak będzie, bo jesienią graliśmy trzy razy z rzędu przed własną publicznością. Fajnie będzie znów zagrać w Gliwicach, a zapowiada się ciekawy mecz. Skład tej grupy mistrzowskiej nie jest do końca jeszcze taki pewny. Te najbliższe spotkanie, może więc już zadecydować o tym, czy na pewno tam się znajdziemy. Pracujemy ciężko w tygodniu, aby w niedzielę pokazać się z jak najlepszej strony i zwyciężyć – zapewnia Paweł Barański.
„Baranek”, który do Piasta przyszedł z AZS UŚ Katowice w pierwszym meczu obu drużyn pokazał się z bardzo dobrej strony. Strzelił w tamtym spotkaniu pierwszą i trzecią bramkę, a cały mecz gliwiczanie wygrali 5:0.
– To nie był dla mnie jakiś szczególny mecz. Do każdego przygotowuje się tak samo. Nie dzielę też ich na mniej czy bardziej ważne. Tamta wygrana to już historia. Na pewno teraz też stać nas na zwycięstwo i po to wyjdziemy na boisko – stwierdza Baranek.
Katowiczanie z dorobkiem 24 punktów zajmują obecnie 8 miejsce i gdyby nie podział na grupy, już cieszyliby się z utrzymania. Podopieczni Pawła Machury wciąż też mają szansę na grę w grupie mistrzowskiej, bo do szóstej lokaty tracą tylko trzy punkty.
– Rzeczywiście chłopaki dobrze odpalili, bo w poprzednich zazwyczaj początki mieli trudne, a potem trzeba było szukać jak wyjść z tego dołka. W tym sezonie natomiast punktują dość regularnie, nawet w meczach w których nikt by na nich nie stawiał – zaznacza były zawodnik AZS UŚ Katowice.
Niedzielny rywal Piasta przeszedł latem głęboką rekonstrukcję Praktycznie zespół ten został zbudowany od nowa, co stanowi więc o sile tej drużyny?
– Jest paru doświadczonych zawodników, jak Sławek Pękala czy Damian Wojtas, który wprowadzona mnóstwo spokoju w tym sezonie. I jest też paru chłopaków, którzy mają coś do udowodnienia, jak choćby Krzysztof Salisz, którego nie widziano w Clearexie, a w Katowicach jest jedną z ważniejszych postaci. Jest to ciekawa mieszanka rutyny z młodością – ocenia Barański.
To spotkanie ma jeszcze jeden smaczek. Są to pierwsze Derby Śląska rozgrywane w Gliwicach w tym sezonie.
– Przyznam, że nie zwracam na to jakieś szczególnej uwagi. Każdy mecz jest dla mnie tak samo ważny. Zresztą w jakiś szczególny sposób, jako drużyna do takich spotkań się nie przygotowujemy – zaznacza rozgrywający Piasta.
Paweł Barański w tym sezonie strzelił już 10 bramek i zaliczył pięć asyst. To dobry wynik, a jeszcze może go poprawić.
- Bramki zawsze cieszą, ale to zasługa całego zespołu. Pracuje na to przecież cała drużyna. Oczywiście, na tym nie zamierzam poprzestać, ale nie muszę strzelać, jeśli będziemy wygrywać – uśmiecha się na koniec rozmowy „Baranek”.
Źródło: Piast Gliwice – Futsal






















