Josip Barisić odejdzie już zimą?

Josip Barisić w poprzednim sezonie strzelił  dla Piasta 11 goli. W tym na razie ma na koncie jedno trafienie.

W tej sytuacji Radoslav Latal stracił już cierpliwość i zaufanie do zawodnika. W ostatnich dwóch meczach z Wisłą Płock (0:0) i z Koroną (1:0) chorwacki napastnik ani na minutę nie pojawił się na boisku, oglądając poczynania kolegów z ławki rezerwowych – zauważa katowickiport.pl.

– Taki obrót spraw oraz transferowe plany trenera Latala sprawiają, że najprawdopodobniej zimą Barisić będzie chciał odejść do innego klubu. Nie powinno być z tym większych kłopotów, bo po pierwsze umowa napastnika z Piastem obowiązuje tylko do końca sezonu, po drugie na pewno znajdą się chętni na zawodnika, który miał udaną rundę w Zawiszy i udany poprzedni sezon w Piaście.

W Gliwicach z kolei snują transferowe plany na zimę. Główna odpowiedzialność za wzmocnienia będzie należała do czeskiego szkoleniowca. – Czekam na zimowe okienko, bo uważam, że jesteśmy w stanie solidnie wzmocnić drużynę i wiosną skutecznie powalczymy o grupę mistrzowską. Nad transferami pracujemy już od blisko trzech miesięcy, ale więcej szczegółów nie mogę teraz zdradzić – mówi Radoslav Latal. Nieoficjalnie w klubie można usłyszeć, że zimą zakontraktowanych może zostać dwóch napastników, a poszukiwania trwają m.in. w Czechach i na Słowacji.

Więcej na katowickisport.pl

 

2 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
PIAST

a dawać poprawioną wersję 2.0 Nespora i Vacka 🙂 na temat Barisica nie wypowiadam się, decyzja trenera, mam do niego zaufanie ale nie zdziwię się jak jednak zostanie.

BornToLoseLivedToWin

I o to chodziło. Dać Latalowi kasę i niech dealuje na własną odpowiedzialność. Przecież to trener jest najlepiej poinformowanym człowiekiem w klubie, co do potrzeb drużyny!
Do tego niewątpliwy atut znajomości rynku czesko-słowackiego, który w polskich realiach jest nadal atrakcyjny.
Poza tym Latal jest na tyle długo w Piaście, że zna możliwości finansowe i będzie mu zależało na konkretnym, szybkim kupnie, a nie na długich wojnach z zarządem o kasę na gwiazdy. Kwiatek puszczaj kasę w ruch – jak się chce jechać, to trzeba osie smarować. Sarkowicza przerósł widok parunastu milionów na koncie. Kwiatkowi to nie grozi, w Bumarach czytywał sobie kwoty dziewięciocyfrowe do śniadania w biurze.
Wszyscy na Ległą, zrobimy im z d… Borussię!