Wisła Płock – Piast Gliwice, analiza szans

Zarówno Piast jak i Wisła Płock chcą w niedzielnym meczu zainkasować komplet punktów.

Obie drużyny nie są jednak w najlepszej formie, co przekłada się na ich miejsca w tabeli. Aby w niedzielę pokusić się o wygraną, trzeba zagrać znacznie lepiej niż w poprzednich spotkaniach.

– Nie możemy zagrać w taki sposób, który zaprezentowaliśmy w pierwszej części gry spotkania z Cracovią. To była katastrofa i wydaje mi się, że to była najgorsza połówka od momentu, w którym się pojawiłem w Gliwicach. Dobrze jednak, że piłkarze zareagowali. Po przerwie wyszli trochę wyżej i zaczęli atakować pressingiem. W piłce  właśnie o to chodzi, by grać agresywniej, dynamiczniej i więcej biegać po boisku. To dało efekt w postaci punktu – zaznacza Radosłav Latal.

Jeszcze bardziej punkty potrzebne są Wiśle. Gospodarze tego spotkania liczą na przełamanie.

– Po tylu meczach bez wygranej, w końcu musimy zapunktować. Gramy nieźle, stwarzamy sytuacje, ale to się nie przekłada na żadną zdobycz punktową. Teraz czas na trzy oczka. W tym roku Piast to nadal dobry zespół, ale nie są tak silni, jak w zeszłym sezonie. Gramy u siebie i musimy wygrać – mówi Dimitar Iliev, pomocnik Nafciarzy.

Mimo ambitnych zapowiedzi zawodnika gospodarzy,  jednak wydaje się, że więcej atutów będzie po stronie gliwiczan, ale trzeba to jeszcze pokazać na boisku.

– Zawodnicy muszą wyjść na murawę spokojni, zmotywowani i skoncentrowani. Tak jak to było w drugiej połowie meczu z Cracovią, w których pokazali, że chcą wygrać. Po prostu nie mogą się denerwować – stwierdza Latala.

Problemy jednak nie omijają drużyny z Okrzei. Sytuacja kadrowa Piasta nie jest dobra. Wprawdzie do dyspozycji trenera będą już Radosław Murawski i  Aleksandar Sedlar, ale mogą wypaść inni.

– Nie jest za dobrze. Mamy problem z napastnikiem, ponieważ do mojej dyspozycji nie ma Sandro Gotala. Oprócz niego z urazami zmagają się Masłowski,  Zivec  i  Jankowski. W niedzielę się okaże czy będą mogli zagrać – ocenia trener Piasta

Zarówno Wisła jak i Piast mają duży problem ze zdobywanie bramek. Na koncie zespołu z Płocka jest ich raptem 17, a zawodnicy Piasta mają ledwie jednego gola strzelone więcej. Obaj

–  Mocną stroną Piasta z pewnością są stałe fragmenty gry. W tym sezonie za trenera Latala z 18 strzelonych bramek, 11 zdobyli po stałych fragmentach gry. Z kolei z rzutu rożnego stracili tylko 1 bramkę. Mają dobrą organizację obrony. Bardzo płynnie przechodzą z ataku do obrony i odwrotnie. Kładą nacisk na wybieganie, agresję, determinację. Jak zwykle doceniamy klasę rywala i podchodzimy z szacunkiem, ale w niedzielę wyjdziemy z nastawieniem zdobycia trzech punktów – przekonuje Sławomir Rafałowicz, członek sztabu szkoleniowego Wisły odpowiedzialny za rozpracowywanie przeciwników.

Radoslav Latal zdaje sobie sprawę, że remisami nie da się awansować do grupy mistrzowskiej.

– Trzy punkty dużo nam dadzą, bo dzięki nim możemy awansować w górę tabeli. W tym roku do rozegrania mamy jeszcze cztery mecze i musimy zrobić wszystko, żeby przedostać się do górnej ósemki – zaznacza trener gliwiczan.

Rozjemca w niedzielnym meczu będzie Bartosz Frankowski. Sędzia ten w tym sezonie dwukrotnie już gwizdał Piastowi, a raz Wiśle Płock. We wszystkich tych meczach padły wyniki remisowe. Biorąc to pod uwagę, miejsca drużyny w tabeli i potencjał sportowy, taki wynik jest najbardziej prawdopodobny.

Opracowanie: piast.gliwice.pl/wisla-plock.pl    

4 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
orion

A kto to jest ten cały Latala?Bo piszesz o nim tak często a ja nie znam człowieka?Można o nim tutaj przeczytać częściej niż o trenerze Radoslawie Latalu?

litości

uraz jankesa i masla to akurat zaden problem, brak Gotala i Zivca do tego Bari o jakosci gry polipa to juz ogromne problemy.

lydziej

Tajemnica sukcesu w jutrzejszym meczu? Zaangażowanie, zaangażowanie i jeszcze raz zaangażowanie. Do tego nieustanna presja na przeciwniku i duża liczba strzałów z dystansu (na wzór tego, co robiła ostatnio u nas Cracovia). Czasem zamiast wjeżdżać bez pomysłu do bramki przeciwnika lub pchać się w zmasowaną obronę lepiej mając metr-dwa swobody uderzyć na bramkę zza pola karnego. Odda się 10 takich strzałów w meczu, niech połowa dojdzie celu. Do tego jakiś rykoszet, wybicie bramkarza (jeśli nie będzie mógł jej złapać) i duża szansa, że coś zawsze do sieci wpadnie. Do tego stałe fragmenty gry, ale tu nie możemy mieć do naszych większych zastrzeżeń w perspektywie tego sezonu. Tylko tyle i aż tyle. Powodzenia Piastunki. Trzymamy kciuki za Was.

olobolo

Żeby strzelać trzeba umieć