Gerard Badia wyrasta na nowego lidera Piasta Gliwice.
Hiszpan, który za kadencji Radoslava Latala częściej rozpoczynał mecze na ławce niż w pierwszej jedenastce, ostatnio wychodzi już w pierwszej jedenastce i jest wiodąca postacią w drużynie. W sobotę Katalończyk zaprezentował się zdecydowanie lepiej od swojego rodaka z Korony Miguela Palanki, a co najważniejsze strzelił zwycięskiego gola. Było to trzecie trafienie tego zawodnika w tym sezonie.
– Ten mecz był na początku szalony. Akcje szybko przenosiły się spod jednej bramki pod drugą. Drużyna Korony od pierwszych minut zagrała bardzo ofensywnie. Widać było, że są oni głodni zwycięstwa i chcą jak najszybciej objąć prowadzenie. Narzucili mocne tempo, my jednak okazaliśmy się lepsi zatrzymując ich zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym – tak ocenił ten mecz Gerard Badia.
Hiszpan miał w tym meczu trzy wyborne sytuacje, gdyby nie wykorzystał przynajmniej jednej okazji, jego ocena za ten występ mogła być zupełnie inna.
– Mogłem w tym meczu strzelić jeszcze dwie bramki.W pewnym momencie przemknęło mi nawet przez myśl, że powiedzenie „niewykorzystane sytuacje się mszczą” może rzeczywiście się ziścić. Bałem się, że my będziemy nadal naciskać, konstruować kolejne szanse, a Korona wyprowadzi kontratak, który przechyli szalę zwycięstwa na ich korzyść. Na szczęście tak się nie stało. Dzisiaj byliśmy po prostu lepsi i zasłużyliśmy na trzy punkty –podkreślił Badia.
Mecz trzymał w napięciu do samego końca, również za sprawą gości, którzy walczyli i w samej końcówce mieli 100 procentową okazję, której nie wykorzystał Przybyła.
Zdawaliśmy sobie sprawę, że kielczanie będą atakować do samego końca, bo nie mieli już nic do stracenia. Naszym zadaniem było odeprzeć ataki Korony. Daliśmy radę i i dzięki temu zdobyliśmy komplet punktów – zakończył Badia.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/interia.pl/piast-gliwice.eu
























Brawo Gerard. Tak trzymać.
Przyłączam się, brawo Gerard – niezła gra i przede wszystkim kapitalna bramka na dwa tempa, gdzie po pierwszym uzyskujemy efekt całkowitej dezofientacji bramkarza.
Barwo Badi trzymaj formę fason i hiszpański luz. .
ech i tak se pomyślałem, że jakby do tego Zivec chciał więcej powalczyć a przynajmniej pobiegać, mógłby załatać śmiało dziurę po Vacku.
zupełnie inne charakterystyki piłkarzy 😉
Gratuluję Bramki oby tak dalej !!!
Mam świadków na trybunach, że od dawna widzę grę Piasta opartą na „tercecie karzełków” Badia – Bukata – Zivec. Trafili nam się w kadrze urodzeni mieszacze, kręciciele, kombinatorzy, spece od szybkiej gry po ziemi, na jeden kontakt. Oni mają potencjał demontażu każdej obrony, szczególnie złożonej z wysokich drwali skupionych na wygrywaniu główek. Połączyć potencjał BBZ, dać im swobodę, postawić na nich i mielibyśmy piękną grę ofensywną z dobrymi efektami punktowymi. Od roboty destrukcyjnej mamy w Piaście dużo dobrych rzemieślników. Artyści futbolu (jak na polskie warunki) są potrzebni także trybunom.
Badia do Cracovii? Jeśli nie przedłużą z nim kontraktu i puszczą go lekką ręką, to stracę szacunek do Latala, a nowy prezes okaże się takim samym mądrym człowiekiem jak Sarkowicz.
Sportowo-Byłby to krok w tył
Finansowo-napewno krok do przodu
Zobaczymy co Badi wybierze
Dlaczego krok w tył? Sportowo to byłoby dokładnie na tym samym poziomie co teraz. Finansowo miałby pewniej lepiej. Trzeba starać się go za wszelką cenę zatrzymać. Pytanie na ile wysoka jest ta „wszelka”.