Po 16. kolejkach Lotto Ekstraklasy siedem drużyny jest już bardzo blisko pierwszego celu, jakim jest zapewnienie sobie gry w grupie mistrzowskiej.
Piast ma 18. oczek na koncie i traci do zajmującego ósmą lokatę Śląska – trzy punkty. To dystans jednego zwycięstwa, ale trzeba pamiętać, że plasujące się odpowiednio na 9 i 10 lokacie Arka i Korona mają po 20 punktów, a więc są bliżej pierwszej ósemki. Z drugiej strony gliwiczan od strefy spadkowej dzielą tylko dwa punkty. Tak wygląda sytuacja w tabeli.
W najbliższą niedzielę Podopieczni Radoslava Latala zmierzy się z Wisłą Płock, a w następnej kolejce podejmować będą Koronę Kielce. Bez wątpienia są to drużyny o mniejszym potencjale sportowym niż przynajmniej w teorii ma Piast. Jeśli gliwiczanie chcą jeszcze liczyć się w grze o pierwszą ósemkę , to muszą te pojedynki zakończyć wygranymi. Cztery punkty to absolutne minimum.
– Po ostatnim meczu nie tracimy nadziei na to, że sezon zakończymy w grupie mistrzowskiej. Ekstraklasa to bardzo wyrównana liga, w której może zdarzyć się praktycznie wszystko. Dlatego trzeba grać na pełnych obrotach w każdym kolejnym spotkaniu. Żadnego z nadchodzących meczów nie możemy odpuścić i czy to Wisła Płock czy Legia Warszawa, do każdego podejdziemy w stu procentach skupieni i zmotywowani – deklaruje Uros Korun.
– W nadchodzących spotkaniach, bez względu na umiejętności czy aktualną formę rywali musimy walczyć o trzy punkty. Tylko to pozwoli nam spokojnie przetrwać zimę, bez strachu o spadek, a z myślami o wywalczenie miejsca w górnej ósemce – dodaje Hebert
Deklarację obrońców Piasta cieszą, bo to oznacza, że gliwiczanie nie pogodzili się z tym, że grupa mistrzowska im uciekła. Warto jednak zauważyć, że w wypowiedzi Brazylijczyka pojawiło się słowo „spadek”. Jeszcze niedawno wydawało się, to niewyobrażalne. Gliwiczanie to przecież aktualny wicemistrz Polski! Sytuacja w tabeli wygląda jednak tak, że drużyna z Okrzei ma tylko dwa oczka więcej niż przedostatnia Wisła Płock, a pamiętajmy, że po zakończeniu rundy zasadniczej punkty są dzielone. Więc tak naprawdę przewaga na ten moment jest znikoma.
Niepokojące jest też to, że niebiesko-czerwoni zarówno z Jagiellonią jak i Cracovią zaprezentowali się słabo, tracąc bramki w okolicznościach, które nie powinny mieć miejsca w meczach na poziomie Ekstraklasy, a szczególnie bolą gole tracone w ostatnich minutach.
– Łatwo powiedzieć, że problem leży w głowie, ale to zależy od wielu czynników. Czasami nasza gra nie jest wystarczająco dobrze zorganizowana i nie jesteśmy przygotowani, że stracimy piłkę i później już nie potrafimy już jej odzyskać. Kiedy do końcowego gwizdka pozostało kilka minut to trzeba utrzymywać się w posiadaniu futbolówki i mądrze ją rozgrywać, a u nas to szwankuje – przyznaje Hebert.
Oprócz spotkań z Wisłą Płock i Koroną Kielce Piast jeszcze w tym roku zagra z Legią i Zagłębie. W tych ostatnich dwóch spotkaniach różnie może być, dlatego tak ważne jest, aby w tych dwóch najbliższych spotkaniach zdobyć sześć punktów, by zapewnić sobie względny spokój na okres przygotowawczy.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: piast-gliwice.eu




















Znamy już rozjemcę naszego niedzielnego spotkania. To arbiter Bartosz Frankowski z Torunia. W historii występów Piasta w Ekstraklasie prowadził już 18 spotkań (bilans 6 zw. – 6 rem. – 6 por.; bramki 20-24) bilans kartkowy – żółte 39 – Piast, 38 – przeciwnicy; czerwone 5 – Piast, 2 – przeciwnicy; podyktowane karne – 1 dla Piasta, 2 – przeciwko Piastowi. Taka ciekawostka 😉 Jednym słowem wszystko w nogach naszych Piastunek 🙂 Hej Piast!
O matko, znowu nam sie trafia „rasowy” sedzia, trzeba oszczedzac nerwy bo beda potrzebne.
Tylko nie ten cymbał… znowu będzie cyrk na boisku.
Witam !
Wydaje mi się, że problem tkwi w trenerze. Proszę zwrócić uwagę, że Piast gra słabo już od wiosny tego roku ! Zupełnie zmienił się styl drużyny z jesieni 2015 r.
Chyba myśl trenerska Latala się wypaliła. Trzeba zmienić trenera, a Latalowi powierzyć stanowisko Dyrektora sportowego.
Pozdrawiam.