Od porażki zaczęła rundę wiosenną drużyna Piasta.W pierwszym meczu w 2017 roku gliwiczanie ulegli bowiem na wyjeździe Pogoni Szczecin 1:2.
Bramkę dla Piasta zdobył Michal Papadopulos. Gole dla Pogoni strzelali Rafał Murawswski i Ádám Gyurcsó.
Przedostatni sparing w przerwie zimowej w którym Piast zmierzył się z Banikiem Ostrawa był zamknięty dla kibiców i mediów, ale nie przeszkodziło to ekspertom w wytypowaniu składu, w jakim od początku meczu gliwiczanie wybiegli przeciwko Pogoni. Jedyną niespodzianką był brak w wyjściowej jedenastce Badii. W jego miejsce wskoczył Bukata. Natomiast od początku zagrało dwóch nowych zawodników: Stojan Vranjes i Michal Papadopulos.
Jak to ma często miejsce w meczach otwierających kolejną rundę, największą niewiadomą była forma obu zespołów po tej dwumiesięcznej przerwie. Od początku lepiej na zmarzniętej murawie prezentował się Piast. Już w 3 min Papadulosowi niewiele zabrakło, by przejąć piłkę w polu karnym i mieć pierwszą bramkową sytuację. W dalszej części meczu składniejsze akcje konstruowali gliwiczanie, a obrona Pogoni co chwile potwierdzała, że monolitem nie jest. W 16 min Szeliga wypracował sobie okazję do oddania strzału, ale uderzenie na krótki słupek, za końcową linię boiska wybił Słowik. Chwilę później Portowcy mieli pierwszą i tak naprawdę jedyną okazję w tej połowie na zdobycie gola. Kitano dostał świetną piłkę z głębi pola, popędził na bramkę gości, Japończyk uderzył już z obrębu pola karnego, ale wprost tam, gdzie stał Szmatuła. Jedyny gol w tej odsłonie padł w 26 min w najmniej spodziewanym momencie. Pogoń próbowała wyjść z atakiem pozycyjnym, wmieszał się w to Murawski i natychmiast zagrał górną piłkę do Papadupolosa, ten bez uderzył zastanowienia, zupełnie zaskakując zdezorientowanego bramkarza Pogoni. Potem gliwiczanie cofnęli pozwalając gospodarzom dość swobodnie rozgrywać piłkę na własnej połowie i czekać na okazję do kontry. Taką akcję goście przeprowadzili w 39 min, kiedy to Vranjes znalazł się w sytuacji sam na sam ze Słowikiem, ale Bośniak strzelił zbyt lekko i golkiper Portowców zdołał odbić piłkę i jeszcze ją złapać, zanim dobiegł do nie Papadopulos.
Po tych dobrych w wykonaniu Piasta pierwszych 45 minutach wydawało się, że gliwiczanie nie tylko zdołają utrzymać korzystny wynik, ale też go jeszcze podwyższyć. Tymczasem od początku drugiej połowy obraz gry uległ diametralnej zmianie. Goście zupełnie oddali inicjatywę Portowcom. Już w 53 min Gyurcso trafił w poprzeczkę, a w 59 min Kitano będąc w sytuacji sam na sam trafił w Szmatułę. Wreszcie w 73 min gospodarze dopięli swego. Listowski zagrał do Murawskiego, ten wykorzystał niezdecydowanie środkowych obrońców Piasta i strzałem w długi róg doprowadził do remisu. W 80 min gliwiczanie stworzyli sobie jedyną okazję w tej odsłonie na strzelenie bramki. Po zagraniu z rzut wolnego piłka trafiła na głowę Szeligi, jego strzał jednak końcami palców na poprzeczkę zbił Słowik, a jeszcze Fojut przytomnie asekurował swojego bramkarza wybijając piłkę w boisko. Wydawało się, że chociaż jeden punkt wywiozą podopieczni Radoslava Latala ze Szczecina, tymczasem w 89 min Gyurso sprytnie przewrócił się w polu karnym, czując że jest pociągany za koszulkę przez Koruna. Sędzia podyktował jedenastkę, którą sam poszkodowany zamienił jak się potem okazało na zwycięskiego gola.
Porażka ta przy innych wynikach zepchnęła Piasta na przedostatnie miejsce w tabeli i praktycznie już zamknęła drogę do górnej ósemki gliwiczanom. Zdobyć 18. punktów w 9. meczach zdarza się tylko drużyną walczącym o mistrzostwo, a nie o utrzymanie. Takie są niestety na ten moment fakty.
Szczecin (stadion miejski) – 13.02.2017, 18:00
Pogoń Szczecin – Piast Gliwice 2:1 (0:1)
Bramki:
0:1 – 28` Michal Papadopulos (asysta Radoslaw Murawski)
1:1 – 71` Rafał Murawski
2:1 – 89` Ádám Gyurcsó
Piast: 1. Jakub Szmatuła – 88. Uroš Korun, 5. Marcin Pietrowski, 25. Aleksandar Sedlar – 26. Bartosz Szeliga, 9. Radosław Murawski, 82. Martin Bukata, 2. Patrik Mráz – 27. Michal Papadopulos (87, 17. Adam Mójta), 23. Stojan Vranješ, 7. Maciej Jankowski (71, 44. Łukasz Sekulski).
W rezerwie: Dobrivoj Rusov, Gerard Badia, Tomasz Mokwa, Erdvinas Girdvanis
Trener: Radoslav Latal
Pogoń: 1. Jakub Słowik – 2. Cornel Râpă, 23. Mateusz Matras, 3. Jarosław Fojut, 77. Ricardo Nunes – 18. Seiya Kitano (71, 29. Marcin Listkowski), 6. Rafał Murawski, 8. Mate Cincadze, 14. Kamil Drygas, 7. Ádám Gyurcsó – 9. Adam Frączczak (82, 93. Łukasz Zwoliński).
W rezerwie: Adrian Henger – Dawid Kort, David Niepsuj,, Sebastian Rudol, Sebastian Murawski
Trener: Kazimierz Moskal.
żółte kartki: Rafał Murawski, Cincadze – Korun, Pietrowski, Sekulski.
czerwona kartka: Uroš Korun (88. minuta, Piast, za drugą żółtą).
sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
widzów: 3882.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















Kolejny raz to samo pytam to brak siły czy ambicji ??? skoro mamy napastnika, który potrafi przytrzymać piłkę to może już czas przejść na 4 prawdziwych obrońców i grać bliżej siebie w obronie skoro i tak nie wychodzimy z kontrami przy 5 pomocnikach, tylko ciągle wybijamy i czekamy na wyrok. Kolejny raz pytam nie było pieniędzy na Vacka a są na kilku bezwartościowych zawodników już pominę nazwiska źle się dzieje w naszym klubie
Po takim meczu to Koruna i Bukate powinni w Szczecinie zostawić…
Oglądałem z dużym zainteresowaniem mecz i przyznaję wygrała drużyna agresywniejsza, stosująca pressing i grająca szybką, kombinacyjną piłkę. Nasze zwycięstwo gdyby udało się je dowieźć byłoby kontynuacją farta z ubiegłego sezonu. A tak trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Najbardziej martwi mnie brak Marcina Pietrowskiego w kolejnym meczu. Tak zdyscyplinowany zawodnik jest na boisku nieoceniony. Za tydzień bez niego jego zmiennik będzie musiał się wznieść na wyżyny swoich umiejętności. Dzisiaj wiele groźnych sytuacji Pogoni było pochodną zbyt dużych odległości na boisku między naszymi. Tyle piłek ile prostopadłych weszło pomiędzy obrońców to dawno nie widziałem. A teraz krótkie oceny tych, co dzisiaj zagrali. Kuba Szmatuła – bez zastrzeżeń, łapał praktycznie wszystko, żadna z bramek go nie obciąża. Uros Korun, Aleksander Sedlar obaj bez błysku, przeszkadzali jak potrafili, ale błędów się nie ustrzegli, dodatkowo Uros zawalił karnego, Gyurcso wbiegał, ale miałby piłkę na swojej słabszej lewej nodze więc faul tak na chłodno wydawał mi się niepotrzebny, Marcin pietrowski – mam do niego słabość, ale nie daje mi powodów do złego o nim zdania, Bartosz Szeliga poza główką z końcówki słaby występ, Martin Bukata – częste straty piłki, dużo agresji, ale w konstruowaniu akcji raczej nic nie pokazał, Patrik Mraz też dzisiaj nie stanowił żadnego zagrożenia, Radek Murawski pomimo asysty bardzo dużo strat w środku pola, Michal Papadopulos ładna bramka, kilka razy szarpnął występ dający nadzieję, oby kontuzja barku nie była bolesna i dokuczliwa, Stojan Vranjes też bez błysku, choć w konstruowaniu akcji chyba lepszy niż opinie o nim. No i Maciej Jankowski – brak szczęścia i dużo bezproduktywnego biegania. Zmiennicy nie odznaczyli się niczym szczególnym. Jednym słowem wierzę dalej, melduję się rzecz jasna w sobotę wieczorem i liczę na dużo lepszą grę (wyniku z Lechem nie chcę prorokować). Życzę chłopakom więcej szczęścia i przełamania w kolejnych meczach. A trenerowi Latalovi 100 gola w Ekstraklasie pod jego wodzą. Hej Piast!
No niestety, w pierwszej połowie jakoś to jeszcze wyglądało, pewnie dlatego że Pogoń wrzuciła na luz.
Problem jest taki że my nie dość że gramy padlinę to jeszcze mamy pecha, no ale pechowi też pomagają grajki swoją bierną postawą.
Dzisiejszy mecz moim zdaniem zweryfikował wiele rzeczy, zweryfikował też przydatność Bukaty która była prawie zerowa.
Raz, czy dwa mu zwód wyszedł, poza tym brak umiejętności odbioru,tracenie piłek i potykanie się o własne nogi, oj jest tego trochę ,taki jeździec bez głowy.
O dziwo Vranjes czy Papadopulos jeszcze coś tam grali, Murawski też się starał a reszta to była jeszcze chyba na spacerze W Hiszpanii .
Jankowski dawno powinien kopać w rezerwach, Szeliga tez beznadzieja ale to nic nowego.
Podobnie jak styl gry, niestety w następnym sezonie może dojść do wydarzenia historycznego gdy w Ex nie będzie żadnej śląskiej ekipy.
A po tym co my gramy nic nie wskazuje że my się przed tym spadkiem uchronimy, wkurwiająca jest też postawa zarządu i lekceważenie naszej obecnej sytuacji.
Niestety jaki kapitan statku takie porządki w załodze, do tego wtórujący mu nasi co niektórzy forumowi klakierzy dla których nic się nie dzieje a jak mówisz prawdę to jesteś starym dziadem narzekaczem.
Nie wiem jaką Piz..ą trzeba być żeby akceptować taki stan rzeczy, w innym klubie kibice już dawno zaczęliby wyrażać swoje niezadowolenie a u nas luzik arbuzik.
A Latal jak pisałem wcześniej złapał chyba jakiegoś wirusa albo w zeszłym sezonie miał fuksa życia,pomimo tego że jeszcze w niego wierzę to obawiam się żebyśmy nie wspominali go podobnie jak kibice Banika.
Ta porażka to jeszcze nie całkowita tragedia, martwi natomiast postawa i w tej kwestii całkowicie zgadzam się ze Stara Gwardia Zubrzyckiego, postawa i gra zespołu moim zdaniem niewiele się zmieniły w stosunku do zeszłej rundy.Jak się nie obudzimy i nie zaczniemy sobie zdawać sprawy że musimy w każdym meczu punktować to polecimy jak Podbeskidzie.
no cóż jak toś ma trochę jakości, to chcę i zarabiać więcej od przeciętniaków. Ale bron boże kominy płacowe, lepiej 30 przeciętniakow. Tyle że z przeciętniakami sukcesów się nie robi.
Kominy placowe sa na calym swiecie w pilce. U nas jak za komuny. Wolalbym klub bez masla litwina i jankesa a z konkretnym rozgrywajacym typu Vacek. No ale po co lepiej trzymac na lawce litwina w gabinetach lekarskich maslo a jankowskiego bezproduktywnego w napadzie. Poprzedniej druzyny juz nie ma i musimy sie z tym pogodzic. Cala praca w pizdu.Zamiast utrzymac szkielet pozbywamy sie go. Jak w takim wypadku liczyc na sukces? No way. Sezon stracony. Walka o utrzymanie. Bez ciekawych wzmocnien za rok powtorka. Kwestia tego w ktorej lidze… Zarzad nie zna sie na pilce.
Masz racje.
Pierwsze 30 min było bardzo dobre. Nawet powiedzmy cała 1 połowa.
Droga do szatni i z powrotem tak nas umęczyła, że potem cofka cofkę poganiała, aż zeszło do obrony Częstochowy.
Marazm bezradność dezorganizacja i totalna bezsilność to podsumowanie II połowy.
Latal niech się zastanowi czy nie warto na tym etapie zejść z takiego pressingu, bo odcięło nam najnormalniej prąd.
Na uwadze należy też mieć straty zawodników na Lecha i to już teraz nie wróży tej konfrontacji najlepiej.
Na zwycięstwo, a może nawet i remis nie zasłużyliśmy. Z taką grą będziemy do samego końca walczyli o utrzymanie – jak dobrze że jest jeszcze Górnik Łęczna, a Ruchowi zabrano 4 punkty. Nie zgadzam się, że mamy pecha – przypomnijcie sobie mecze z Arką, Ruchem, Termalicą, Śląskiem czy Cracovią. Dzisiaj na plus na pewno Papadopulos, kilka fajnych zagrań miał tez Vranjes. O Szmatule nie trzeba wspominać, bo trzyma wysoki poziom od dłuższego czasu. Niestety po raz kolejny rozczarowuje Bukata, niby potrafi grać jeden na jeden, ale jak przychodzi do konkretów to jest jedno wielkie zero, lepszej sytuacji niż ta na początku drugiej połowy nie będzie już miał. Dlaczego w jego miejsce nie wszedł w drugiej połowie Badia. Karny dla Pogoni mocno kontrowersyjny – Węgier upadł sam jak tylko poczuł rękę Koruna na swoim barku.
Po takim meczu zawodnicy za grę a trener za głupkowate wypowiedzi powinni zostać ukarani finansowo w końcu to i praca źle pracujesz bez kasy wędrujesz . To tyle z mojej strony
Szkoda mi chłopaków, ambitnie zaczęli ten mecz ale niestety nie wyszło. Trzeba ich wspierać a nie narzekać jak baby. Na zawsze PIAST